Wyhodowali mięso kurczaka na liściu szpinaku i zjedli na konferencji prasowej. "Smakowało jak wodorosty"

Do przygotowania mięsa wykorzystano celulozowy szkielet z liścia szpinaku, na którym umieszczono komórki mięśniowe kurczaka. - Była to gigantyczna praca, siedzieliśmy w laboratorium do 4 nad ranem - tłumaczył w TOK FM Stanisław Łoboziak, biolog z Centrum Nauki Kopernik, gdzie przeprowadzono eksperyment.

Stanisław Łoboziak w audycji "Homo Science" opowiadał o eksperymencie polegającym na wyhodowaniu mięsa na liściu szpinaku. Gość TOK FM wyjaśnił, że do eksperymentu pobrano komórki z mięśnia uda kurczaka, które następnie zostały "strawione enzymatycznie, żeby uzyskać komórki satelitarne mięśni szkieletowych". - Komórki satelitarne mięśni szkieletowych to komórki, które w normalnym stanie są uśpione i odpowiadają za regenerację mięśni, czyli jeżeli te mięśnie się uszkodzą, wtedy te komórki się uaktywniają i przekształcają się w komórki mięśniowe - wyjaśniał Łoboziak w rozmowie z Piotrem i Aleksandrą Stanisławskimi. Jak tłumaczył naukowiec, komórki satelitarne mięśni są komórkami macierzystymi mięśni.

Naukowiec z CNK opowiedział, że dalsza część eksperymentu polegała na kupowaniu liści szpinaku i pozbywaniu się z nich komórek roślinnych za pomocą przepłukiwania specjalnym roztworem. - Największym problemem było wpięcie igły w ogonek tego liścia, więc trzeba było wybierać liście z dużym ogonkiem - zdradził szczegóły eksperymentu gość TOK FM, dodając, że po wypłukaniu i sterylizacji liście mogły być wykorzystane jako szkielet, do którego przyczepią się i na którym będą mogły się rozwijać komórki mięśniowe.

Kolejnym krokiem, jak mówił biolog, było precyzyjne umieszczenie komórek mięśni szkieletowych w tym opróżnionym liściu. Gość TOK FM zdradził, że przydała się do tego pompa infuzyjna służąca zazwyczaj do precyzyjnego podawania leków. Po dwóch tygodniach można było obserwować efekt tego eksperymentu. - Liść wyglądał jak zamglone szkło i miał lekko różowy kolor - relacjonował Łoboziak.

Mięso wyhodowane na liściu szpinakuMięso wyhodowane na liściu szpinaku Robert Kowalewski/ Centrum Nauki Kopernik

Wyhodowali i... zjedli

Stanisław Łoboziak opowiadał, że pierwotnie nie zakładano zjadania efektów tego doświadczenia, jednak doszło do spontanicznej konsumpcji podczas konferencji prasowej dyrektora naczelnego Centrum Nauki Kopernik Roberta Firmhofera. 

Gość przyznał, że też spróbował i że w smaku taki "mięsny liść" przypominał wodorosty. - Smakiem na pewno nie przypominało kurczaka, tych komórek było dość mało, a poza tym za smak odpowiadają również inne komórki, które znajdują się w mięsie, np. komórki tłuszczowe oraz hemoglobina, która znajduje się we krwi - opowiadał naukowiec.

Eksperyment był elementem Festiwalu Przemiany, którego głównym tematem były technologie, które w przyszłości mogą zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe. Cały projekt trwał 2,5 miesiąca. - Była to gigantyczna praca, siedzieliśmy w laboratorium do 4 nad ranem - mówił Stanisław Łoboziak.

Skóra droższa od złota

Gość TOK FM pytany, czy byłoby możliwe wyhodowanie takiego mięsa na skalę masową, przyznał, że byłoby to trudne, bo tkanka mięśniowa ma bardzo skomplikowaną strukturę, ale dodał, że na skalę masową jest produkowana skóra. - Ludzka skóra jest produkowana w laboratoriach i jest podobno droższa od złota - mówił Łoboziak, dodając, że firmy farmaceutyczne i kosmetyczne wykorzystują ją do testów.

Biolog przypomniał też eksperyment Marka Posta, który na swojej konferencji w Londynie w 2013 r. zjadł burgera z mięsa wyhodowanego w laboratorium. Wówczas taka hodowla była bardzo droga i kosztowała ok. 250 tys. euro. Łoboziak ujawnił, że te koszty ciągle spadają, a na ich eksperyment w Centrum Nauki Kopernik wyłożono ułamek tej kwoty. 

Na amerykańskim (i nie tylko rynku) działają już formy produkujące sztuczne mięso. Impossible Burger najpierw trafił do restauracji, a potem zapowiedziano jego pojawienie się w sklepach. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (8)
Czy trudno wyhodować w laboratorium mięso na liściu szpinaku?
Zaloguj się
  • saves

    Oceniono 2 razy 0

    I na to idzie kasa? Mogli się przejść brzegiem rzeki, zebrać jakąś zieleninę i ugotować.

  • zdzisiek66

    Oceniono 3 razy -1

    Sporo zachodu, żeby wyhodować mięso o smaku wodorostów. Naprawdę taniej i łatwiej byłoby zjeść wodorosty.

  • pavise

    Oceniono 9 razy -1

    Tez mi cos. Wicia pojechal po kota a wrocil na koniu...

  • ja_prostak

    Oceniono 7 razy -3

    Mogli dodać komórki piór, byłby lepszy efekt

  • tomaselli

    Oceniono 12 razy -8

    Menü w sam raz dla pustoglowych lewakow typu Spurek & Co. Ja tam wole golonke , najlepiej pieczona w soli , jaka podaja w Schweizerhaus na wiedenskim Praterze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX