Czym się różni "gej" od "pedała"? Czasami za dyskryminację w znanych serialach odpowiadają... polscy tłumacze

Podczas gdy w internecie nadal trwa dyskusja o tym, czy można mówić o dyskryminacji w "Przyjaciołach", na marginesie pojawił się ciekawy wątek. Okazuje się, że obelgi w serialach bywają twórczością... polskich tłumaczy.

Jeden z najbardziej znanych, serialowych coming-outów telewidzowie mogli obejrzeć w "Dynastii" (1981-1989). Steven, młody mężczyzna z majętnej rodziny Carringtonów, w pełnej napięcia scenie oświadcza swoim bliskim, że nie będzie już żył w kłamstwie, by ich zadowolić.

Jego ojciec, Blake, broni się mówiąc, że chciał z niego zrobić mężczyznę, na co syn ripostuje, że jest mężczyzną, tylko innym niż on. Steven zapowiada krewnym, że od tej pory będzie żył po swojemu. "Jestem homoseksualistą, tato. Jestem gejem" - mówi Steven.

 

Tyle anglojęzyczny oryginał. Jednak telewidzowie w Polsce, którzy oglądali serial w TVP z kilkuletnim opóźnieniem, czyli na początku lat 90-tych, usłyszeli tę scenę zupełnie inaczej. "Jestem pedałem" - brzmiało polskie tłumaczenie, które zmieniło kultową scenę samoakceptacji we wstydliwe wyznanie podszyte autoagresją, wbrew intencjom twórców "Dynastii".

Gej zamieniony w "pedała"

Nie jest to pojedynczy przypadek z zamierzchłych czasów początków transformacji ustrojowej. Niemal 30 lat i kilka epok technologicznych później, gdy indywidualnie wybrane filmy i seriale można oglądać na żądanie w jakości HD na ekranie smartfona, niektórzy polscy tłumacze nadal dodają do swojego przekładu dyskryminację, która jest nieobecna w oryginale.

O ile tłumacz sprzed lat mógł nie wiedzieć jak inaczej przełożyć słowo "gay", o tyle teraz, po setkach polskich publikacji, występów medialnych aktywistów i marszów równości, przypisywanie bohaterowi serialu niewypowiedzianego słowa "pedał" świadczy o tym, że tłumacz w najlepszym wypadku wybrał izolację w mentalnym rezerwacie, a w najgorszym celowo zniekształca przekaz filmu.

Kolejny, tym razem współczesny przykład, pochodzi ze wspomnianych już "Przyjaciół". "Czy to gej, czy heteryk? Bo jedno z nas musi trochę poflirtować" - mówi Phoebe do Mike'a w jednym z odcinków. Pytanie w oryginale brzmi "Is he gay or straight?". Tymczasem w polskich napisach do tej sceny, które jeszcze kilka dni temu działały na Netflixie, zamiast zwykłego określenia "gej", na ekran wjeżdża obraźliwe słowo "pedał".

Oryginalny dialog w serialu 'Przyjaciele' nie jest homobiczny. Obraźliwe słowo na ekranie to twórczość tłumacza.Oryginalny dialog w serialu 'Przyjaciele' nie jest homobiczny. Obraźliwe słowo na ekranie to twórczość tłumacza. screen Marcel Wandas / Facebook


Wyzwisko pojawia się zupełnie bez uzasadnienia, jak werbalny kopniak wymierzony mimochodem. Osoby, które znają angielski na tyle dobrze, by dosłyszeć i zrozumieć oryginał, mogły zauważyć, że zamiast przekładu mają na ekranie uprzedzenia tłumacza.

Inni widzowie mogli przyjąć to nasycone pogardą słowo za dobrą monetę, coś normalnego, termin jak każdy inny. A przecież to słowo nie ma nic wspólnego z neutralnością, za to sporo z wrogością.To tak, jakby tłumacz zamiast zgodnego z oryginałem słowa "czarnoskóry", z własnej inicjatywy włożył postaci w usta wyzwisko "czarnuch". 

Gwałcone kobiety zamienione w "k**wki"

Błędem jest jednak przypisywanie całej odpowiedzialności za napisy na ekranie tłumaczowi. On jest na pierwszej linii serialowego frontu, ale gdy tylko skończy pracę, lista dialogowa trafia w ręce adiustatora. Zadaniem tej osoby jest porównanie tego, co widzi i słyszy na ekranie z tym, co dostarczył tłumacz.

Chodzi o wyłapanie błędów merytorycznych, takich jak np. przypadkowe przypisanie wypowiedzi niewłaściwej postaci lub przekręcenie imienia bohaterki, oraz literówek i innego rodzaju niezgodności i pomyłek. Czasami jednak adiustator musi interweniować, gdy tłumacz - celowo lub nieświadomie - zniekształca przekaz filmu.

- Dostałam kiedyś do sprawdzenia odcinek serialu kryminalnego - mówi portalowi tokfm.pl adiustatorka z Warszawy. - Fabuła kręciła się wokół zmuszania kobiet do prostytucji przez grupę przestępczą. Zadaniem detektywa było odnaleźć szajkę i uwolnić gwałcone kobiety. W oryginale była mowa o ofiarach przymusowej prostytucji. Główny bohater podszedł do sprawy poważnie. Tymczasem tłumacz w przypływie radosnej twórczości nazwał te kobiety "k***wkami" i włożył to słowo w usta detektywa. Tak jakby przestępczość seksualna była wulgarnym żartem - mówi adiustatorka.

- Co ciekawe tłumacz nie zauważył kilku gier słownych i żartów, które faktycznie pojawiły się w oryginale, za to dodał do filmu coś, czego w nim nie było - opowiada kobieta. Adiustatorka odesłała swoje uwagi do szefa projektu, który odpowiadał za wszystkie prace związane z wypuszczeniem na polski rynek zagranicznego serialu. Uwzględnił jej zastrzeżenia. W efekcie widzowie nie zobaczyli na ekranie słowa "k***wki", którym tłumacz określił ofiary gwałtu. 

"Jesteśmy normalni"

Podczas gdy niektórzy tłumacze zastępują neutralne słowo "gej" obraźliwym określeniem "pedał", osoby heteroseksualne mogą liczyć na werbalne dopieszczenie. Julia, fanka serialu "Dr House", podaje przykład tłumaczenia, którego nie powstydziłby się członek ONR-u.

Tytułowy bohater mówi w jednej ze scen, że on i kolega są hetero. W oryginale jest neutralnie: "We are straight". Ale tłumacz dorzuca swoje homofobiczne trzy grosze. "Jesteśmy normalni" - takie wywyższenie heteroseksualistów, uderzające w ludzi nieheteronormatywnych, usłyszą i przeczytają widzowie serialu. Scena po scenie, film po filmie, do widzów trafia dyskryminacyjny przekaz, który jest sprzeczny z zamysłem autorów serialu.

Czasami jednak widzowie otrzymują tłumaczenie po prostu nietrafne. Takie określenia jak "osoba transpłciowa", "drag queen" czy "transwestyta" są beztrosko stosowane jak synonimy, choć mają inne znaczenia. Wydaje się, że niektórzy tłumacze nie zadali sobie trudu, by choćby pobieżnie pogooglować na czym polega różnica.

O ile w przypadku jednej sceny można to od biedy uznać za wypadek przy pracy, o tyle gdy jest to jeden z ważniejszych, lub wręcz głównych wątków filmu, powstaje pytanie o to, dlaczego tłumacz przekłada listę dialogową tak, jakby losował terminy ze słownika.

 

Przykładem może być reality show "RuPaul’s Drag Race", który można obejrzeć na Netflixie, przedstawiający rywalizację drag queens, czyli artystek i artystów, którzy w przerysowany sposób przedstawiają stereotypowo kobiece cechy (mocny makijaż, rzęsy do nieba, wystrzałowe sukienki, pióra, specyficzna gestykulacja). Wydaje się, że nie ma tu większej filozofii, słowo "drag" jest w samym tytule oryginału. Mimo to tłumacz, który przełożył opis dla Netflixa, uparcie twierdził, że to materiał o... transwestytach. 

Internauci poprawiają napisy

W czasach, gdy seriale można było oglądać wyłącznie w telewizji, widzowie mogli jedynie słać listy do TVP z nadzieją na to, że uwzględni ich poprawki do dyskryminacyjnych tłumaczeń przy kolejnych emisjach. Teraz jednak, gdy internetowe wypożyczalnie są w odległości paru klików, sprawa jest znacznie łatwiejsza.

Przykład? Internautki i internauci, którzy nie chcieli zaakceptować błędnego tłumaczenia sceny w "Przyjaciołach", na początku lutego zgłosili swoje zastrzeżenia Netflixowi za pomocą formularza kontaktowego. Wypożyczalnia zareagowała w 24 godziny. Z napisów zniknęło homofobiczne wyzwisko. "Czy to gej, czy nie? Bo jedno z nas musi teraz trochę poflirtować" - głosi nowy napis.

Po 24 godzinach od otrzymania zgłoszeń internautek i internautów, Netflix poprawił błędne i homofobiczne tłumaczenie. Z napisów zniknęło wyzwisko. Teraz słownictwo jest neutralne - tak jak w anglojęzycznym oryginale.Po 24 godzinach od otrzymania zgłoszeń internautek i internautów, Netflix poprawił błędne i homofobiczne tłumaczenie. Z napisów zniknęło wyzwisko. Teraz słownictwo jest neutralne - tak jak w anglojęzycznym oryginale. screen 'Przyjaciele' / Netflix

Z kolei po interwencji widzów "RuPaul’s Drag Race", w opisie reality show pojawiło się prawidłowe określenie: drag queen. Jak widać, gdy tłumacz cyfrowej wypożyczalni wykaże się złą wolą, albo niewiedzą, internauci nie są skazani na narzekanie. Mogą wziąć sprawy w swoje ręce i odkręcić zniekształcony dyskryminacją przekaz, choć nie ma gwarancji, że każda firma będzie równie otwarta na poprawki.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (14)
Czy lepszy jest tłumacz czy Tłumacz Google? W przypadku pewnych serialowych dialogów są wątpliwości
Zaloguj się
  • kotkluska2016

    Oceniono 2 razy 2

    Od 24.01.2005 nie zmieniły się urzędowe stawki dla tłumaczy przysięgłych. Chcecie mieć dobre tłumaczenia za 23 zł za stronę albo 29,90 zł za godzinę? A na wolnym rynku jest jeszcze gorzej. Chory kraj, dziki kraj.

  • Marek Trybut

    Oceniono 2 razy 2

    Świetny tekst.
    Wielu dzisiejszych problemów wynika z bylejakości, z niewiedzy lub przyzwolenia na bylejakość.

  • neah

    Oceniono 1 raz 1

    To, ze takie zenujace, wulgarne i homofobiczne lub rasistowskie tlumaczenia robia sami nastolatkowie (np dla napisy24.pl) to wiem, ale zeby prawdziwi tlumacze? Trzeba pietnowac

  • Marek Trybut

    Oceniono 1 raz 1

    Świetny tekst.
    Wiele dzisiejszych problemów wynika z byle jakości, z niewiedzy lub przyzwolenia na byle jakość.

  • 0

    Temat ważny i ciekawy. Pamiętam napisy kinowe do "Witaj w klubie" ("Dallas' Buyers Club"), gdzie transseksualna postać (kobieta, urodzona jako mężczyzna) grana przez Jareda Leto (z dość pokaźnym biustem) w polskich napisach używała form męskich. Ciągle pamiętam mój szok w kinie, bo to było tak kompletnie nie na miejscu.

  • ciemny_lud

    0

    Przekłady filmowe, zwłaszcza dla telewizji, to obszerne poletko.
    Proszę tylko porównać tytuły oryginałów i ich spolszczenia. Nikt nie szuka żadnych idiomów, mało tego, po polsku sprowadza tytuł do poziomu najgorszego banału, zapewne sądząc, że tak tytuł lepiej się przebije.
    W idiotyzmach przekładowych celują, o dziwo, Planete i Canal +.

  • icaro

    Oceniono 2 razy 0

    Świetny tekst na poziomie, daje nadzieje ze sa ludzie w Polsce na zachodnim standarcie

  • nanorobot

    Oceniono 3 razy -3

    "epok technologicznych"

    Autorka tekstu poucza tłmaczących, a sama "tłumaczy" słowo "technology" jak "technologia" ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX