Czym molestujący ksiądz różni się od molestującego murarza? "Im więcej sprawca znaczy dla społeczeństwa, tym większy uraz dziecka"

Wykorzystuje osoba, której ufa się nie tylko ze względu na to, jaka ona jest, ale też ze względu na to, kogo reprezentuje - Boga. Wali się porządek świata. Dlatego to inny rodzaj wykorzystania niż przez przysłowiowego murarza, stolarza - mówiła w TOK FM psycholog Maria Beisert.

Od czasu premiery filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" nie ustaje dyskusja na temat wykorzystywania seksualnego dzieci. Czy jednak nasza wiedza na ten temat jest dostateczna? O tym, czy prawidłowo rozumiemy rozmaite terminy i zagadnienia związane z tym zjawiskiem, Cezary Łasiczka rozmawiał z Marią Beisert, prawnikiem, psychologiem, seksuologiem, kierownikiem Seksuologii Społecznej i Klinicznej UAM.

- Musimy opierać się na definicjach, które zjawisko widzą klinicznie, w sposób, z którego wynika pomoc dla ofiar i sprawców - tłumaczyła seksuolog.

- Z pomocą dla sprawców jest trudniej. Żyjemy w rzeczywistości, w której wolimy ich karać niż im pomagać - stwierdził dziennikarz TOK FM.

- To prawda, natomiast ja jestem z Poznania i moje myślenie jest pragmatyczne. Pomoc należy się jednym i drugim. To, że czasami zapominamy o pomocy sprawcy, jest niewłaściwe. Bo jeśli eliminujemy takie działania sprawcy, które szkodzą społecznie, to chronimy ofiary. Jeśli pomagamy sprawcom, to znaczy, że leczymy ich skutecznie, nie wykluczając, że sprawca to osoba, która powinna być ukarana. Jeżeli skutecznie leczymy, to liczba ofiar jest mniejsza. A o to chodzi. Jestem więc za tym, żeby ta pomoc była udzielana właściwie i jednej, i drugiej stronie. Nigdy nie ochronimy ofiar, jeśli będziemy lekceważyli fakt, że sprawcy żyją i poruszając się bez pomocy, działają jak bomba - dodała.

Przekonywała też, że osobie postronnej trudno jest zrozumieć związek między byciem ofiarą a sprawcą. - Zjawisko przemiany ofiary w sprawcę jest trzymane na granicy naszej świadomości. I tak samo na tej granicy jest trzymana przemiana sprawcy w ofiarę. Bywa, że jak poszukamy w życiorysie sprawcy tego, czy był ofiarą, to tak bywa. Inaczej prowadzimy terapię dla kogoś, kto sam był ofiarą, a inaczej dla kogoś, kto nigdy nią nie był i został sprawcą z innych powodów niż ta przemiana - tłumaczyła.

Molestowanie to nie tylko penetracja

Często potocznie zupełnie co innego uważa się za pedofilię niż faktycznie określa klinicznie. - Badania przeprowadzone w 2012 roku pokazują, że dla społeczeństwa pedofilia oznacza przekroczenie granicy kontaktu penetracyjnego, a więc jeśli dorosła osoba dokonuje kontaktu penetracyjnego - obojętnie czy jest to penetracja waginalna, czy jakakolwiek inna - zjawisko miało miejsce. Jeśli są to mniej surowe zachowania, a więc dotyk narządów płciowych dziecka, zmuszanie dziecka do masturbowania sprawcy, wtedy w opinii społecznej raczej nie mamy miejsca z czymś groźnym, zasługującym na miano pedofilii - mówiła psycholog na antenie TOK FM. Stwierdziła, że klinicysta nigdy się z tym nie zgodzi, bo jeżeli mamy jakiekolwiek działania angażujące dziecko seksualnie ze sprawcą i one mają charakter niedotykowy, to również jest to seksualne wykorzystanie dziecka.

I tak nadszedł czas na rozróżnienie pojęć: pedofilia i wykorzystanie seksualne. - Gdy mówimy o pedofilii, to mówimy o pewnych stanach sprawcy, dorosłego człowieka, stanach pobudzania się seksualnego na dziecko lub jego atrybuty, które mogą lub nie doprowadzić do zachowania. Bo może być tak, że ktoś się podnieca, przeżywa przyjemność ale nie dochodzi do zachowań. Wtedy mamy do czynienia z klasyczną sytuacją, kiedy pedofilia występuje, ale nie skutkuje czynem. Prawnik wtedy mówi: nie jestem tym zainteresowany. Klinicysta: to zależy - powiedziała Marią Beisert.

Natomiast z wykorzystaniem seksualnym mamy do czynienia, gdy miało miejsce zachowanie angażujące dziecko w kontakt seksualny.

"Ofiary ujawniają, kiedy mogą"

Cezary Łasiczka poruszył jeszcze jeden aspekt - dlaczego te osoby, które były ofiarami, czekały tak długo? To pytanie, które często pojawiało się po filmie "Tylko nie mów nikomu". 

- Mówimy o ujawnieniu i wszelkich stereotypach, które dotyczą ujawnienia. To, o co pan zapytał, jest stereotypem numer jeden. Czy to jest tak, że ofiara powinna natychmiast się ujawnić? Oczywiście, że nie. Dlatego że między tym, co się stało ofierze, tym, jak ona broni się przed wydarzeniem, które nie powinno mieć miejsca w jej życiu oraz tym, co ona powie na zewnątrz, jest wielka różnica - przekonywała Maria Beisert.

Wyjaśniła, że takich pytań jak: dlaczego teraz a nie 20 lat temu, w ogóle nie powinniśmy zadawać. Bo sprawiają one, że ofiara zaczyna szukać winy w sobie. - Trzeba pamiętać, że wykorzystanie seksualne to wydarzenie, które nie powinno mieć miejsca w niczyim życiu. Każdy daje sobie radę z nim w najlepszy w swoim poczuciu sposób. Jeśli ktoś milczy, to znaczy, że uważa, że lepiej jest milczeć, bo jeśli przestanie milczeć, to będzie skutkować czymś jeszcze gorszym: wyrzuceniem z domu, wstydem takim, którego ofiara nie zniesie. Trzeba szanować moment, w którym ofiara powiedziała - tłumaczyła psycholog.

- Ujawniła, kiedy mogła. Znaczy, że zaistniały okoliczności, które pomogły. Każde ujawnienie to dla klinicysty jest kopalnia informacji - jak ofiara to przeżyła - dodała. Tłumaczyła też, dlaczego często dorośli nie wierzą dzieciom, które mówią, że były molestowane. - Niestety, dorosły ma większe szanse na kredyt zaufania niż dziecko, bo przerasta je wiedzą i umiejętnościami. I to jest bardzo niebezpieczne. Bo to nie jest tak, że jak ktoś ma dwa lata czy pięć, to jest mniej wiarygodny. Dorosły, który słucha od dziecka o patologii, sam uruchamia mechanizmy obrony przed patologią. Nie lubimy faktu, że patologia dotyczy nas. Dorosły woli nie angażować się w coś, co jest dla niego kłopotliwe niż angażować w bardzo trudny proces pomocy dziecku - mówiła w audycji TOK FM.

Ksiądz ma boskie atrybuty

Ekspertka tłumaczyła też, dlaczego molestowanie, którego sprawcą jest osoba duchowna, jest szczególnie trudne. - W przypadku duchownych mamy jeszcze jedną niesamowicie trudną rzecz do pokonania: zrozumienie, że to nie Bóg wykorzystał dziecko, a człowiek. Ksiądz ma boskie atrybuty. Dochodzi szok, że osoba będąca tak blisko Boga potrafi zdradzić człowieka lub jest jeszcze gorzej, że to Bóg. Lepiej więc jest uciec - mówiła, tłumacząc, skąd często brak reakcji na takie czyny, jeśli mają one miejsce w Kościele.

- Wykorzystuje osoba, której ufa się nie tylko ze względu na to jaka ona jest, ale też ze względu na to, kogo reprezentuje. Wali się wtedy porządek świata. Dlatego to inny rodzaj wykorzystania niż przez przysłowiowego murarza, stolarza - dodała. A im więcej sprawca znaczy dla rodziców, dla społeczeństwa, tym większy może być uraz dziecka i tym trudniej mu pomóc. Z kolei rodzice wykorzystanego dziecka czują się bezradni, mali, niezdolni do działania. - Wystąpić przeciwko sąsiadom jest łatwiej niż przeciwko Bogu - przekonuje psycholog. 

A co można zrobić dla ofiar? - Uwierzyć im. Nie dziwić się ich milczeniem. Oferować dobre słuchanie i profesjonalną pomoc. Pomocy amatorskiej lepiej nie świadczyć. Są eksperci, którzy wiedzą, co robić. Okej jest być blisko ofiary, ale przy tym pamiętać, że to osoby, które potrzebują starannego leczenia - wyjaśniła ekspertka. 

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (7)
Czym molestujący ksiądz różni się od molestującego murarza? "Im więcej sprawca znaczy dla społeczeństwa, tym większy uraz dziecka"
Zaloguj się
  • tomaselli

    Oceniono 5 razy -3

    Ale grillujecie temat.
    Lepiej napiszcie o fiasku "spotkania klimatycznego " w Osace.
    Coraz wiecej panstw widzi ten absurd pod nazwa "ocieplenie klimatu" z winy czlowieka i powiazane z tym bzdety typu CO2. Tylko po co Tusk tam pojechal ? Zrobic sobie fotke z drugim Donaldem ?

  • marudna.maruda

    Oceniono 3 razy -1

    Zawody szczególnego zaufania i zawody, w których dostęp do dzieci jest łatwy- ksiądz, lekarz, nauczyciel, trener. Wszyscy oni mają w wykonywany zawód wpisane, żeby pomagać, wspierać dziecko w funkcjonowaniu, w rozwoju fizycznym i psychicznym. Murarz, kelner, kierowca autobusu czy piekarz zawodowo znacznie inaczej funkcjonują, a przede wszystkim z kielnią, kierownicą czy patelnią nie pouczają, nie wyznaczają zasad, nie grzmią o karze i grzechu. Taka drobna różnica.

  • getz54

    0

    Czym molestujący ksiądz rózni się od molestującego murarza ? Niczym, wręcz przeciwnie, duzo ich łączy. Po pierwsze, obaj są przestępcami, a ze względu na słabe wykształcenie mają ograniczoną kontrolę nad swoim popędem. Po drugie pochodzenie społeczne, zarówno murarz, jak i ksiądz, pochodzą z nizin społecznych, z patologicznych rodzin, gdzie przemoc, alkohol, uniemozliwiają dziecku kontynuowanie nauki, zdobycie dyplomu, wyniesienie z domu potrzebnych w zyciu wartości. Co ich dzieli ? Młody człowiek naładowany testosteronem, nawet nie wierzący w Boga, idzie do seminarium kiedy zauwazy u siebie skłonności homoseksualne lub pedofilskie. Zostaje księdzem ze wstydu. Wie, z tego samego zródła co narkoman, alkoholik, gdzie moze zaspokoic swoje potrzeby i zadna krzywda go za to nie spotka. Murarz, nie jest darzony zaufaniem społecznym, molestuje własne dzieci, bo tak jest bezpieczniej, nie naduzywa ich zaufania kłamstwami o panu Bogu, tylko atakuje, jest mniej cyniczny ale tak samo grozny. Ksiądz złapany na gorącym uczynku unika odpowiedzialności karnej. Jest wysłany do Watykanu na jakąś papieską akademie pierwszomajową, albo do domu seniora do mycia pleców starym proboszczom, którzy nie lubią zakonnic. Murarz złapany na podobnym uczynku pokazywany jest we wszystkich programach telewizyjnych, jego twarz zdobi okładki tabloidów, nie oszczędzana jest rodzina, zakuty w kajdanki idzie od razu do aresztu. Takiemu stanowi rzeczy winny jest odwieczny pakt Pana, Wójta i Plebana. Kastowośc społeczeństwa podobna jak w Indiach. Z tego powodu poseł Marek nie dzieli sali z kolegą Trynkiewiczem. Reasumując, czym rózni się molestowanie dziecka przez księdza, murarza, studentki przez doktora habilitowanego, dziekana, sekretarki przez szefa ? Niczym. To ci ludzie róznią się od innych ludzi, oni nie potrafią zapanowac nad swoim popędem, posługują się inną racjonalnością myślenia. Niech zyją młode ządze.

  • mgrstepien

    Oceniono 2 razy 0

    A czym w takim razie różni się molestujący reżyser filmowy od molestującego dziennikarza?

  • 2bxornot2b

    Oceniono 2 razy 0

    Popytajcie w terenie o murarza trudniej niz o ksiedza.

  • swobodan1

    Oceniono 2 razy 2

    I czy prawdą jest,że na ul Czerskie czyli w siedzibie "GW: dochodziło do gwałtów ?

  • swobodan1

    Oceniono 2 razy 2

    Mam prośbę do Tok FM aby wyjaśniła jak skończyła się sprawa molestowania,mobbingu,
    gwałtu w "GW" telewizji TVN 24 i Krytyce Politycznej i w jaki sposób winni zostali ukarani ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX