Pensja 4,5 tys. zł, ale chętnych niewielu. Dlaczego brakuje kandydatów na urzędników wyborczych?

Zarobić można blisko 4,5 tys. zł, ale kandydatów na urzędników wyborczych ciągle brakuje. Sytuacja jest na tyle trudna, że Krajowe Biuro Wyborcze przedłużyło termin składania zgłoszeń.

Urzędnikiem wyborczym można być w innej gminie niż ta, w której się mieszka i pracuje. Trzeba mieć wyższe wykształcenie i obowiązkowo pracować w administracji rządowej lub samorządowej albo w instytucji jej podległej. Za bycie urzędnikiem wyborczym można zarobić - w ramach pełnego miesiąca pracy - prawie 4,5 tysiąca złotych.

Dlaczego więc urzędników brakuje? Prawdopodobnie z kilku powodów.

Po pierwsze, urzędnik wyborczy to nowa funkcja i nie do końca wiadomo, z czym to w praktyce może się wiązać: jakie może mieć problemy, na co powinien zwrócić uwagę.

Nie jest też tajemnicą, że urzędnik ma wiele zadań do wykonania: nadzorowanie organizacji wyborów, współpracę z szefem PKW czy dyrektorem delegatury, czynności związane z powoływaniem obwodowych komisji wyborczych, organizację pierwszych posiedzeń tych komisji, wykonywanie zadań związanych z głosowaniem korespondencyjnym, kwestię druku i dowiezienia kart do głosowania do poszczególnych komisji, pełnienie dyżurów przed wyborami i w dniu głosowania.

Ponadto, jak wynika z wyjaśnień Państwowej Komisji Wyborczej, urzędnik wyborczy ma dojechać na swój koszt do gminy, w której będzie sprawował obowiązki, bo żadnego zwrotu kosztów podróży nie przewidziano.

Urzędnik ma również zapewnić transmisję z kamer z lokalu wyborczego. Jeśli jednak nie będzie to możliwe, bo coś nie zadziała, ma sprawować nadzór nad zapewnieniem „rejestrowania za pomocą urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk, a następnie udostępnienia tych materiałów na stronie Państwowej Komisji Wyborczej”. Czyli po prostu będzie musiał przypilnować, by ktoś wszystko nagrywał np. za pomocą telefonu komórkowego.

Czytaj też: Nie ma sprzętu, brakuje ok. 600 mln zł. PiS zarządził zmiany, PKW ma sobie radzić. Tyle że to niewykonalne>>>

– Przy czym zakres tych czynności może być jeszcze dodatkowo poszerzony, bo uchwała PKW mówi o tym, że urzędnik wyborczy będzie wykonywał również inne czynności, które będą zlecone przez PKW czy przez właściwego komisarza wyborczego – mówi Daniel Drzazga, dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Lublinie.

Kłopotliwe dojazdy

Zgodnie z uchwałą PKW urzędnik wyborczy, który jedzie do innej gminy, musi poinformować o tym swojego pracodawcę najpóźniej na trzy dni przed planowanym wyjazdem.

Problem w tym, że przy organizacji wyborów pewne sytuacje są nagłe - trzeba w trybie pilnym gdzieś podjechać, coś załatwić, z kimś porozmawiać. Innymi słowy trzeba liczyć się z nieprzewidzianymi sytuacjami, które nie wpasują się w harmonogram stworzony przed ustawodawcę.

Sami kandydaci przyznają, że wymóg, by z trzydniowym wyprzedzeniem informować pracodawcę, jest trudny do zrealizowania. W kilku miastach kandydaci na urzędników wyborczych wycofali swoje zgłoszenia właśnie z tego powodu.

Potrzeba mniej urzędników, ale…

Nie wiadomo, czy uda się zgromadzić odpowiednią liczbę kandydatów na urzędników wyborczych, mimo że PKW zmieniła zasady dotyczące ich liczby.

Wcześniej w gminach do 20 tys. mieszkańców potrzeba było dwóch urzędników wyborczych. W miastach do 50 tysięcy osób potrzebowano trzech. Na kolejne każde 50 tys. mieszkańców przypadał jeden dodatkowy urzędnik (maksymalnie mogło ich być siedmiu).

Teraz to się zmieniło. Zgodnie z wytycznymi Państwowej Komisji Wyborczej z ubiegłego tygodnia każda gmina, w której mieszka do 50 tys. mieszkańców, potrzebuje dwóch urzędników.

Czytaj też: Komisarz wyborczy: Nie wiem, czy najbliższe wybory będą mogły być w pełni sprawnie przeprowadzone>>>

Na razie nabór idzie jak po grudzie. Sprawdziliśmy, jak to wygląda w różnych miastach w Polsce (kolejność alfabetyczna):

  • Białystok – potrzeba 103 urzędników wyborczych - jest 31 zgłoszeń;
  • Bydgoszcz – potrzeba 114 osób -  na razie są 23 zgłoszenia;
  • Gdańsk – potrzebnych jest 108 osób - zgłosiło się 10;
  • Katowice – potrzeba 138 kandydatów - zgłosiły się 42 osoby;
  • Kielce –  potrzebnych jest 208 osób - jest 39 zgłoszeń;
  • Kraków –  potrzeba 156 urzędników - jest 50 kandydatów;
  • Krosno – potrzebnych 86 osób - zgłosiło się 27;
  • Lublin – potrzeba 191 urzędników wyborczych - wpłynęły 103 zgłoszenia;
  • Łomża – potrzebuje 75 osób - zgłosiło się 27;
  • Opole – potrzebnych jest 144 urzędników - jest 25 chętnych;
  • Poznań – potrzeba 99 urzędników - a jest 20 zgłoszeń;
  • Przemyśl – potrzebnych jest 79 osób - zgłosiło się 29;
  • Radom – potrzeba 126 urzędników/ - jest 17 zgłoszeń;
  • Rzeszów – potrzebuje 91 osób - zgłosiło się 17;
  • Warszawa – potrzebnych jest 178 - zgłoszeń jest 51;
  • Wrocław – potrzeba 101 urzędników - a kandydatów jest 23;
  • Zamość – potrzebuje 103 urzędników wyborczych - jest 50 poprawnych zgłoszeń;
  • Zielona Góra –  potrzeba 108 urzędników - jest tylko 8 zgłoszeń.

„Zrobiliśmy wszystko, co można"

Delegatury Krajowego Biura Wyborczego robią, co mogą, by pozyskać urzędników wyborczych. Zamieszczają informacje w internecie i piszą do wójtów, burmistrzów, prezydentów i starostów z prośbą o wsparcie w rozpropagowaniu informacji o naborze; proszą o pomoc lokalne media.

Ale to wciąż za mało. - Nasza delegatura uczyniła praktycznie wszystko, co tylko można było zrobić, aby zainteresować mieszkańców z województwa podlaskiego możliwością zgłaszania swoich kandydatur na urzędników wyborczych - mówi dyrektor Marek Rybnik z delegatury KBW w Białymstoku.

Z kolei w Zielonej Górze, oprócz zamieszczenia informacji na stronie internetowej i wysłania pism do samorządowców, dyrektor delegatury wystąpił na sesji sejmiku województwa lubuskiego. Informacja trafiła do Urzędu Pracy; były też rozmowy z sekretarzami gmin i dyrektorem Urzędu Statystycznego. Na razie efektów brak.

Jeszcze dalej poszli pracownicy delegatury KBW w Opolu. – Osobiście zaczęliśmy namawiać wyróżniających się spośród dotychczasowych urzędników wyborczych i spełniających wymagania, by zgłosili się do ościennych gmin – część osób wyraziła zainteresowanie, jednak zgłoszeń dotąd nie złożyły – przekazał nam Rafał Tkacz, dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Opolu.

Kto się zgłasza na urzędnika wyborczego?

Z reguły są to osoby, które nie mają doświadczenia w pracy przy wyborach. Nigdy się tym nie zajmowały, można więc przypuszczać, że po prostu chcą sobie dorobić.

Co ciekawe, zgłasza się wielu emerytów, w tym ludzie, którzy mają doświadczenie wyborcze. - Nie możemy ich przyjąć, bo ustawa na to nie pozwala - mówi Daniel Drzazga z KBW w Lublinie.

Jest też sporo zgłoszeń od studentów, osób bezrobotnych, a nawet od przedsiębiorców – ale i oni nie spełniają wymogów ustawowych (praca na etacie w administracji). Jedno jest pewne - na razie w całej Polsce przedłużono termin naboru na urzędników wyborczych - można się zgłaszać do 6 kwietnia.   

Co na to MSWiA?

Wysłaliśmy do ministerstwa kilka pytań w tej sprawie. Pytaliśmy m.in., czy któryś z pracowników ministerstwa zgłosił swoją kandydaturę na urzędnika wyborczego oraz co w sytuacji, gdy liczba kandydatów na urzędników wyborczych nadal będzie zbyt niska. Czy i co planuje zrobić MSWiA, by zabezpieczyć wymaganą prawem liczbę urzędników wyborczych?

Resort Joachima Brudzińskiego wysłał nam bardzo ogólnikowe pismo, w którym de facto nie odpowiedział na nasze pytania. MSWiA potwierdza jedynie, że termin naboru został przedłużony do 6 kwietnia i że odpowiada za to Krajowe Biuro Wyborcze.

"Ciemne chmury nad wyborami. Brakuje 90 proc. urzędników, MSWiA nie chce dać 600 milionów">>>

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (35)
Wybory coraz blizej, a nadal brakuje ludzi do pracy jako urzędnicy wyborczy
Zaloguj się
  • lukasz_patrykus

    Oceniono 12 razy 8

    bo nikt przyzwoity tych pisowskich szemranych "wyborów" nie chce swoim własnym nazwiskiem firmować... ludzie na prowincji się znają, jeden drugiemu patrzy na ręce, więcej będzie wstydu niż zarobku na tej pisowskiej hucpie

  • ar.co

    Oceniono 9 razy 7

    4,5 tys. to trochę mało za parę lat więzienia w związku z udziałem w fałszowaniu wyborów.

  • parazyd

    Oceniono 14 razy 6

    Współudział w przestępstwie to jednak poważna sprawa. Oczywiście dopiero po przywróceniu prawa i sprawiedliwości.

  • stanislaw.kupiec

    Oceniono 5 razy 5

    4,5 prawie 4,5 na rękę 2000 za 300 godzin rewela,

  • padoq

    Oceniono 7 razy 5

    Bo w zyciu warto byc przyzwoitym ?

  • zerozer52

    Oceniono 7 razy 5

    Fajnie, że brakuje chętnych do współpracy z PiS dzielcami.

  • kataryniarski

    Oceniono 13 razy 5

    Pisowskie Janusze w większości niepiśmienne, a uczciwy cżłowiek reki do tego oszustwa przyłożyć nie chce?

  • Paweł Gaweł

    Oceniono 11 razy 5

    Trzeba być chorym psychiczbie aby przy takich nowych obowiązkach dla funkcjonariusza publicznego się zgłaszać do pracy. A przy niepowodzeniu wyborów a na takie się zanosi to oskarżenie z 231 ust 1 kk i koniec kariery w starej pracy. No thx

  • anonim_ka

    Oceniono 6 razy 4

    Problem w tym , że w obowiązki takiego Urzędnika wpisane jest codzienne całowanie w koniec kręgosłupa Jarozbawa cmentarnika i jego przyDudasów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX