Co by było, gdybyś w ogóle nie wstawał z łóżka? Nic dobrego

"Już nie żyjesz" to książka, która rozwieje wątpliwości niejednego z nas. Publikujemy fragment mogący sprawić, że od dzisiaj będziecie rano wstawać z łóżka zdecydowanie chętniej.

Nic się nie stanie, jeśli poleżę dzisiaj w łóżku trochę dłużej. Każdy tak kiedyś pomyślał. Do czego jednak może doprowadzić pozostanie w nim przez kilka miesięcy? Jak zachowa się nasz organizm? I co zrobić, jeśli już postanowimy z niego wstać? 

Na te pytania odpowiada  "Już nie żyjesz" Cody Cassidy i Paula Doherty, która właśnie pojawiła się na polskim rynku. Tłumaczką jest Monika Skowron. 

Ryzyko śmierci: jeden do miliona

Jeżeli jesteś w średnim wieku, codziennie mierzysz się z ryzykiem śmierci wynoszącym jeden do miliona tylko przez to, że wstajesz z łóżka. Prawdopodobieństwo zwiększasz jadąc do pracy, sprzątając rynny i stąpając po ulicznych kratkach ściekowych. Tyle zagrożeń wystarczy, żebyś nabrał ochoty, by się zanurzyć pod kołdrą.

Ale taki plan też nie jest dobry. Okazuje się, że zostawanie w łóżku tak naprawdę sprawia, że ryzyko śmierci rośnie. Brak aktywności sam w sobie szkodzi twojemu zdrowiu. W Stanach Zjednoczonych zabija więcej osób, niż palenie tytoniu. Kiedy siedzisz i oglądasz filmy, według profesora Uniwersytetu w Cambridge Davida Spiegelhaltera, tracisz pół godziny z szacowanej na przyszłość średniej długości twojego życia. Jeżeli robisz tak codziennie, to twoje życie upłynie ci o 25 procent szybciej niż innym.

Ale będziesz już dawno leżał w grobie, zanim do tego dojdzie, o ile przerażony zagrożeniami życia codziennego wcale nie wstaniesz z łóżka i zostaniesz w nim na zawsze.

Mordercze pielesze

Wylegiwanie się w pieleszach jest skrajnie groźne. Jego skutki przypominają te wywołane przebywaniem w stanie nieważkości. To dlatego NASA kazała astronautom przebywać w stacji kosmicznej przez rok, żeby przeprowadzić badania, co się może stać podczas podróży na Marsa (siedmiomiesięczny rejs w jedną stronę).
Gdybyś przeleżał w łóżku siedem miesięcy, jak astronauci lecący na Marsa, musiałbyś się uporać z paroma problemami.

Po zaledwie 24 godzinach bez ćwiczeń twoje mięśnie zaczną ulegać atrofii, poczynając od łydek i ud, które są najbardziej przyzwyczajone do codziennego wysiłku fizycznego. Zmarnieją jednak nie tylko twoje tkanki mięśniowe, lecz także kości. 

Kiedy przerzucisz się na horyzontalny tryb życia, dziwne rzeczy zaczną się dziać z płynami w twoim organizmie. Płyny opłukujące twoje komórki przywykły do tego, że siła grawitacji ciągnie je w dół, a jeżeli zbyt długo leżysz plackiem, to płyn pozakomórkowy zacznie się piąć w górę i zakradnie do twojej twarzy, zmiażdży nerw wzrokowy, zaburzy twoją równowagę oraz zmysł węchu.

Twoja krew także przywykła do grawitacji i ćwiczeń. W badaniach nad lotem na Marsa NASA kazała pacjentom nosić rękawy kompresyjne na łydkach. Dlaczego? Twoje żyły potrzebują pomocy w transportowaniu krwi z nóg do serca. Zwykle chodzenie i napinanie mięśni wystarczy, ale kiedy leżysz bez ruchu, krew może się gromadzić, krzepnąć i tworzyć zakrzepy w żyłach. Kiepsko.

Ciśnienie krwi spływającej w dolne partie ciała rozbije zakrzep. Strumień krwi powinien bez problemu przepływać przez większe tętnice, lecz niestety twoje serce i mózg mają węższe żyły i zastawki. Zakrzep może się zatrzymać w tych przewężeniach i utworzyć zator.

Udar lub zawał może przeżyjesz

Jeżeli blokada powstanie w twoim sercu, to wywoła zawał, a jeżeli w mózgu – spowoduje udar. W obu wypadkach śmierć może nastąpić w ciągu paru minut.
Jak się przed tym bronić? Warto zatem przedsięwziąć środki zapobiegawcze, takie
jak założenie rękawów kompresyjnych.

Jeżeli nie wstaniesz z łóżka przez siedem miesięcy i nie będziesz uważał, to mogą cię zabić odleżyny.

Powstają one, kiedy ciśnienie pomiędzy łóżkiem a twoimi kościami zamyka naczynia krwionośne na amen, odcinając skórze dopływ tlenu i głodząc ją na śmierć.
Jeżeli doprowadzisz do odleżyn, najpierw poczujesz tępy ból, który będzie się pogłębiał i zamieni w bolesną ranę. Im więcej czasu spędzisz w łóżku, tym gorszych owrzodzeń się nabawisz. W końcu zaczerwienione obtarcia zamienią się w głębokie rany otoczone martwą tkanką.

Wówczas powinieneś zacząć poważnie martwić się infekcją. Twoja skóra gra w pierwszej linii obrony przeciwko zarazkom, a nieustannie otwarte rany otwierają bezpośrednią drogę, którą bakterie z zewnątrz mogą trafić do krwiobiegu i rozprzestrzenić się po organach. Nazywamy to sepsą, czyli inaczej posocznicą.
Bez natychmiastowej opieki medycznej – a czasem nawet mimo pomocy – sepsa cię zabije. Odpowiedź twojego ciała na infekcję jest przytłaczająca. Ciśnienie tętnicze spada do niebezpiecznego poziomu, dochodzi do niewydolności nerek, oddech przyspiesza i w końcu tracisz umiejętność przełykania, w efekcie zaczynasz wydawać z siebie bulgotanie i charczenie, czasem zwane rzężeniem umierającego. W końcu obumrze wystarczająco dużo komórek mózgowych, byś stracił przytomność i zapadł w śpiączkę.

Jeżeli więc zagrożenie śmiercią równe jednej szansie na milion wydaje ci się wysokie, to nie zalegaj w łóżku.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (5)
Co by było, gdybyś w ogóle nie wstawał z łóżka? Nic dobrego
Zaloguj się
  • anna.maria0

    Oceniono 4 razy 2

    Jeśli ktoś z was ma (miał) w rodzinie lub wśród znajomych osoby leżące np. starsze, to wie, że bez odleżyn taka osoba może żyć wiele lat i przeżyć tych co się nią opiekują.

  • sim.salabim

    Oceniono 3 razy 1

    " Jeżeli robisz tak codziennie, to twoje życie upłynie ci o 25 procent szybciej niż innym"
    Autorzy jak widac odkryli inna czasoprzestrzen, w ktorej lezacym zycie uplywa szybciej niz chodzacym?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX