Brakuje narządów do przeszczepów. Czy ludzko-zwierzęce hybrydy rozwiążą problem?

Dramatycznie brakuje narządów do przeszczepów. Naukowcy na całym świecie zastanawiają się, jak rozwiązać ten problem. W Japonii wydano zgodę na wyhodowanie ludzkich narządów w organizmach zwierząt. To byłby kompletny przełom - mówił w TOK FM Jakub Zawiła-Niedźwiecki z Centrum Bioetyki i Bioprawa UW. Ale czy ma szansę się udać?

Japonia jest pierwszym krajem, który zezwolił na stworzenie samodzielnie żyjących zwierzęco-ludzkich hybryd i przeprowadzenie z ich udziałem eksperymentów. Chodzi o hodowanie ludzkich organów w organizmach zwierząt, które w przyszłości nadawałyby się do transplantacji. Za badaniami stoi zespół japońskiego biologa Hiromitsu Nakauchiego z Uniwersytetu Tokijskiego.

Pomysł brzmi nieco, jak z pogranicza science-fiction, ale - jak przekonują naukowcy, nie jest żadną fanaberią.

- Tu chodzi o poszukiwanie rozwiązania dramatycznego niedoboru narządów do przeszczepów, a w dłuższej perspektywie też o poszerzenie możliwości transplantologicznych, czyli "hodowli" narządów dla ludzi, które byłyby zgodne z naszymi organizmami - mówił w TOK FM Jakub Zawiła-Niedźwiecki. Jak wyjaśniał, idea jest taka, aby nauczyć się hodować narządy potrzebne ludziom w innych organizmach.

- Docelowy produkt tego całego projektu badawczego jest taki, że możemy w miarę szybko wyhodować - może mniejszą, ale odpowiadającą zgodnością tkankową - kopię narządu danej osoby - sprecyzował ekspert. I jak dodał, "to byłby kompletny przełom", który sprawiłby m.in., że "zginęłyby wszystkie problemy na przykład z niezgodnością organów". - Pozostałaby tylko taka czysto chirurgiczna kwestia, jak to przeszczepić - wskazał.

Rozmowy z bioetykiem możesz w Aplikacji TOK FM możesz posłuchać na telefonie!

Jak działa japoński eksperyment?

Japoński eksperyment - jak wyjaśniał Zawiła-Niedźwiecki - ma polegać na tym, że do embrionu myszy lub szczura wstrzykuje się komórki macierzyste, z których potem miałby powstać narząd ludzki (a nie zwierzęcy). - A z racji tego, że rozwijałby się równocześnie z organizmem zwierzęcym, to nie byłby uznany za ciało obce i nie byłby atakowany przez jego układ odpornościowy - doprecyzował nasz gość.

Jak dodał, Japończycy już wcześniej mogli przeprowadzać podobne eksperymenty, ale byli zobowiązani do tego, aby po 14 lub 28 dniach rozwoju takiego embrionu - go niszczyć. Teraz zezwolono na to, aby takie zmodyfikowane organizmy mogły się urodzić.

Problemy etyczne i moralne

Cała sprawa budzi mnóstwo wątpliwości natury etycznej, ale też - jak zwracał uwagę prowadzący audycję redaktor Przemysław Iwańczyk - może stać się "pożywką" dla populistów, którzy za chwilę zaczną głosić tezy, że "skrzyżowano człowieka ze zwierzęciem".

Zawiła-Niedźwiecki przyznał, że sprawa jest kontrowersyjna, choć - jak mówił - w środowisku naukowców i bioetyków wcale nie budzi skrajnie sprzecznych opinii. Ekspert podkreślił, że nawet naukowcy uchodzący za konserwatywnych wskazują głównie na wagę tych badań dla dobra człowieka. A jedyne, na co zwracają uwagę to fakt, aby nie tworzyć organizmów zwierzęcych, które miałyby ludzki układ nerwowy i żeby w tym wszystkich nie wykorzystywać ludzkich zarodków.

Zdaniem gościa TOK FM, sprawa może wywołać znacznie większe kontrowersje wśród obrońców zwierząt, którzy będą sprzeciwiać się poddawaniu ich tego typu eksperymentom.

Zawiła-Niedżwiecki zaznaczył jednak, że mimo rozpoczęcia japońskiego eksperymentu - wykorzystywanie narządów ludzkich wyhodowanych w organizmach zwierzęcych to wciąż pieśń bardzo dalekiej przyszłości.

- Różnica ewolucyjna między ludźmi, a organizmami, w których próbujemy hodować te komórki jest duża i to jest duży problem techniczny - powiedział. Jego zdaniem, nie należy się spodziewać, aby japońskie eksperymenty w najbliższym czasie przyniosły "gigantyczny przełom", choć - jak dodał - mogą okazać się wielkim odkryciem naukowym.

Pobierz Aplikację TOK FM, słuchaj i testuj przez dwa tygodnie za darmo:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny