Czym grozi styl życia Targaryenów, czyli o potomstwie ze związków kazirodczych

Dla wojownika zdobycie kobiety z zewnątrz było swego rodzaju honorem, a związanie się po sąsiedzku było pewną hańbą - ekspert na antenie TOK FM wyjaśnił, dlaczego i jak ludzie zabezpieczali się przed kazirodztwem.

- Ci, którzy śledzą "Grę o tron", wiedzą, że zupełnie inaczej trzeba rozumieć stwierdzenie "żyją jak brat z siostrą". Tam Jaime i Cersei Lannister doczekali się nawet potomka, a są rodzeństwem. Podobny pomysł, aby zachować swoją cenną krew oraz związane z nią przymioty, ma ród Targaryenów, który też postanowił pozostać w ramach swojej rodziny, jeżeli chodzi o płodzenie nowych potomków. Z serialu nie wynika, żeby uprawianie seksu w obrębie własnej rodziny miało negatywne efekty. A jak to jest poza serialem, w prawdziwym życiu? - pytał swojego gościa Cezary Łasiczka na antenie TOK FM.

- Jako lekarz genetyk bardzo rzadko spotykam się z parami bezpośrednio spokrewnionymi, które decydują się na posiadanie potomstwa. Najczęściej są to kuzyni pierwszego stopnia. I zasada jest taka: jeżeli w rodzinie nie było żadnych chorób, to nie ma przeciwwskazań, żeby posiadali potomstwo. Jeśli natomiast występowała jakaś poważna, ciężka choroba, to wtedy proponujemy, żeby nie posiadali potomstwa. Dużo więcej jest kuzynów drugiego stopnia - wyjaśnił Janusz Limon, emerytowany profesor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Kazirodcze rody

- Wiadomo, że u Persów czy Scytów panujące rody krzyżowały się między sobą. Co więcej, faraonowie w Egipcie także. Przecież Tutanchamon to był owoc małżeństwa krewniaczego. To samo dotyczy Inków. To znane w historii - wymieniał genetyk. 

- Chyba najbardziej znanym w historii władcą, który był ofiarą kazirodztwa, był Karol II Habsburg, którego to rodzina krzyżowała się we własnym gronie od około stu lat przed jego urodzeniem w 1661 roku. Mówi się o tym, że w ciągu 200 lat przed urodzeniem Karola, dziewięć z mariaży dynastycznych było między najbliższymi krewnymi. Karol był zdeformowany fizycznie, niektórzy mówią, że był upośledzony umysłowo. U niego ta charakterystyczna habsburska warga była jeszcze większa niż u pozostałych Habsburgów, przez co miał problemy z żuciem potraw, z wyraźnym mówieniem - opisywał ekspert.

Łasiczka dociekał, dlaczego dlaczego potomstwo osób, które są ze sobą spokrewnione, jest narażone na choroby genetyczne. - Każdy z nas ma połowę genów od ojca i połowę genów od matki. W wyniku zapłodnienia mamy komplet genów. I każda cecha naszego organizmu jest kodowana przez dwa geny. Jedna nitka DNA pochodzi od ojca, druga od matki. I są trzy możliwości. Może to być dwa AA - wtedy dwie nitki są identyczne i nazywamy to dziedziczeniem dominującym. Może być Aa i wtedy to małe a jest ukryte, ujawnia się tylko A. I wreszcie może być również układ aa i to są homozygoty recesywne - wyjaśniał ekspert.

Właśnie w tym ostatnim przypadku mogą pojawić się poważne problemy genetyczne. - Jeśli ktoś ma małe a, to nie znaczy, że musi być chory. Niestety zdarzają się też choroby, które się w ten sposób dziedziczą - choroby autosomalne recesywne. Wtedy osoby aa ciężko chorują, a osoby Aa są tych chorób nosicielami - wyjaśnił od podstaw prof. Limon. Wśród tych chorób jest m.in. anemia sierpowata, fenyloketonuria, mukowiscydoza czy rdzeniowy zanik mięśni. Jeśli spotka się dwóch nosicieli Aa, wtedy mamy 25 proc. ryzyka, że dziecko będzie miało geny aa i będzie chore. 

Ryzyko spotkania dwóch zdrowych nosicieli

Oblicza się, że człowiek jest narażony na 12,5 tysiąca chorób genetycznych. - Prawdopodobieństwo spotkania się nosicieli większości chorób jest prawie żadne, ale np. w naszej populacji nosicielstwo mukowiscydozy to jest jeden na czterdzieści. Ryzyko spotkania dwóch zdrowych nosicieli jest więc dosyć wysokie. W obrębie rodziny występują podobne geny i szanse spotkania się dwóch nosicieli i posiadania potomstwa aa są znacznie wyższe niż u osób niespokrewnionych - dodał ekspert. Ta kombinacja aa może nieść też cechy pozytywne. Były postaci wybitne pochodzące z małżeństw krewniaczych, np. malarz Henri de Toulouse-Lautrec. 

A co ze społecznościami, które zamieszkują małe lub wyizolowane obszary? - Takim przykładem jest Finlandia, przez dłuższy czas jej północne rejony były izolowane. Wioski były oddalone od siebie i w obrębie jednej osady było więcej małżeństw krewniaczych. Izolacja może występować też z innego powodu, np. w pewnym okresie wielu Szwedów zginęło w wojnach, zostali pojedynczy mężczyźni i z czasem ich dzieci krzyżowały się ze sobą. Są też izolacje kastowe, np. w Indiach, religijne - typowym przykładem są amerykańscy Amisze. Są całe książki naukowe opisujące właśnie występujące wśród nich choroby genetyczne. Teraz są czasy, że tych izolacji praktycznie nie ma. Są wyspy, ale są też samoloty. Bariery polityczne i religijne rozmywają się. Populacje ludzkie mieszają się, co jest korzystne - opisywał przykłady genetyk.

Honorem zdobyć kobietę z zewnątrz

Gość audycji "OFF Czarek" podał z kolei przykład pokazujący, że ludzie zabezpieczali się przed kazirodztwem w różnym czasie i w różnych miejscach. - W społeczeństwach pierwotnych żyjących w klanach, rodzinach, co opisał Bogusław Malinowski, też występują zakazy i nakazy, nawet jeśli ci ludzie nie widzą związku pomiędzy stosunkiem seksualnym a aktem spłodzenia dziecka. Dla wojownika zdobycie kobiety z zewnątrz było swego rodzaju honorem, a związanie się po sąsiedzku było pewną hańbą - tłumaczył.

Jak tropi się wady genetyczne, oglądając obrazy lub tabliczki gliniane z Iraku?

Dlaczego Rzymianie kobietom  w ciąży zalecali oglądanie rzeźb herosów?

Dlaczego w rolniczym plemieniu Indian jest wyjątkowo duża liczba Albinosów?

Chcesz wiedzieć? Słuchaj podcastu:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (56)
Czym grozi styl życia Targaryenów, czyli o potomstwie ze związków kazirodczych
Zaloguj się
  • rumpa

    Oceniono 11 razy 9

    Toulouse Lautrec jako przykład pozytywny to chyba kogoś ostro poniosło - ciężko chory człowiek, łamiące się nogi, karzeł, a buzia degenerata.

  • kacykmoralny

    Oceniono 5 razy 5

    "Z serialu nie wynika, żeby uprawianie seksu w obrębie własnej rodziny miało negatywne efekty."

    z serialu wynika, że każdy z kolejnych Targaryenów był coraz bardziej szalony, nie?

  • zbych21

    Oceniono 10 razy 4

    Przeczytajcie dokładnie na czym polega problem z kazirodztwem. Kazirodztwo zwiększa prawdopodobieństwo chorób genetycznych, ale nie ma to nic wspólnego z degeneracją. Wadliwe geny występują cały czas w populacji i wiele osób jest ich nosicielami, lecz choroby się rzadko ujawniają, gdyż na chorobę narażone jest dopiero potomstwo dwojga niekoniecznie spokrewnionych nosicieli.
    Kazirodztwo zwiększa tylko prawdopodobieństwo ujawnienia się wadliwego genu w postaci choroby. Brutalnie patrząc na sprawę, to pojawianie się chorób genetycznych przyczynia się nawet do eliminowania z populacji wadliwych genów.

  • uploadhelski

    Oceniono 3 razy 3

    Słabe przykłady, jakaś fikcja, literatura, historia. Tymczasem tuż obok nas mamy wymierającą grupę Cyganów, Bergitka Roma, jest ich mało, do tego są czymś w rodzaju kasty nietykalnej dla innych Romów. Są biedni, najsłabiej wyedukowani, kojarzą się tylko z sobą i już od wielu lat zauważono u nich bardzo dużo chorób genetycznych.
    Kolejny przykład, wspominani Żydzi od lat są kojarzeni przy pomocy genetycznych baz danych. Ortodoksyjni żydzi (teraz piszę "żydzi") przy zapoznaniu z partnerami czy partnerkami sprawdzani są na okoliczność pokrewieństwa, potencjalny partner z USA na przykład może mieć zbyt bliskie geny w stosunku do partnerki z Izraela.
    I jeszcze Wyspy Owcze, tam od lat nie tylko zachodziło niebezpieczeństwo kojarzenia się w zbyt małej puli genów, brakowało też ogólnie kobiet. I parę lat temu sprowadzono kilka statków z dziewczynami z Azji - rozwiązano trzy problemy w jednym ruchu. Ten trzeci problem to bieda w Azji, upokorzenie młodych dziewcząt.
    I jeszcze wspomniani w artykule czy też komentarzach Finowie. Spotyka się wśród nich wielu zwłaszcza mężczyzn o cofniętym wgłąb twarzy nosie. W Europie centralnej takie twarze spotykane były wśród osobników niedorozwiniętych. Proszę zrozumieć, stwierdzam suche fakty, nikogo nie oceniam.

  • js08836

    Oceniono 7 razy 3

    A Wersal ? Tam była moda na śmierdziuchów. Kto bardziej śmierdział z braku kąpieli, tym był bardziej atrakcyjny. Parzyli się jak króliki każda z każdym. Wersal, to był Rzym za czasów Rzymskich Cezarów. Kultura przyszła z Polski na widelcu.

  • wawka3791

    Oceniono 2 razy 2

    Wystarczy w Polsce pojechać do podhalańskiej wsi Dzianisz i zobaczycie jakie tam jest zagęszczenie dałnów! Oczywiście oficjalnie nikt nic o tym nie wie, a prawda jest taka, że ta wieś jeszcze do niedawna, jak spadł śnieg, to była odcięta od świata. Więc nie mając nic innego do roboty parzyli się między sobą jak kròliki. Nieważne, matka, babka, córka, wnuczka, żona, jak chłopa złapał zapał, to walił co mu w łapy wpadło!

  • pampararam

    Oceniono 6 razy 2

    Rod Targarienow pochodził ze starożytnej Valirii, ich krew była magiczna, zmieszana z krwią smoków. Z tego powodu niemal nie chorowali i większość epidemii ich nie atakowała. Polecam sięgnąć do książek Martina i mieć na uwadze, że to fikcja literacka :)

  • felicjan.dulski

    Oceniono 8 razy 2

    "Związki kazirodcze" nie są teoretycznie niczym nagannym.
    W naturze występują jak najbardziej.
    Chociaż sporadycznie w znacznej mniejszości w stosunku do związków "mieszanych".
    Zakaz takich związków w ludzkich społecznościach ma podłoże kulturowe przede wszystkim.
    Z drugiej strony, to jednak jesteśmy wszyscy ze sobą w mniejszym lub większym stopniu spokrewnieni.
    Nawet jeśli abstrahować od "Adama i Ewy".
    Wystarczy wyobrazić sobie ilu każdy z nas ma przodków w perspektywie dwu tysiącleci,nawet gdyby przyjąć trzy pokolenia na wiek.
    Nie starczyłoby dla nich Ziemi.
    A wystarcza z tego powodu, że większość naszych przodków, to także przodkowie ogromnej liczby innych ludzi.

  • asa323bc

    Oceniono 3 razy 1

    hieeeee

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX