Adam Bodnar: RPO realnie może teraz mniej. Mogę jedynie narzekać. "Play-offy" Dąbrowskiej

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich opowiada Zuzannie Dąbrowskiej o tym, co spowodowało, że został prawnikiem i dlaczego nie uważa, by dziś prawnicy stanowili kastę oraz jakie należałoby podjąć działania, by poprawić pracę sądów. Mówi też o obniżeniu standardów demokratycznych w Polsce: procesie marginalizowania roli parlamentu i innych instytucji, które służą debacie publicznej i powinny być niezależne od władzy wykonawczej, także o ograniczeniu roli urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich. Zastanawia się też nad swoją osobistą przyszłością.

Jak zwykle w czwartek "Play-offy", podcast polityczny Zuzanny Dąbrowskiej

Czekamy na Wasze opinie, uwagi, pytania! Proszę pisać na adres: playoff@tok.fm

A jutro przed południem kolejna premiera podcastu "Szeruj to", po południu debiutancka premiera audycji internetowej "Jak wytrzymać mundial" a wieczorem, jak co piątek, kolejne wydanie podcastu Hanny Zielińskiej "Emancypantki".

Zobacz także
  • Cveta Dimitrova i Tomasz Stawiszyński Samobójstwo: wieczne "rozwiązanie" tymczasowych problemów. Podcast psychologiczny
  • Kielce, 2 maja 2017 rok, obchody Dnia Flagi na Rynku Hendrix z Pokucia i muzyka klezmerska. Oraz Wołosi i Włosi. Podcast historyczny "Lechistan"
  • 'Gdy pytasz, co u mnie słychać' to tytuł serii podcastów komediowych Alicji Sawickiej dla TOK FM. Jak żyć, kiedy dookoła sami rodzice a ty nie masz dzieci, czyli domówka z szafranem. Podcast Alicji
Komentarze (2)
Adam Bodnar: Rzecznik Praw Obywatelskich po zmianach, jakie dotknęły Trybunał Konstytucyjny, także może mniej
Zaloguj się
  • mg.bsz

    0

    Od dość długiego czasu jestem nękana przez środowisko lokalnych prawicowców, składające się w większości z wulgarnych, prymitywnych mężczyzn, nadużywających alkoholu. Wciągają w to swoje dzieci, które zaczepiają mnie i wołają za mną. Najpierw byłam obiektem zainteresowania starego katolickiego radykała, który rozpowszechniał na mój temat fałsz, m.in. utrzymywał, że ma pewność, iż się ze mną zwiąże. Kiedy odmówiłam utrzymywania z nim relacji osobistych, odgrażał się, a wkrótce zaczęły się zaczepki i okazywanie mi wrogości. Sytuacja ta ma miejsce w gminie Stąporków w woj. świętokrzyskim, gdzie od jakiegoś czasu przebywam na wsi. Nie utrzymuję tu bliższych kontaktów z miejscową ludnością, zajmuję się sprawami przyrodniczymi. Z czasem do prześladowców dołączyły osoby z mojego sąsiedztwa, z którymi utrzymywałam dotąd dobre relacje. Jedna z rodzin prowadzi miejscowy sklep z alkoholem, gdzie spotyka się to towarzystwo. Prowadzi go dwóch młodych mężczyzn, braci. Nigdy tam nie wchodziłam, ale kilka miesięcy temu zobaczyłam potrąconego przy drodze kota. Weszłam tam, bo myślałam, że być może jest to kot właścicieli. Zastałam tam ok. 9 mężczyzn i właściciela sprzedawcę. Powiedziałam "dobry wieczór", na co część z nich włącznie z nim zareagowała szyderczym śmiechem. Tak raczej nie reaguje się na widok klienta...
    Jak się wcześniej przekonałam, funkcjonuje tu grupa neofaszystów, którym w 2015r. miejscowy dom kultury w Stąporkowie zorganizował koncert, na którym z zewnątrz przez okna był widać, jak podnosili ręce w geście"sieg heil". Kilka osób pod moim adresem wyrażało zarzuty "niechodzenia do kościoła". Notorycznie zdarzają mi się zaczepki, np. kiedy robiłam zdjęcia przy drodze, notorycznie ktoś zatrzymywał się i pytał mnie"czy coś się stało?", w tym policja. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało. Robią to głównie młodzi mężczyźni w wieku w/w. Od kilku miesięcy ich pies nad ranem zaczyna bez powodu szczekać i zachowuje się tak przez 2-3 godziny, a później się uspokaja. W dni wolne tak się nie zachowuje. Nie może być wątpliwości, że nie jest to samoistne zachowanie psa, rasowego wilczura, którego najwyraźniej nauczono czy przyzwyczajono do takich reakcji. Na skutek notorycznego pozbawiania snu ponoszę już poważne, ciężkie skutki zdrowotne. Pozbawianie snu jest jedną z tortur, i tak to środowisko dąży do dręczenia mnie. Są to ludzie bezwzględni, prymitywni, jeden z nich był wcześniej karany za napaść i ciężkie pobicie człowieka. Z tego co wiem, to ten człowiek później zmarł. Wykorzystuje się przestępczy element do "walki z wrogiem", przy czym jest to wróg urojony, gdyż ja nie jestem zaangażowana w żadne sprawy światopoglądowe, antyklerykalne itp. Ludzie, którzy się tego dopuszczają to zwykli bandyci. Zastanawia jednak przyzwolenie władz na rozwój takich bandyckich grup, organizowanie się ich. Na wsi ludzie się między sobą znają, łatwo im przekazywać między sobą informacje i podżegać przeciwko komuś.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Serwis informacyjny

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy