Nasza Galaktyka wygięta jak winyl na słońcu. Polacy stworzyli trójwymiarową mapę Drogi Mlecznej

- Dzięki naszej mapie mamy pewność, że Droga Mleczna ma spiralny kształt - mówiła w TOK FM dr Dorota Skowron, liderka zespołu, który stworzył przestrzenną mapę naszej Galaktyki.

Warszawscy astronomowie stworzyli przestrzenną mapę naszej Galaktyki - informowała w czwartek "Gazeta Wyborcza". Mapa powstała na podstawie precyzyjnie wyznaczonych odległości do tysięcy gwiazd pulsujących, zwanych cefeidami. - To olbrzymy, które są bardzo jasne, widzimy je aż na krańcu Drogi Mlecznej. W skrócie, przez to że pulsują - raz świecą bardziej, raz mniej - w danym okresie, to pozwala nam wyznaczyć odległość od nich - wyjaśniała w TOK FM dr Dorota Skowron z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego, liderka zespołu tworzącego mapę.

Jak dodała, to pierwsza taka mapa, która udowadnia, że nasza Galaktyka ma spiralny kształt. - Przez ponad sześć lat zbieraliśmy dane, obserwowaliśmy cefeidy i odnajdowaliśmy je na niebie. Potem narysowaliśmy sobie tę mapę i okazało się, że widzimy spiralną strukturę Galaktyki. Bo ta idea, że Droga Mleczna ma ramiona wzięła się bardziej z obserwacji innych galaktyk, z podobieństwa. Domyślaliśmy się, że tak jest. Teraz mamy pewność - przekonywała dr Skowron.

Na mapie niezbicie widać pewien defekt: galaktyczny dysk Drogi Mlecznej jest wygięty na końcach, niczym płyta winylowa pozostawiona na słońcu. - To bardzo ciekawe porównanie. Użyto też porównania do wygiętego chipsa. Potwierdziliśmy to, czego domyślano się już od lat 50 ubiegłego wieku - mówiła ekspertka. Jak podkreślała samo "wygięcie" nie ma na nas wpływu. - My znajdujemy się w tej płaskiej części Galaktyki. A skąd wzięło się wygięcie? Nasza Galaktyka mogła mieć interakcję z inną galaktyką, ciemna materia mogła mieć też na to wpływ - tłumaczyła dr Skowron.

Jak wyjaśniała ekspertka, ta mapa nie jest też kompletna. - Próbkę można uzupełnić o kolejne cefeidy, które można zaobserwować z półkuli północnej. My badaliśmy niebo nad półkulą południową, bo nasz teleskop znajduje się w Chile. Przydałby się dedykowany przegląd nieba z północy, wtedy moglibyśmy odkryte cefeidy umieścić na naszej mapie - wyjaśniała astronomka. Mimo to, mapa już może się przydać w badaniach. - Astrofizycy mogą ją wykorzystać i stworzyć modele, które powiedzą nam więcej o niedawnej historii naszej Galaktyki. Bo cefeidy to młodziutkie gwiazdy, mają około 300 milionów lat - podsumowała rozmówczyni Rocha Kowalskiego.

Pobierz Aplikację TOK FM i słuchaj sprytnie:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM