Biotechnolog: Mięso z laboratorium to będzie propozycja dla hardkorowych mięsożerców

Celujemy w hardkorowych mięsożerców, raczej nie w wegetarian czy wegan. Wegetarianie i weganie już robią dobrą rzecz dla przyrody. Problemem są zdecydowani mięsożercy - mówi prof. Mark Post, holenderski biotechnolog z Uniwersytetu w Maastricht.

Najważniejsze pytanie: kiedy? Kiedy mięso z laboratoriów będzie w naszych supermarketach?

Prof. Mark Post, holenderski biotechnolog z Uniwersytetu w Maastricht, Dyrektor ds. Naukowych Mosa Meat: To akurat jest dość trudne do przewidzenia. Sądzimy, że w ciągu 3 lat możemy wprowadzić produkt do restauracji. Wszystko rozbija się o cenę. Aby produkt trafił do supermarketów cena musi wyraźnie spaść. Kiedy może się to wydarzyć? Nikt tego nie wie. Mięso z laboratoriów może w wystarczającym stopniu potanieć zarówno w ciągu najbliższych 3 lat, jak może to zająć kilka dodatkowych.

To będą drogie produkty?

Na początku tak, będą drogie. Myślę, że gdzieś w granicach 10 euro za hamburgera, co dla restauracji jest w porządku, ale nie dla rzeczywistości supermarketowej. Przeczuwamy, że koniec końców cena zejdzie do typowych poziomów cen mięsa, a nawet poniżej.

Kto interesuje się pana pomysłami? Radykalni wegetarianie, czy kto?

Nie, nie. Celujemy w hardkorowych mięsożerców, raczej nie w wegetarian czy wegan. Pracujemy nad mięsem hodowlanym głównie ze względu na bezpieczeństwo żywieniowe i środowisko naturalne. Wegetarianie i weganie już robią dobrą rzecz dla przyrody. Problemem są zdecydowani mięsożercy. Tacy jak ja. Robimy to głównie po to, żeby wpływ takich ludzi na środowisko był mniejszy.

Czyli pan nie jest wegetarianinem?

Nie jestem. Niestety nie jestem.

Dlaczego nie?

To dobre pytanie. Powinien być, ale po prostu  za bardzo lubię mięso.

No tak, ale pan jest świadom wszystkich problemów! Wpływu na środowisko, okrucieństwa wobec zwierząt. To naprawdę interesujące, że ktoś taki jak Pan je mięso.

Racja… Jedyne wyjaśnienie, jakie mogę dać to to, że jestem bardzo łakomą osobą. Dlatego staram się wytworzyć technologię, która pozwoli mi zachowywać się tak, jak się zachowuję, bez konieczności martwienia się o skutki.

Więc nie wierzy pan, że wszyscy moglibyśmy po prostu zostać wegetarianami czy weganami?

Moglibyśmy. Ale to nie wydarzy się wystarczająco szybko, jak sądzę. Nieprawdopodobnie trudno jest zmienić nawyk jedzenia mięsa. Od dawna jesteśmy przecież świadomi problemów, jakie wywołuje produkcja mięsa, wszyscy to wiedzą, ale nie przekładamy tej świadomości na zmianę zachowania. Wciąż, w większości krajów wegetarianie i weganie to niewielka grupa.

Jak wiele gramów mięsa z laboratorium już Pan zjadł?

Och, ja? Nie notowałem dokładnie, ale prawdopodobnie około 50-100 gramów. Niedużo. Nie produkujemy na razie na większą skalę. Nikt tego nie robi. W ciągu kilku lat zamierzamy zwiększyć produkcję i wtedy na pewno zjem więcej.

Co ze zdrowiem? WHO radzi unikać nadmiernego jedzenia mięsa, szczególnie czerwonego. Pana mięso może być zdrowsze?

To interesujące, że wspomina pani właśnie czerwone mięso. Bo właśnie takie chcemy produkować.

I tak, WHO jest szczególnie skupiona na czerwonym mięsie ze względu na dwa problemy związane z jego spożyciem. Jeden - to wzrost zachorowalności na choroby serca. Drugi: zwiększone ryzyko zapadnięcia na raka jelita grubego. Nie wiemy dokładnie, skąd bierze się ten drugi problem.

W naszym produkcie możemy zmniejszyć ryzyko chorób kardiologicznych wpływając na zawartość tłuszczu: umieszczając go mniej i w zdrowszej wersji. To może być zrobione. Natomiast dopóki nie dowiemy się dokładnie, jaki składnik mięsa powoduje zwiększone ryzyko nowotworu nie możemy tego naprawić.

Są dane sugerujące, że może to być związane z białkiem o nazwie mioglobina, którego w czerwonym mięsie jest szczególnie dużo. Nie sądzę, żeby to było prawdopodobne, ale nawet jeśli tak jest, to mamy na rozwiązanie. Możemy po prostu wyprodukować mięso z mniejszą zawartością tego białka.

Co ze smakiem? Mięso to nie tylko mięśnie, jest tam coś więcej.

Racja. Pracujemy nad tkanką tłuszczową, które odpowiada za soczystość i jest powiązana z aromatem. To ważne, żeby tkanka mięśniowa z naszego mięsa zostały uzupełnione tłuszczem.

Jak zamierza Pan przekonać ludzi do swojego pomysłu? Wiemy, że ludzie obawiają się np. GMO. To co Pan proponuje jest prawdopodobnie może się wydać jeszcze bardziej nienaturalne.

Tak… to słuszna uwaga. Zauważam, że odbiorcy raczej nie rzucają się na mój pomysł entuzjastycznie. To nie jest zbyt romantyczna idea, a dla niektórych może być nawet straszna. Myślę, że musimy sobie uświadomić, że już w najbliższej przyszłości możemy nie mieć większego wyboru.  Nie da się kontynuować obecnego modelu produkcji mięsa.

Kiedy ludzie zobaczą pozytywy podejdą do sprawy inaczej. Zrozumieją, jak wiele problemów rodzi tradycyjna produkcja mięsa. I akceptacja w końcu przyjdzie. Trzeba pokonać barierę przed nieznanym. Ale jak to już się uda… moim zdaniem ludzie tak naprawdę są dość elastyczni pod względem tego, co jedzą.

Czy mięso z probówki wiąże się z jakimkolwiek okrucieństwem wobec zwierząt? Był z tym problem.

Tak. Tradycyjnie komórki hoduje się przy użyciu krwi nienarodzonych cieląt i to jest ciągle praktykowane. Nasze produkty nie powstają w ten sposób. Można zrobić to inaczej, zastąpić składnikami syntetycznymi.

Przy czym, w naszym systemie robimy krowie biopsję, co jest bolesne. Można zrobić znieczulenie, choć zabieg nadal pozostaje niekomfortowy. Ale przynajmniej krowa pozostaje żywa.

I nie potrzebujemy ich tak dużo.  

O tak, będziemy potrzebowali znacznie, znacznie mniej krów. Mówimy o zejściu z liczby półtora miliarda do 30 tysięcy. To by drastycznie zmniejszyło skalę cierpienia, bo krowy mogłyby być żyć w mniej przykrych warunkach. Wiele cierpienia jest efektem skali i intensywności produkcji.

Co Pan myśli o innym elemencie Pańskiej branży - myślę o produkowanej w laboratoriach skórze.

Oczywiście, jeśli nie będziemy mieli tego półtora miliarda krów to, nie będziemy mieli również ich skór. Produkcja skóry w laboratoriach jest znacznie prostsza niż produkcja mięsa. Myślę, że jest na to duży rynek, a technologia ma dużą przewagę.

W ogóle, musimy pomyśleć o wszystkich produktach pochodzenia zwierzęcego: skórze,  żelatynie, mleku - bo w niektórych krajach produkcja mleka jest połączona z produkcją mięsa. Trzeba dla nich znaleźć alternatywy, jeśli coś ma się zmienić na poważnie.

Kto byłby właścicielem technologii produkcji mięsa w laboratoriach. Teraz każdy może mieć krowę. A pana wizji świata byłby na to monopol? Oligopol?

Mam nadzieję, że nie. Technologia prawdopodobnie rozwinie się tak bardzo, że będzie  można z niej korzystać w małym laboratorium lub nawet w domu. Nie spodziewam się, żeby to drugie rozwiązanie było bardzo praktyczne, ale jest to wykonalne. Jeśli doszlibyśmy do skali, np. małej hodowli po sąsiedzku to byłoby idealnie. Prawdopodobnie mięso z takich miejsc byłoby odrobinę droższe niż to pochodzące z ogromnych fabryki.

Co z hodowcami? Przecież hodowla zwierząt to duża część gospodarki.

Oczywiście, to co proponuję to zmiana technologiczna. Natomiast nie sądzę, żeby wprowadzała zamęt, bo ta zmiana nie idzie zbyt szybko. To bardziej transformacja.

Rolnictwo się będzie zmieniało, nie ma co do tego wątpliwości. Już jest inne. Stało się dużo bardziej ztechnologizowane.

My ciągle wyobrażamy sobie gospodarstwa jak z książek dla dzieci: oto jest wesoły farmer, kilka kurek, krówek i świń. Tak się obecnie nie robi. W Polsce też macie wielkoskalowe hodowle, które bardziej przypominają fabryki niż tradycyjne gospodarstwa. Natomiast wiem, że wciąż pracuje tam dużo ludzi i to prawda, że będą musieli pomyśleć o przyszłości.

Zauważyłem, że mamy tendencję do mówienia o hodowcach w sposób protekcjonalny. Że coś przydarzy się im, że są ofiarami. W rzeczywistości hodowcy są bardzo przedsiębiorczy, robią to, co jest potrzebne, żeby zwiększyć możliwości swojego gospodarstwa.

Mój sąsiad był hodowcą świń. Przestało mu się to opłacać, więc przerzucił się na pomidory. To jest to, co rolnicy po prostu robią. Potrzebują czasu na dostosowanie się. Ale, jak mówiłem, ta zmiana nie jest gwałtowna, bardziej zapowiada się na stopniową transformację. Nowocześni hodowcy się dostosują. Bo przecież wciąż będziemy potrzebować żywności. Rolnictwo zawsze będzie potrzebne, po prostu się zmieni.

W Aplikacji TOK FM posłuchasz na telefonie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (1)
Biotechnolog: Mięso z laboratorium to będzie propozycja dla hardkorowych mięsożerców
Zaloguj się
  • adres_na_swinstwa

    Oceniono 1 raz 1

    O. I takie mięcho z chęcią przetrącę. A póki co, zwierząt nie jadam.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX