FaceApp i strach przed Rosją. Czy oddaliśmy swoje dane w ręce kremlowskich hakerów?

- Każda aplikacja przetwarza nasze dane. Może to robić w sposób etyczny i zgodny z prawem, ale nawet jeśli tak to robi, to na serwerach, które są do tego wykorzystywane może znaleźć się rosyjski lub chiński "przyjaciel", który te dane przegląda i wybiórczo wykorzystuje do niecnych celów - mówił w TOK FM Piotr Konieczny z serwisu niebezpiecznik.pl, w kontekście popularności aplikacji FaceApp.

Mało która aplikacja wzbudziła w ostatnim czasie tak wiele emocji (i dyskusji), jak FaceApp. Tysiące użytkowników udostępniało zdjęcia (swoje lub innych znanych osób) pokazujące, jak będą wyglądać na starość. Jak podawały media, w ciągu 10 dni aplikacja zarobiła ponad milion dolarów.

Po krótkiej fascynacji pojawiła się jednak panika, bo okazało się, że twórcą nowego narzędzia jest Rosjanin. W internecie szybko zaczęto informować, że FaceApp jest niebezpieczny, bo może doprowadzić do "wycieku" naszych poufnych danych. Zajęcie się sprawą zapowiedziało nawet polskie Ministerstwo Cyfryzacji.

- Czy rzeczywiście oddaliśmy swoje dane w ręce rosyjskich hakerów? - pytała w Weekendowym Poranku TOK FM Karolina Głowacka. - Odpowiem prosto: tak, nie, to zależy - stwierdził jej gość Piotr Konieczny z serwisu niebezpiecznik.pl.

FaceApp i strach przed Rosją

Konieczny podkreślił, iż sam fakt, że nowe narzędzie opracował Rosjanin nie jest tak bardzo istotny. - Aplikację równie dobrze mógłby stworzyć Europejczyk i Eskimos, nie ma w tym nic podejrzanego ani dziwnego - zapewniał. Jak dodał, struktura aplikacji FaceApp - czyli jej serwery - znajdują się na Amazonie, który jest firmą amerykańską. Nie oznacza to jednak, że Rosjanie nie mogliby z łatwością na te serwery się włamać. - Mogą to zrobić. Mają dostęp nawet do rządowych sieci Stanów Zjednoczonych i regularnie atakują różne rządowe dane - zaznaczył.

Zdaniem eksperta, w przypadku FaceApp’a w pewnym stopniu mógł zadziałać zwykły mechanizm obawy przed tym, co rosyjskie. - Ktoś, kto widzi popularną aplikację zauważył w polityce prywatności, że są tam pewne powiązania z sektorem rosyjskim, a jest dużo osób w dzisiejszym świecie, którzy - jeśli słyszą hasło "Rosja" - od razu włącza im się pewien stopień podejrzliwości, pojawiają się automatycznie teorie spiskowe - mówił Konieczny.

- Ja życzyłbym sobie, żeby każdy, kto boi się Rosji - kiedy korzysta z jakiejś aplikacji - widział po drugiej stronie Rosjanina, który czeka na jego dane. Jeśli ktoś boi się Chińczyków - niech widzi Chińczyka. My po prostu powinniśmy zdawać sobie sprawę, że nie ma znaczenia, kto jest twórcą aplikacji. Kluczowe jest to, że [korzystając z niej] nasze dane przekazujemy poza nasze urządzenie - wyjaśniał dalej gość Karoliny Głowackiej.

Jak dodał, obecnie młode pokolenie wychowane w mediach społecznościowych ma zupełnie inne podejście do prywatności, niż jeszcze kilkanaście lat temu. Chętnie robią sobie zdjęcia, które udostępniają na Facebooku, na bieżąco tworzą różne Instastories, nie przykuwając żadnej uwagi do ochrony prywatności. Co ciekawe - jak mówił Konieczny - nawet jeżeli my samy nie mamy konta na Facebooku czy Instagramie i nie chcemy tam udostępniać naszego wizerunku, często robią to nasi znajomi, wrzucając fotografie z naszym udziałem - tym samym naruszają naszą prywatność.

FaceApp może modyfikować wszystkie nasze zdjęcia?

W kontekście samego FaceApp’a Konieczny zwrócił uwagę, że wśród internautów wybuchła panika, że aplikacja pobiera dostęp do wszystkich naszych zdjęć zgromadzonych przez lata na smartfonie i będzie mogła je dowolnie wykorzystać. Jak zapewnił nasz gość - to nie jest prawda. - Ta aplikacja przetwarza tylko to jedno wybrane zdjęcie, choć na niektórych telefonach rzeczywiście musi sobie zapewnić dostęp do pozostałych zdjęć, żeby prawidłowo funkcjonować - informował.

Wielokrotnie podkreślał jednak, że na podobnych zasadach działają inne popularne aplikacje, takie jak Facebook czy Instagram i zastanawiał się, dlaczego w tym przypadku ich użytkownicy nie wpadają w taką panikę.

- Każda aplikacja to technologicznie dokładnie to samo. One przetwarzają nasze dane. Mogą to robić w sposób etyczny i zgodny z prawem, ale nawet jeśli tak to robią, to na serwerach, które są do tego wykorzystywane może znaleźć się rosyjski lub chiński "przyjaciel", który te dane przegląda i wybiórczo wykorzystuje do niecnych celów - tłumaczył Konieczny.

Pytany na koniec, czy sam skorzystał z popularnej aplikacji, żeby zobaczyć, jak będzie wyglądał w przyszłości - przyznał, że tak. Zaznaczył jednak, że jako osoba zajmująca się tematyką technologii i  pojawiająca się na różnych konferencjach liczy się z tym, że jeśli sam by nie spróbował - zrobiliby to za niego inni. Podkreślił jednak, że nigdy nie wpadłby na pomysł, aby do takich aplikacji wrzucać zdjęcie swojej rodziny lub charakterystycznej rzeczy będącej w jego domu (na przykład kluczy).

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (3)
FaceApp i strach przed Rosją. Czy oddaliśmy swoje dane w ręce kremlowskich hakerów?
Zaloguj się
  • cmoscmos

    0

    Nie rozumiem tych obaw. Używanie urządzenia, którego modelem biznesowym jest przekazywanie maksymalnej ilości danych do wielkiego, prywatnego korpo, używającego tych danych bez żadnej kontroli jest spoko i no problem, ale jedna aplikacja być może przekazująca cośtam komuś innemu to straszna rzecz i powód do paniki.

    Akurat próbowałem pisania aplikacji na Androida i zainstalowałem sobie darmowe narzędzia dostarczane przez Googla do raportowania błędów aplikacji u użytkownika. Już to co może wiedzieć o użytkowniku zwykły, prywatny programista jest zatrważające, a to tylko drobny fragment tego, co widzi Google. A wy robicie panikę z powodu jednej aplikacji, prawdopodobnie widzącej tylko to, co i ja i każdy inny autor apki może widzieć.

  • tomaselli

    0

    Po co niby Kremlowi nasze twarze ? Te zakazane geby politykow i haki na nich juz dawno posiadaja. Idiotycznosc artykulow TokFm i tworzenie sztucznego zagrozenia wrecz poraza !

  • rastablaster

    Oceniono 5 razy -3

    autor TOKfm.
    Brakuje wam odwagi, żeby podpisać się pod tą intelektualną gnojówką?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX