Z hodowli na śmierć. Na odstrzale żubrów zarabiają nadleśnictwa

Nadleśnictwo Borki przyjmuje żubry z hodowli, potem pozwala na komercyjny odstrzał. Za udział w polowaniu myśliwi płacą kilkanaście tysięcy złotych.

Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (GDOŚ) pozwoliła na odstrzelanie do końca marca 2018 r. czterdziestu żubrów w Nadleśnictwach Borki i Krynki. Od kilku lat praktykowany jest tam komercyjny odstrzał tych zwierząt. Oznacza to, że nie są one zabijane przez pracowników Lasów Państwowych, ale przez myśliwych, którzy za udział w wydarzeniu płacą kilkanaście tysięcy złotych.

Czy upolowano właściwe zwierzęta?

Dyrekcja swoje decyzje argumentuje koniecznością wyeliminowania osobników poważnie chorych, rannych, agresywnych, bądź takich, które wyrządzają poważne szkody w gospodarce rolnej lub leśnej.

W programie "Analizy" Krzysztof Cibor z Greenpeace Polska podkreślał, że zgoda nie jest wydawana na zabicie konkretnego zwierzęcia, które stanowi zagrożenie. Ustalany jest jedynie limit żubrów.

Każde upolowane zwierze musi być poddane badaniu przez weterynarza, a z odstrzału jest sporządzony protokół. Z tych dokumentów wynika, że w latach 2013-2016 na sześćdziesiąt zabitych w Borkach żubrów tylko siedem okazów było chorych:

Reszta to były zgody wydane w związku z tym, że albo komisja hodowlana stwierdzała że stado jest za duże, że żubr już się nie przyjmie w tym stadzie, jest za stary albo jest cielęciem, małym żubrem, który się za późno urodził, więc może nie przeżyć zimy.


- komentował Cibor.

Czytaj też: Polski Związek Łowiecki zbada sprawę myśliwych, którzy mieli grozić "kulką" znanemu sportowcowi

Nadleśnictwo Krynki zareagowało na swojej stronie internetowej na artykuł w portalu oko.press. Informuje, że w 2018 roku zrealizowano zaledwie 10 odstrzałów: 5 w stadzie wolnościowym i 5 w zagrodzie, wszystkie były powodowane złym stanem zdrowia żubrów.

Szybkie sięgnięcie po ostateczność

Dyrekcja zgadza się, że odstrzał zwierząt powinien być ostatecznością, gdy nie ma możliwości zastosowania innych dostępnych środków, na przykład przewiezienie żubra. Jak się okazuje, nie jest to prosta sprawa:

Można by rozważyć ewentualne przeniesienie osobników agresywnych i wyrządzających szkody w gospodarce rolnej lub leśnej do ośrodków hodowli, jednak z uwagi na brak zainteresowania ze strony hodowli nie jest to wykonalne.

Cibor poddawał w wątpliwość rzetelne rozpatrzenie wszystkich możliwości przez organ wydający decyzję:

To często są powody bardziej błahe, z którymi można sobie poradzić w nieco mniej drastyczny sposób, niż strzelając do żubra.

Przyjmują i polują

Jest tylko jedno miejsce w Polsce, które decyduje się na przyjęcie żubrów z hodowli. Jest to Nadleśnictwo Borki, w którym rokrocznie dochodzi do komercyjnego odstrzału. Przebieg procederu wyjaśnia Cibor:

Są trzymane miesiąc, dwa, nawet trochę dłużej. Potem Nadleśnictwo prosi Dyrekcję o odstrzał tych samych osobników, które były wysłane do dalszej hodowli, bo ich zdaniem nie przyjmą się w stadzie. Mogłyby zostać wypuszczone wcześniej, albo przewiezione do innego miejsca. Wtedy nie byłoby polowania, nie byłoby kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Pieniądze z odstrzałów komercyjnych trafiają do puli Nadleśnictwa urządzającego polowanie. Są to środki potrzebne, aby dokarmiać resztę stada. I tutaj pojawia się kolejna wątpliwość przedstawiciela Greenpeace Polska. Uznaje on dokarmianie zwierząt za działanie niekorzystne dla populacji:

W Borkach na głowę żubra przypada dziewięć ton paszy w ciągu sezonu dokarmiania. To jest kilkanaście razy więcej niż np. w Białowieży. Wtedy rodzi się więcej cieląt, czyli stado się sztucznie powiększa. Mniej zwierząt umiera w sposób naturalny.

Ponadto miejsca dokarmiania to przestrzeń, gdzie łatwo przenoszą się choroby.

Czytaj też: Myśliwi jednak będą mogli zabijać zwierzęta przy dzieciach? Senatorowie PiS chcą zablokować zmiany w prawie łowieckim

Apel do Premiera i Ministra Środowiska

Greenpeace zbiera podpisy pod apelem do Premiera Mateusza Morawieckiego oraz do Ministra Środowiska, aby przerwać możliwość komercyjnego odstrzału żubrów. Dotychczas apel podpisało ponad 80 tys. osób.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (4)
Generalna Dyrekcja Ochrony Śdorowiska wydała zgody na komercyjny odstrzał żubrów, za który myśliwi płacą kilkanaście tysięcy złotych.
Zaloguj się
  • pumpuma

    Oceniono 6 razy 6

    Co tu dużo komentować. Sku******y i tyle. Byle się kasa zgadzała.

  • r0b0l_reaktywacja

    Oceniono 2 razy 2

    i nastanie dzień, w którym ostatni żubr padnie od katolickiej kuli. Potem przyjdzie kolej na wilki, orły chłopstwo aktualnie truje na potęgę razem z lisami

    Ażeby powstrzymać to szaleństwo należy wykonać jedną stosunkowo prostą czynność: zlikwidować paranoidalne państwo, które i tak stara się popełnić samobójstwo

  • deco.derr

    Oceniono 4 razy 2

    Pocieszajce jest, ze wiekszosc mysliwych jezdzi na polowania pijana w sztok, wiec czasami sie wzajemnie odstrzeliwuja.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX