Wybory parlamentarne 2019. Lewica pokazuje program. Konwencja przerwana przez alarm przeciwpożarowy

W warszawskiej Arenie Ursynów po godzinie 13 rozpoczęła się konwencja Lewicy. Liderzy SLD, Razem i Wiosny przedstawiali główne hasła programowe porozumienia. Podczas wystąpienia Roberta Biedronia włączył się alarm przeciwpożarowy, konwencja została przerwana na kilka minut.

Ugrupowania lewicowe: SLD, Wiosna i Lewica Razem zawarły przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi porozumienie, na mocy którego ich kandydaci wystartują z list KW SLD ze wspólnym logo Lewica. W piątek porozumienie przedstawiło swoje hasło wyborcze, które brzmi: "Łączy nas przyszłość". W sobotę z kolei - w Arenie Ursynów w Warszawie - odbywa się konwencja programowa. 

Pod koniec konwencji, podczas wystąpienia Roberta Biedronia, włączył się alarm przeciwpożarowy. Dało się słyszeć syreny i głos, który nakazał opuszczenie sali. - Ale daliście ognia - zażartował Biedroń do publiczności. Za chwilę dodał jednak, że skoro jest polecenie - salę należy opuścić. Zrobiło się ciemno, a transmisja z konwencji prowadzona przez Lewicę w mediach społecznościowych została przerwana. 

Całe zamieszanie potrwało kilka minut. Po tym czasie konwencja została wznowiona, alarm odwołany, a Biedroń wrócił na scenę. 

Kwaśniewski wspiera Lewicę

Cała konwencja rozpoczęła się chwilę po godzinie 13 od prezentacji spotu wyborczego lewicy, a także wyświetlenia krótkiego nagrania z wystąpieniem Aleksandra Kwaśniewskiego. Były prezydent powiedział, że tą drogą chce podzielić się z uczestnikami wydarzenia swoją radością i nadzieją. - Radością, bowiem mamy oto zjednoczone partie lewicy, mamy listę wyborczą lewicy, mamy decyzję podjętą z wyobraźnią, odważnie przez liderów Sojuszu Lewicy Demokratycznej, partii Razem i ruchu Wiosna popartą przez ludzi tych ugrupowań - powiedział Kwaśniewski.

- Jestem pewien, że kandydaci lewicy to świetni ludzie, którzy odnajdą się w trudnej parlamentarnej pracy - ocenił.

Kandydatki lewicy o prawach kobiet, zmianach w szkolnictwie i świeckim państwie

Następnie głos zabrała Marcelina Zawisza z Partii Razem, która jest liderką sejmowej listy Lewicy na Opolszczyźnie. W swoim krótkim wystąpieniu mówiła o prawach kobiet. Zapowiedziała m.in., że jako posłanka będzie dążyć do liberalizacji prawa ws. aborcji.

Anna Maria Żukowska, rzeczniczka SLD i "dwójka" na warszawskiej liście do Sejmu mówiła z kolei: "Musimy zawalczyć o odbudowę naszej wspólnoty jako społeczeństwa. Polska jest podzielona na wrogie sobie obozy, a przecież powinniśmy wspólnie realizować zasady sprawiedliwości społecznej". Dużą część swojego wystąpienia poświęciła planowanym przez Lewicę zmianom w edukacji.

- Marzę o szkole bez przemocy, o szkole równych szans. Dlatego wprowadzimy zajęcia przeciwko dyskryminacji - powiedziała. Zadeklarowała też wprowadzenie obowiązkowych zajęć z cyberbezpieczeństwa, bo - jak mówiła - dzieci i młodzież coraz więcej czasu spędzają w internecie. Wspomniała też o konieczności przeprowadzania zajęć z edukacji seksualnej oraz konieczność organizacji darmowych dojazdów dzieci do szkoły. - Wprowadzimy też darmowe śniadania, żeby żadne dziecko nie było w szkole głodne - mówiła. Zadeklarowała też przywrócenie opieki dentystycznej i pielęgniarskiej w szkołach. - Ale tego wszystkiego nie da się zrobić bez dobrych nauczycieli - zaznaczyła.

Beata Maciejewska ("jedynka" lewicy w okręgu gdańskim) w swoim wystąpieniu skupiła się głównie na kwestii rozdziału państwa od Kościoła i konieczności wprowadzenia świeckiego państwa.

W aplikacji TOK FM konwencję Lewicy odsłuchasz na telefonie!

Zandberg o podniesieniu płacy minimalnej, mieszkaniach i reprywatyzacji

Po wstępie trzech polityczek rozpoczęła się główna część konwencji, tj. wystąpienia liderów. Jako pierwszy głos zabrał Adrian Zandberg - lider Razem. W swoim przemówieniu przekonywał, że Polska "nie jest skazana na rządy prawicowych polityków". - Możemy i chcemy odsunąć ich od władzy - zapewniał. Obiecywał, że Lewica zbuduje Polskę, która będzie dbała o potrzeby ludzi, którzy "ciężko pracują każdego dnia". - W przyszłym roku podniesiemy płacę minimalną do 2700 zł - mówił. Zapewniał, że niższe płace będą rosły szybciej, a "pod rządami Lewicy państwo będzie uczciwym pracodawcą". - Nie zawiedziemy i nie zdradzimy nauczycieli, budżetówki, pracowników administracji publicznej - wyliczał, zapewniając, że Lewica "skończy ze śmieciówkami w sferze publicznej".  

Lider Razem mówił też o konieczności zmian dotyczących mieszkalnictwa. Przekonywał, że wielu młodych ludzi obecnie nie stać nawet na kupno kawalerki. Krytykował rząd PiS, który - jego zdaniem - "stchórzył w tej sprawie" i zapewniał, że "Lewica nie stchórzy". - Powołamy publicznego dewelopera i we współpracy z samorządami przez najbliższe 10 lat wybudujemy milion mieszkań w Polsce - zapowiedział.

- Przyjmiemy ustawę, która raz na zawsze zakończy reprywatyzację. O sprawach Polski będzie decydować polski rząd, a nie ambasada USA. Ludzie mają prawo spokojnie żyć, a nie obawiać się, że jakiś oszust wyrzuci ich z domu - mówił dalej Zandberg. 

Oprócz tego, lider Razem zapowiedział też wprowadzenie leków za 5 zł.

Czarzasty o równości, podatkach i ministrze Ziobrze

Po Zandbergu głos zabrał szef SLD Włodzimierz Czarzasty. Już w pierwszych słowach nawiązał do Konstytucji i konieczności przestrzegania zapisanych w niej praw do równości i wolności.

- Istnienie i działalność rynku powinno być częściowo regulowane. Nie może być tak, że najważniejsze jest prawo kapitału. Chcemy, żeby banki i korporacje płaciły podatki, miały takie sama prawa jak małe przedsiębiorstwa - mówił szef SLD. - System podatkowy powinien odzwierciedlać zasady sprawiedliwości społecznej. Nie może być odstępstw i wyjątków, nawet dla kleru - dodał i podkreślił, że "Konstytucja jest ważniejsza od Ewangelii".

W wystąpieniu szefa SLD nie zabrakło licznych nawiązań do bieżącej sytuacji politycznej związanej z hejtem wobec sędziów, jaki miał być inspirowany - według doniesień Onetu - przez przedstawicieli Ministerstwa Sprawiedliwości. - Państwo prawa to nie jest państwo Piebiaka i Ziobry - powiedział Czarzasty. Przekonywał, że "Ziobro stanie przed Trybunałem Stanu".

 - Zaprezentujemy kalendarz powrotu do praworządności, (…) przywrócimy utraconą niezależność Trybunałowi Konstytucyjnego, Sądowi Najwyższemu i Krajowej Radzie Sądownictwa. Dla każdej obywatelki i obywatela przywrócimy posterunki zlikwidowane za rządów PO, bo każdy ma prawo czuć się bezpieczny - mówił polityk.

Czarzasty przedstawił kilka pomysłów dotyczących zmian w prawie pracy. Również mówił o zniesieniu umów "śmieciowych". Zapowiedział, że wszyscy pracownicy będą mieli prawo do urlopu lub pójścia na zwolnienie. W przypadku zwolnień lekarskich zaznaczył, że wynagrodzenie za nie będzie wynosić 100 proc.

- Zniesiemy ryczałtową składkę na ZUS w ten sposób, żeby była płacona w zależności od zysku przedsiębiorstwa - powiedział.

Biedroń o wolności, smogu, prawach kobiet i prawach zwierząt

Po Włodzimierzu Czarzastym przyszła kolej na Roberta Biedronia - lidera Wiosny, który nie startuje do Sejmu (zostaje w europarlamencie), ale jest szefem sztabu Lewicy.

- Polska jutra to Polska, w której królują trzy wartości: wolność, a nie kontrola; wspólnota, a nie wojna i współpraca, a nie państwo tylko dla wybranych - rozpoczął. Jak mówił, "nie ma wolności bez solidarności, a Lewica zawsze stała po stronie tych, którzy chcą być solidarni". Przekonywał, że jego ugrupowanie "nikogo nie pozostawi w tyle".

Biedroń zapewniał, że sobotnia konwencja Lewicy jest jej powrotem do parlamentu i do wielkiej polityki.

Znaczną część swojego wystąpienia poświęcił kwestii powietrza. - Do 2035 roku większość energii pochodzić będzie z odnawialnych źródeł. Zakażemy importu fatalnej jakości węgla i uniezależnimy się od gazu z importu. Będziemy mieli w Polsce najbardziej czyste powietrze w tej części Europy - deklarował.

Mówił też o konieczności przestrzegania praw zwierząt i zapowiedział, że Lewica wprowadzi urząd Rzecznika Praw Zwierząt, zakaże wykorzystywania zwierząt w cyrkach i zlikwiduje nielegalne farmy.

- Przerwiemy też piekło kobiet - mówił. - Zagwarantujemy wszystkim kobietom prawo do bezpiecznego, legalnego przerywania ciąży na żądanie do 12 tygodnia - dodał. - Kobiety w 2019 roku powinny mieć wybór. To są ich ciała i powinien być ich wybór. W Polsce nadal 150 tys. kobiet zmuszane jest do haniebnego przerywania ciąży, to się musi zmienić - wskazywał dalej szef Wiosny. Zapowiedział też wprowadzenie nowoczesnych standardów opieki okołoporodowej. 

Biedroń przekonywał, że "wolność jest niezbywalna bez względu na to, kto wygrywa wybory". Mówił m.in. o "odpartyjnieniu mediów publicznych czy spółek Skarbu Państwa". Zadeklarował też, że już w pierwszych miesiącach działalności Lewica będzie dążyć do likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej, Rady Mediów Narodowych i Polskiej Fundacji Narodowej. - Pieniądze z tego przekażemy na żłobki i przedszkola - powiedział.

Zapowiedział także wprowadzenie związków partnerskich i ustawowej równości małżeńskiej. - Nie ma czegoś takiego jak tęczowa zaraza. Jest tylko zaraza nienawiści, która opanowała niektórych polityków i księży. Jeśli czymkolwiek jednak możemy się zarazić, to miłością. I tym będzie zarażała Lewica. I tym powinni Polki i Polacy zarażać się nawzajem. Gdy oni chcą tworzyć strefy wykluczające innych, obiecujemy, my będziemy bronić jednej strefy - strefy wolności, która nazywa się Polska. Państwa, w którym każdy i każda będzie czuł się bezpiecznie jak u siebie w domu - zaznaczył Biedroń.

W trakcie wystąpienia Roberta Biedronia włączył się alarm przeciwpożarowy. Na kilka minut wszyscy musieli opuścić salę. 

>> Przeczytaj także komentarz politolog prof. Ewy Marciniak po konwencji Lewicy:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (5)
Wybory parlamentarne 2019. Konwencja programowa Lewicy
Zaloguj się
  • jahodovy

    Oceniono 2 razy -2

    Słuchałam i niestety dla mnie porażka. Poza (na szczęście) brakiem straszenia emigrantami, UE i ateizacją, program lewicy chyba niczym nie różni się od programu PiS. Jakieś reformy poza rozdawnictwem? Czy po prostu chcecie konkurować z PiSem?
    Co właściwie chciał powiedzieć p. Zandberg mówiąc: "Nie będziemy wracać do przeszłości, nie będziemy wracać do czasów, w których kilometry autostrad były ważniejsze od ludzi." ????
    O czym właściwie mówił pan Czarzasty, gdy mówił o likwidacji "śmieciówek", a zaraz potem mówił o konieczności wprowadzania minimalnej płacy, płatnym urlopie etc. niezależnie od formy zatrudnienia, niezależnie od tego czy jest to umowa o pracę, umowa o dzieło, umowa zlecenie, itp. Mam wrażenie, że pan Czarzasty nie wie o czym mówi, ale może jestem po prostu uczulona na jego arogancję i widzę ignorancję zamiast dostrzec światełko nadziei na zmianę. Ręce opadają. Przy okazji tzw. śmieciówki nie są złe, pod warunkiem, że nie są nadużywane tam gdzie powinna być umowa o pracę, ale zauważenie tego wymagałoby gruntowniejszego zajęcia się tematem.
    Gdy chcecie podnosić minimalną płacę (słusznie), nie zapominajcie o tym, że automatycznie ud*piacie tych którzy już sobie zapewnili pracę bez pomocy Państwa Polskiego i od lat prowadzą jednoosobowe działalności gospodarcze, bo automatycznie podnosicie im już i tak bardzo wysoki ZUS. Może jakaś reforma z tym związana?
    Chcecie być alternatywą dla PiS? Proponujcie konkretne reformy w gospodarce, służbie zdrowia i szkolnictwie. Ogólniki to za mało.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX