Sejm czy europarlament? Nadal nie wiadomo, co z Dominikiem Tarczyńskim

Po wyborach niejasna jest sytuacja Dominika Tarczyńskiego. Poseł PiS został właśnie ponownie wybrany do Sejmu. Ale jednocześnie czeka na objęcie 52. mandatu w Parlamencie Europejskim, który ma przypaść Polsce jeśli dojdzie do brexitu.

Przepisy nie pozwalają na łączenie funkcji posła do PE oraz posła parlamentu narodowego. Ale jest jeszcze polska ustawa z kwietnia tego roku, stworzona specjalnie na potrzeby brexitu. W niej czytamy, że "rezerwowego europosła" nie obowiązują przepisy zakazujące łączenia funkcji do momentu objęcia mandatu. 

Sytuacja budzi sporo wątpliwości, skoro nawet członkowie Państwowej Komisji Wyborczej nie potrafili podczas poniedziałkowej konferencji udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o status Dominika Tarczyńskiego.

Sęk w tym, że Tarczyński europosłem właściwie nie jest i nie wiadomo, kiedy miałby nim zostać, skoro proces wychodzenia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty co chwilę się przedłuża.

Pytanie - co w momencie brexitu? Czy to sam Tarczyński będzie mógł wybrać między Warszawą a Brukselą i co, jeśli wybierze pracę na Wiejskiej? Kolejne pięć osób na liście PiS w okręgu, z którego startował do europarlamentu Tarczyński, również weszły do Sejmu. Szósta i ostatnia w kolejce zdobyła zaledwie nieco ponad 7 tys. głosów. 

Państwowa Komisja Wyborcza - pytane przez reportera TOK FM o tę sprawę - obiecuje, że sprawę przeanalizuje.

Dominik Tarczyński dał się poznać podczas pracy w Sejmie z bardzo kontrowersyjnych wypowiedzi nie tylko w internecie, ale też na sali sejmowej. Znany jest także z prowokacyjnych zachować czy gestów. Dziennikarzy chciał karać grzywną w wysokości nawet 4 mln złotych za "fake newsy". 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny