"Czułam, że urodziłam potwora". Masłowska o swojej nowej książce i Matce Boskiej na grzankach

- Każdego w tej książce przygnębia coś innego. Kiedy skończyłam ją pisać, miałam poczucie, że urodziłam potwora i nie wiem co mam z nim zrobić - mówiła Dorota Masłowska w Radiu TOK FM.

Kilka dni temu odbyła się premiera siódmej książki Doroty Masłowskiej „Inni ludzie”, która sprzedaje się tak dobrze, że w wielu miejscach jest już trudno dostępna. Pisarka opowiadała o książce w audycji A teraz na poważnie Mikołaja Lizuta. 

"Muszę bohaterów lubić, żeby ich stworzyć"

Pisarka nie chciała analizować charakteru bohaterów książki, ale zdradziła, czy ma wobec nich sympatię.

- Czuję sprzeciw wobec omawiania moich bohaterów i ciągłego doprecyzowywania. Tyle, ile chciałam powiedzieć, napisałam w książce. Reszta to praca do wykonania dla czytelnika. Niekoniecznie chciałabym o tym mówić. Teoretycznie mogłabym być autorką nieżyjąca i nie byłoby kogo o to pytać - powiedziała Masłowska.

- Z jednej strony muszę ich (bohaterów - red.) lubić, żeby ich stworzyć. Muszą mieć w sobie pewną zagadkę, seksapil, żeby dać im życie muszę ich polubić. Z drugiej strony, czy to jest sympatia w ścisłym rozumieniu? Wydaje mi się, że pisarze mają osobny kącik w sercu, gdzie trzymają związki ze swoimi bohaterami – zaznaczyła pisarka.

Jednym z bohaterów jest miasto

Masłowska opowiadała też o kulisach powstawania utworu. - Miasto jest jednym z bohaterów mojej książki. Miałam fizyczną potrzebę czerpania z niego. Wiedziałam, że nie wszystko mogę sobie wyobrazić. Chodziłam po ulicach i przyglądałam się twarzom, ludziom, strojom, gestom. Nagle wszystko to, co jest jak powietrze, staje się niezwykłe i można to czytać jak niesamowitą książkę 3D. Książka przedstawia relacje między ludźmi kompletnie wyjałowionymi z uczuć i wyższych instynktów. Rządzą nimi namiętności rodem z "Ukrytej prawdy" – powiedziała Masłowska, odnosząc się do popularnego serialu paradokumentalnego.

Pisarka osadziła fabułę w konwencji musicalowej. Grzegorz Jarzyna, dyrektor Teatru Rozmaitości, zapowiedział, że do końca roku przeniesie ją na scenę.

- Każdego w tej książce przygnębia coś innego. Kiedy skończyłam ją pisać, miałam poczucie, że urodziłam potwora i nie wiem co mam z nim zrobić. Idąc na spotkanie z Grzegorzem miałam poczucie, że on też nie musi przygarniać go do siebie. Jestem bardzo ciekawa spektaklu, dlatego, że tekst można ciekawe poprowadzić, na dziesięć różnych sposobów – stwierdziła Masłowska.

Jak pisze Masłowska?

Dorota Masłowska zdradziła też, jak wygląda jej codzienne praca nad tekstem.

- Pisanie jest bardzo demoniczne i bardzo wpływa na życie. Kiedy zaczynam to mówić brzmię, jakbym mówiła o golemach i ukazującej się na moich grzankach Matce Boskiej. Ludzie często pytają, czy ja sobie to czytam, czy mamroczę pod nosem - mówiła pisarka.

- Te frazy wybrzmiewają w mojej głowie i pisząc tę książkę słuchałam bardzo niewiele muzyki, żeby nie zagłuszyć tego, co słyszę w mózgu. Taka praca wygląda banalnie i jeśli o tym opowiem, to wszyscy będą rozczarowani. Chyba będę musiała zacząć wymyślać (jak pracuję - red.), bo jest to mało spektakularne. Siedzi się przed komputerem i pisze się, przeklina. Nie palę papierosów, więc odpada wątek gęstego dymu. Mnie raczej zastanawia: dlaczego dla ludzi jest to takie ciekawe. Z czego to wynika? - zastanawiała się pisarka.

Dorota Masłowska zadebiutowała na rynku wydawniczym w 2002 roku książką „Wojna polsko - ruska pod flagą biało-czerwoną”, za którą dostała „Paszport Polityki”. W 2006 roku otrzymała nagrodę literacką „Nike” za powieść „Paw królowej”. Jest stałą felietonistką „Dwutygodnika”. Publikowała również w „Wysokich Obcasach” i „Przekroju”.

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Serwis informacyjny