Rząd PiS uprzywilejował biskupów ws. RODO. Zapłacą za to wszyscy, ale najwięcej adoptowane dzieci

Biskupi podczas zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski

Biskupi podczas zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski (JAKUB ORZECHOWSKI)

Rząd PiS zalegalizował faktyczny brak zabezpieczenia danych osób spisanych w katolickich księgach parafialnych. A umieszczeni są w nich niemal wszyscy obywatele RP. W najgorszej sytuacji są adoptowane dzieci.

Od 21 lat trwały w Polsce spory co do tego, czy organ państwa - Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych - miał prawo kontrolować sposób zabezpieczenia przez Kościół Rzymskokatolicki danych osób deklarujących wystąpienie z niego. Kolejne składy Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie i Naczelnego Sądu Administracyjnego raz przyjmowały, że jest to możliwe, a innym razem, że wymaga to sprawdzenia, czy dana osoba opuściła Kościół zgodnie z prawem kanonicznym.

W jego skład wchodziło między innymi ogłoszone przez Benedykta XVI Obwieszczenie Papieskiej Rady Tekstów Prawnych „Actus formalis defectionis ab Ecclesia catholica” z dnia 13 marca 2006 r.

Zgodnie z nim nie można uchylić skutków sakramentu chrztu. Oznacza to, że nie mamy prawa domagać się usunięcia czy też sprostowania danych zawartych w księgach chrztu. Możliwe było zaś tylko zamieszczenie w księdze chrztu wzmianki o dokonaniu przez daną osobę apostazji, zebrane zaś dotąd dane miały pozostać w archiwach parafialnych.

Informacje bardzo wrażliwe

W wielu przypadkach dane gromadzone przez księży zawierały - obok standardowych informacji o imieniu i nazwisku, imieniu i nazwisku rodziców, dacie i miejscu urodzenia, miejscu zamieszkania - także przypisy dotyczące życia seksualnego, poglądów politycznych, przynależności partyjnej i związkowej, stanu majątkowego, rodzinnego, chorób przewlekłych, nałogów.

Kościół Rzymskokatolicki podchodził dość swobodnie do zasad przechowywania i udostępniania zebranych przez siebie danych.

Przekonywali się o tym rodzice adopcyjni. Z ich relacji zebranych przez Helsińską Fundację Praw Człowieka wynika, że proboszczowie bez sprawdzenia przekazywali bez ich zgody informacje o nowej rodzinie krewnym biologicznym dziecka i jego rodzicom chrzestnym. W praktyce mógł je dostać każdy. Proboszczowie nie weryfikowali tożsamości osób występujących o dane, a także nie pytali o powody ich kopiowania.

Czytaj też: Gretkowska: Polska jest rządzona przez dwóch największych mizoginów: Kaczyńskiego i Rydzyka

Niekiedy informacja o adopcji umieszczana jest w przypisie aktu, a on sam nie zostaje zmieniony. To wszystko prowadzi - jak piszą prawnicy Helsińskiej Fundacji - do poważnych naruszeń reguł pełnej anonimowości. Jej istotą jest bowiem powstanie nowych więzi prawnych pomiędzy dziećmi a rodzicami adopcyjnymi. Stare biologiczne więzi od strony prawnej zanikają.

Tajemnica, której nie było

Przeszłość adoptowanego dziecka staje się tajemnicą prawną. Zmianie podlega jego nazwisko, Urząd Stanu Cywilnego sporządza nowy akt urodzenia, a poprzedni staje się tajny. Decyzję o ujawnieniu adopcji oddaje się do wyłącznej dyspozycji rodziców adopcyjnych. I to oni jako jedyni są uprawnieni do podjęcia decyzji czy i kiedy powiedzą o tym swoim dzieciom.

Kościół Rzymskokatolicki zawarł w 2006 roku porozumienie z ówczesnym Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych Michałem Serzyckim, w którym zobowiązał się do opracowania na poziomie poszczególnych diecezji lub parafii pisemnej instrukcji zawierającej prawa, reguły i praktyczne wyjaśnienia dotyczące sposobu zarządzania, ochrony i wymiany informacji zarówno, jeżeli chodzi o księgi papierowe, jak i elektroniczne. Powinna ona objąć także zasady ochrony danych dzieci adoptowanych. Tak jednak się nie stało.

Czytaj też: Kościół nawet po apostazji będzie mógł przetwarzać twoje dane. RODO nic nie pomoże

Pomimo tego w 2017 roku ówczesny sekretarz stanu w resorcie cyfryzacji, a dziś jego szef, poseł PIS Marek Zagórski uznał, że Kościół Rzymskokatolicki może skorzystać z klauzuli RODO, na mocy której instytucje wyznaniowe mogą stworzyć własne niepaństwowe Urzędy Ochrony Danych Osobowych. Zgoda była bezprawna, bowiem nie został spełniony warunek prawa unijnego. Kościół rzymskokatolicki nie stosował  bowiem w dniu 24 maja 2016 roku (data wejścia w życie rozporządzenia) szczegółowych zasady ochrony danych osób fizycznych.

Pozory RODO

Wraz z powołaniem Kościelnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych biskupi uzyskali prawo do samodzielnego określenia zasad przetwarzania danych. Wydali w tej sprawie stosowny dekret. Mieli się przy tym oprzeć o RODO. I pozornie się oparli. Mamy prawo do informacji, że dane są przechowywane, mamy prawo do żądania sprostowania danych, mamy prawo do wycofania zgody na ich przetwarzanie. Wszystkie te uprawnienia są jednak przez Kościół Katolicki w praktyce znacząco ograniczone.

Ksiądz może zażądać od nas pieniędzy za przekazanie nam informacji, jakie nasze dane zgromadził. Wysokość opłaty wyznacza proboszcz. Świeckie instytucje pierwszą kopię takich danych zawsze przekazują za darmo. Mogą pobrać opłatę tylko za przesłanie kolejnych kopii. Nie możemy także skutecznie domagać się usunięcia wpisów w księgach sakramentalnych.

Jedynym ustępstwem polskich hierarchów była zgoda na umieszczenie w nich adnotacji o ich zastrzeżeniu. Kościół może odmówić usunięcia naszych danych, jeżeli są one mu niezbędne do wykonywania jego zadań, według niego stanowią zasób archiwalny lub służą realizacji swobody wypowiedzi.

Zgodnie z decyzją biskupów wykładnia zasad ochrony danych osobowych nie może w żaden sposób ograniczać swobody komunikowania się kościelnych osób prawnych oraz duchownych pomiędzy sobą, ze Stolicą Apostolską, Konferencją Episkopatu Polski, z Konferencjami Biskupów w innych państwach, a także innymi katolickimi instytucjami, organizacjami i osobami w kraju i za granicą. Jest to niezwykle szeroka reguła, w której da się zmieścić niemal wszystko.

'Niech biskupi zajmą się swoimi wiernymi, a nie ciałami kobiet'

Zobacz także
  • Zakaz handlu w niedzielę ucieszył biskupów. "To szansa duszpasterska"
  • Dzieci w szkole zmuszane do całowania relikwii? W internecie zawrzało: Wróciliśmy do średniowiecza!
  • Marsz Tolerancji w Koninie Zakaz służenia do mszy za organizację Marszu Tolerancji. "Usłyszałem, że wyprawiam cyrki na ulicy"
Komentarze (211)
Rząd PiS uprzywilejował biskupów ws. RODO. Zapłacą za to wszyscy, ale najwięcej adoptowane dzieci
Zaloguj się
  • atyn

    Oceniono 99 razy 79

    Nie istnieje coś takiego jak apostazja, to wymysł klechów. Jest rezygnacja, wystąpienie z organizacji. Rezygnuję z uczestnictwa z danej organizacji w myśl prawa cywilnego i żądam zaprzestania przetwarzania moich danych osobowych. Podobnie z dziećmi, tzw. ochrzczonych, w głupocie wywołanej instynktem stadnym i/lub naciskiem zindoktrynowanej religijnie rodziny - wypisywać się masowo całymi rodzinami i skarżyć Polskę do Strasburga, po zakończeniu zapewne bez sukcesu drogi prawnej w sądach krajowych!
    Ponadto:
    1. wypowiedzieć konkordat
    2. uznać religię za szkodliwą sprzeczną z nauką manipulację zwłaszcza młodymi umysłami
    3. znacjonalizować majątek kościoła
    4. wyrzucić religię ze szkół
    5. antykoncepcja i in vitro za darmo
    6. aborcja na życzenie
    amen

  • def11

    Oceniono 50 razy 46

    Czy w Polsce, niby świeckim państwie, jest jakaś ustawa która nie uprzywilejowuje KK ?

  • realizmforte

    Oceniono 42 razy 26

    Przestać chrzcić !!! Ceremonia świecka przyjęcia dziecka do rodziny i Egzystencji z udziałem profesjonalnego Mistrza Ceremonii jest równie podniosła, szczera, radosna, bez tego całego kościelnego nadymania, poddaństwa i grozy. Tylko świadomość narodu może pokonać kościelną mafię, największą jaką człowiek stworzył w swoich dziejach.
    Ważna jest religijność człowieka, nie "religia" - sidła w jakie schwytają niczego nieświadome dziecko cwani szamani.To chrzcielne odbieranie człowiekowi wolności, wyborów, świadomości będzie kiedyś prawem państwowym zabronione.Oby jak najszybciej.

  • gama01

    Oceniono 28 razy 24

    problemem nie jest kler ani mafia koscielna, bo zaden pasozyt nie istnieje poza swoim zywicielem. Dopoki ludzie beda na nich lozyc, wierzyc bez zastrzezen, traktowac ich jak autorytet spoleczny I moralny, dopoki ta epidemia sie nie skonczy. Pasozyt korzysta, bi zywiciel go holubi. Przestanie, to pasozyt zdechnie.

  • czechy11

    Oceniono 26 razy 22

    Ten rząd nie reprezentuje Polsków. Zajmuje się sprzedawanie Polskow w kapy kleru.

  • ar.co

    Oceniono 27 razy 21

    "W wielu przypadkach dane gromadzone przez księży zawierały - obok standardowych informacji o imieniu i nazwisku, imieniu i nazwisku rodziców, dacie i miejscu urodzenia, miejscu zamieszkania - także przypisy dotyczące życia seksualnego, poglądów politycznych, przynależności partyjnej i związkowej, stanu majątkowego, rodzinnego, chorób przewlekłych, nałogów."
    Kto im do cholery udzielał tych wszystkich informacji? Kościelna służba donosicielska działa lepiej nić CIA, KGB i Mosad razem wzięte! Wpuszczajcie sobie dalej do domu klechę po kolędzie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy