"Prawo i Sprawiedliwość może liczyć nawet na 55 proc. poparcia. To najbardziej skrajny, ale jednak realny scenariusz"

- Co musiałoby się stać, żeby Prawo i Sprawiedliwość nie wygrało wyborów, to nie wiem. To musiałoby być jakieś potężne trzęsienie ziemi politycznej - powiedział w TOK FM dr Przemysław Sadura, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego i przedstawiciel Fundacji Pole Dialogu. Organizacja ta przeprowadziła badania elektoratu poszczególnych formacji, które dają znaczne zwycięstwo partii Jarosława Kaczyńskiego.

Szerokie badanie elektoratu partii politycznych ze szczególnym uwzględnieniem mniejszych miejscowości i wsi zostało przeprowadzone pod przewodnictwem Fundacji Pole Dialogu. Tytuł raportu tego badania brzmi "Cynizm polityczny Polaków". Dlaczego? - Bo to, co uderzyło nas w trakcie badań, to fakt, że wyborcy poszczególnych partii mają dość cyniczne podejście i duży dystans do tego, co politycy tak naprawdę deklarują - stwierdził w TOK FM dr Przemysław Sadura, współautor badania.

Jak mówił, w trakcie badań focusowych poprosił respondentów m.in. o narysowanie poszczególnych partii tak, jak sobie je wyobrażają. Okazało się, że wyborcy Prawa i Sprawiedliwości nieraz rysowali postać księdza, krzyża albo moherowe berety. Zwolennicy Platformy Obywatelskiej potrafili za to namalować bankstera w limuzynie. Zdaniem socjologa, jeżeli poszczególni wyborcy tak widzą swoje partie, to znaczy, że wcale nie będą dążyć do zmiany ich postępowania. - Zwolennicy PiS powiedzą na przykład: "może rzeczywiście Polska rządzona przez PiS trochę przypomina białoruską wioskę i jest przaśna, ale zarazem nie ma nierówności, złodziejstwa, wszystkim żyje się szczęśliwie". (…) I w tym momencie poparcie dla partii robi się "aferoodporne" i bardzo trudno jest obnażyć niecne jej praktyki - wskazał ekspert.

Całej rozmowy z socjologiem w Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie

Raport "Cynizm polityczny Polaków" - to potężna baza różnego rodzaju liczb, porównań i zestawień. Zostało stworzone w oparciu na dane zastane (np. wyniki poprzednich wyborów), ale także na własnym sondażu przeprowadzonym przez fundację na początku lipca.

- To było 800 wywiadów telefonicznych, a do tego dobraliśmy jeszcze próbę 400 wywiadów przeprowadzonych z mieszkańcami małych miast i wsi. Przeprowadziliśmy też badania focusowe, czyli dziewięć wywiadów grupowych - wyliczał w TOK FM Sadura. W badaniu wzięli udział zarówno przedstawiciele tzw. "twardego" elektoratu poszczególnych partii, jak i wyborcy zmienni w swoich sympatiach politycznych.

"Najsilniejszą partią jest Prawo i Sprawiedliwość"

Badania pokazały, że najsilniejszą partią jest Prawo i Sprawiedliwość, które może liczyć na 35 procent "twardego" elektoratu oraz 20 procent tzw. wyborców potencjalnych, którzy nie deklarują wprost, że zagłosują na partię Kaczyńskiego, ale zdarzało im się to w przeszłości lub traktują ją jako ewentualną partię drugiego wyboru.

- Zakładając, że PiS zdoła dotrzeć i przekonać wszystkich swoich potencjalnych wyborców, to może liczyć maksymalnie na 55 procent. I to już jest poparcie na poziomie [Viktora] Orbana na Węgrzech - stwierdził gość Mikołaja Lizuta. - To taki najbardziej skrajny, ale jednak realny w świetle wyników badań scenariusz - dodał.

Jak mówił dalej, "twardy" elektorat PiS jest wyjątkowo przywiązany do partii Kaczyńskiego. Charakteryzuje się dużym zaufaniem do tej partii i w ogóle nie bierze pod uwagę głosowania na kogoś innego. Co ważne, głosuje nie za tzw. "mniejszym złem", ale rzeczywiście utożsamia się z pomysłami tego ugrupowania.

Chwiejny elektorat Platformy Obywatelskiej

Zupełnie inaczej to wygląda w przypadku Platformy Obywatelskiej, która po zsumowaniu "twardego" i "miękkiego" elektoratu może liczyć na około 40 procent (przy czym "twardy" elektorat to połowa). - I tu, nawet w przypadku tego "twardego" elektoratu przywiązanie do partii ma mniejsze znaczenie. Najważniejsza jest zaś kwestia antyPiS-owska. Wychodzi więc na to, że wyborcy PO traktują tę partię jako niekoniecznie lubianą, ale najmocniejszą siłę bloku antyPiS - opisywał dr Sadura.

Prowadzący audycję Mikołaj Lizut nie ukrywał zaskoczenia przedstawionymi przez swojego gościa wynikami. Przypomniał, że jeszcze kilka lat temu to właśnie Platforma Obywatelska była partią, która potrafiła "w cuglach" wygrywać wybory. - Platforma zużyła się w trakcie sprawowania władzy. To było osiem lat zakończonych dość spektakularną aferą, tzn. ujawnieniem nagrań z restauracji Sowa i Przyjaciele, które cały czas są przypominane - skomentował socjolog.

PiS odporny na afery?

Z drugiej strony jednak - jak mówił Lizut - przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości również byli w ostatnich miesiącach zaangażowani w różne afery. Przypomniał słynną sprawę dwóch wież, które na w centrum Warszawy miała budować związana z partią Kaczyńskiego spółka Srebrna, kwestię wysokich zarobków dla dyrektorek w Narodowym Banku Polskim czy ostatnią tzw. aferę hejterską w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Jak wskazał dr Sadura, wyborcy Prawa i Sprawiedliwości dokonują rozróżnienia między korupcją instytucjonalną, a indywidualną (kiedy korzyści odnoszą poszczególne osoby). Ta pierwsza - jak powiedział - nie robi na nich aż tak dużego wrażenia, jak ta druga. To pokazuje m.in. reakcja Kaczyńskiego na ujawnienie wysokich premii dla ministrów w rządzie byłej premier Beaty Szydło (prezes kazał im zwrócić nagrody).

- Natomiast w przypadku Srebrnej czy hejtu w ministerstwie, można mówić, że te działania przede wszystkim służą wzmocnieniu struktur PiS, żeby dalej mogło realizować plan zmian w Polsce - powiedział ekspert. I podkreślił, że wyborcy prawicy widzą w PiS przede wszystkim partię budującą państwo socjalnego bezpieczeństwa i ekonomicznego dobrobytu. I ta sprawa jest dla nich najważniejsza.

PiS wygra wybory?

Na koniec rozmowy dr Sadura przyznał, że Prawo i Sprawiedliwość prawdopodobnie wygra najbliższe wybory parlamentarne w październiku. - Co musiałoby się stać, żeby było inaczej, to nie wiem. To musiałoby być jakieś potężne trzęsienie ziemi politycznej - powiedział. Choć przyznał, że wśród wyborców PO biorących udział w badaniu istnieje "pewna fantazja", że przed wyborami wybuchnie jeszcze swego rodzaju "afera wszystkich afer", która przyniesie zwycięstwo opozycji.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (293)
Badania Fundacji Pole Dialogu. PiS może liczyć na 55 procent
Zaloguj się
  • marudna.maruda

    Oceniono 57 razy 29

    Jeżeli wiecznie zajęci znowu nie znajdą czasu na oddanie głosu w wyborach, to rzeczywiście tak może być. Elektorat PiS zdyscyplinowany, idą zawsze jak ksiądz dobrodziej każe. Gdyby ludzie myślący rozsądnie i perspektywicznie poszli do urn, PiS byłby bez szans. Gdyby...

  • 23tryt

    Oceniono 35 razy 19

    i co? wiecie już skąd się wzięło 123 lata bez niepodległości?
    XIX-wiecznym pińcetplusom też to wisiało ......

  • robson15

    Oceniono 39 razy 17

    Nie wierzę że w naszym społeczeństwie jest aż tylu normalnych inaczej by głosowali na pisowska szarańczę.

  • wicipinski

    Oceniono 26 razy 10

    Straszne, ale prawdziwe, ludzi kompletnie nie obchodzi państwo. Są skupieni na własnych korzyściach i benefitach. Dopiero jak unia zakręci kurek, a krzywa laffera przejdzie w strefę spadku, wtedy PIS stanie się wrogiem publicznym. Ten kraj nie ma szans, bo naród jest zbyt ciemny i krótkowzroczny.

  • morgenroth

    Oceniono 30 razy 8

    PIS w okolicach 50% + SLD podgryzająca poparcie Schetyny w dużych miastach - co za piękna jesień się szykuje.
    Grzegorz musisz!!!!

  • dupajasi0

    Oceniono 21 razy 7

    Rozdawanie przez 3,14 socjalistyczną lewiznę, ukradzionych wszystkim, pieniędzy teraz ludzie nazywają socjalnym bezpieczeństwem i ekonomicznym dobrobytem. Cza stąd s 3.14 er da lać póki człowiek coś jeszcze ma i zanim te komunistyczne miernoty okradną nas ze wszystkiego. ;-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX