"Państwo nam nie pomaga". Dlatego rodzice niepełnosprawnych dorosłych zaczęli działać sami

Nie ma systemowego wsparcia dla niepełnosprawnych dorosłych. W Polsce jest bowiem tak, że młodszych niepełnosprawnych obejmuje obowiązek szkolny. Dla starszych, po 25 roku życia, oferty brak.

By to zmienić, rodzice z Chełma, którzy mają niepełnosprawne dzieci (najczęściej w wieku powyżej 18 lat) założyli stowarzyszenie "25+. Nasza przyszłość".  Chcą walczyć o wsparcie dla swoich dzieci. Dla tych, które już skończyły szkołę i muszą być zamknięte w czterech ścianach domu, jak i dla tych, które wciąż jeszcze codziennie wychodzą na zajęcia.

Rodzice doskonale wiedzą, że to nie będzie trwać wiecznie, bo gdy ich dzieci skończą 25 lat - w życiu pojawi się gigantyczna pustka. Nie będzie codziennego rytuału szykowania się do szkoły, wczesnego wstawiania, radości, kontaktów z rówieśnikami. System wsparcia ze strony państwa - po zakończeniu edukacji szkolnej - przestaje takie osoby widzieć.

- Moja córka ma 19 lat, jeszcze jest w szkole, ale za kilka lat i ja będę miała problem z tym, co dalej. Bo nie będzie dla niej miejsca. Nie czekamy aż odgórnie zmienią się przepisy, tylko działamy sami - mówi pani Monika, mama Pauliny.

Siedzenie w domu = depresja

27-letnia córka pani Krystyny od dwóch lat siedzi w domu i regularnie wpada w stany depresyjne. Jest płaczliwa (co wcześniej się nie zdarzało), bardziej nerwowa, niespokojna, ma problemy ze snem. Mama chciała, by córka na co dzień korzystała z oferty Środowiskowego Domu Samopomocy w Chełmie. Ale nikt nie chce dziewczyny przyjąć.

- Twierdzą, że jest za bardzo niepełnosprawna. Owszem, jeździ na wózku, ale sama komunikuje swoje potrzeby, w tym również fizjologiczne. Potrzebuje wsparcia, ale czy to powinno ją dyskwalifikować? - pyta kobieta.

Co ciekawe, dziewczyna ma orzeczenie, w którym jest jasno powiedziane, że właśnie taka placówka wsparcia byłaby dla niej najlepsza.

- Nie uważam, by moja córka była aż tak niepełnosprawna, że nie może być uczestnikiem zajęć w Środowiskowym Domu Samopomocy. Ale słyszę, że nie ma warunków do przyjmowania takich osób, bo moja córka wymaga ciągłej opieki kogoś drugiego. A to nieprawda. Ona np. bardzo lubi przeglądać książki czy gazety i jest się w stanie na tym skupić przez pół godziny, a nawet dłużej - tłumaczy pani Krystyna.

Dlaczego wyjście z domu jest tak ważne?

Bo jak tłumaczą rodzice, dla niepełnosprawnych dorosłych kontakt z rówieśnikami jest równie ważny jak zajęcia z terapeutą. - Osoby niepełnosprawne intelektualnie uczą się wielu rzeczy od swoich kolegów. I między innymi dlatego nie mogą być izolowane społecznie - mówi Agnieszka Filipczuk, mama niepełnosprawnej Pauliny i prezes stowarzyszenia rodziców z Chełma.

- Wszyscy jesteśmy rodzicami dzieci niepełnosprawnych w stopniu znacznym, niskofunkcjonujących. Mamy świadomość, że nie ma żadnych rozwiązań systemowych i dlatego próbujemy w każdy możliwy sposób wywalczyć to, co naszym dzieciom powinno się należeć - mówi Filipczuk.

"Pierwszy sukces już jest"

Plan rodziców jest taki, by otworzyć miejsce, w którym osoby niepełnosprawne powyżej 25. roku życia będą mogły korzystać z zajęć terapeutycznych, a także spotykać się z rówieśnikami. - Chcemy im dać możliwość wyjścia z domu, a także pomóc rodzicom "odsapnąć". Ponieważ to oni opiekują się swoimi dziećmi na co dzień, od wielu, wielu lat - tłumaczy prezes stowarzyszenia.

Pierwszy sukces już jest - udało się wygrać ogłoszony przez miasto konkurs i uzyskać pieniądze na zorganizowanie zajęć. - Moja córka będzie jedną z pierwszych osób, które z tego skorzystają. To będą zajęcia terapeutyczne. Od początku kwietnia. Po dwóch latach siedzenia non stop w domu, córka dostaje szansę znów wyjść do ludzi. A wcześniej bardzo lubiła chodzić do szkoły - mówi pani Krystyna.

Stowarzyszenie "25+. Nasza przyszłość" z Chełma ma swoją stronę na FB, można się z nim za jej pośrednictwem kontaktować, pytać, wspierać.

Chełmskie stowarzyszenie nie jest jedyne - jakiś czas temu opisywaliśmy inną organizację pozarządową, Stowarzyszenie "Krok za krokiem" z Zamościa. Działa od wielu już lat, początkowo pomagało tylko dzieciom; dziś - również dorosłym.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
"Państwo nam nie pomaga"
Zaloguj się
  • endrju1521

    Oceniono 2 razy 2

    Chore płody są nieme, problem jest dopiero wtedy, gdy są dorosłe.

    Wygodne w walce ideologicznej nieme płody, stają się balastem.

  • Blanka Rudy

    0

    Problem jest od lat. Z tym, ze zwykle opiekunowie dorosłych nie mają możliwości robić wielkich protestów, bo ani nie zawloka podopiecznych do Warszawy, ani nie mają ich z kim zostawić.
    Problem zresztą dotyczy i tych niepełnosprawnych "od zawsze", i tych z niepełnosprawnością nabytą - oni też sa zostawieni sami sobie.
    Ale w tej kadencji nie oczekiwałabym zmian. Niestety.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX