Uchodźców jest więcej, niż kiedykolwiek. Niestety, nastroje antyimigranckie również przybierają na sile

68,5 mln ludzi w ubiegłym roku musiało opuścić swoje domy z powodu wojny, przemocy i prześladowań. Raport z takimi informacjami opublikował Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców.

Dane są szokujące. To nowy, niechwalebny rekord, a najprawdopodobniej będzie jeszcze gorzej. Liczba uchodźców rośnie bowiem piąty rok z rzędu.

Migrantów przybyło m.in. z powodu kryzysu w Demokratycznej Republice Konga, wojny w Sudanie Południowym i ucieczki setek tysięcy przedstawicieli muzułmańskiej mniejszości Rohindża z Birmy do Bangladeszu.

Czytaj też: Kraśko: Jak można deklarować katolickość i nazywać uchodźców 'towarem'?

20 proc. uchodźców to Palestyńczycy, reszta pochodzi w ogromnej większości z pięciu państw: Syrii, Afganistanu, Sudanu Południowego, Birmy i Somalii.

Połowa uchodźców, czyli ponad 30 mln osób, to dzieci. I właśnie o dzieciach jest ostatnio szczególnie głośno w kontekście uchodźców z powodu nowej polityki USA wobec imigrantów.

W jej efekcie, około 2 tys. dzieci zostało odebranych rodzicom - imigrantom, którzy przez ostatnie sześć tygodni próbowali dostać się na terytorium Stanów Zjednoczonych. Ci, którzy przechodzą przez granicę nielegalnie, są zatrzymywani i stawiane są im zarzuty. Podczas oczekiwania na proces, ich dzieci, nawet te najmłodsze, trafiają do specjalnych ośrodków.

Lata pracy zniszczone w dwa miesiące

To skutek zarządzenia Donalda Trumpa, które prezydencka administracja nazywa polityką "zero tolerancji" dla imigrantów.

Sprawa rozdzielanych rodzin wstrząsnęła Stanami Zjednoczonymi. W wielu miastach odbyły się wielotysięczne protesty przeciwko nowej polityce. Skrytykowała ją również większość przywódców religijnych, w tym biskupi katoliccy. Do zaprzestania przymusowego rozdzielania rodzin imigrantów wezwał również Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka oraz byłe pierwsze damy - między innymi Laura Bush i Michelle Obama.

Z nowym prawem walczą też obrońcy praw dziecka. Jak podkreśla Wendy Young z organizacji Kids In Need Of Defense, dzieci zabrane na granicy do specjalnych ośrodków nie wiedzą, co się dzieje z ich rodzicami.

- Przez ostatnie 15 lat udało nam się stworzyć system, który opiekowałby się dziećmi imigrantów. To, co zajęło nam 15 lat, władze zniszczyły w dwa miesiące - mówiła.

Biały Dom broni swojej polityki i twierdzi, że to migranci, decydując się na nielegalne przekroczenie granicy, narażają swoje dzieci na niebezpieczeństwo. Amerykańska administracja zapewnia też, że dzieciom w ośrodkach tymczasowych nie dzieje się krzywda.

Na razie, zapowiadają się one dobrze. Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron po wtorkowym spotkaniu na zamku Meseberg w Brandenburgii uzgodnili, że Paryż i Berlin chcą solidarnej, europejskiej odpowiedzi na kryzys migracyjny oraz wspólnego budżetu strefy euro.

Niemcy chcą nowych porozumień

Kwestia przyjmowania uchodźców wywołała niedawno duże napięcia rządzącej w Niemczech konserwatywnej koalicji CDU-CSU. W ubiegłym tygodniu, koalicja stanęła na skraju rozpadu po tym, jak bawarska CSU zaczęła naciskać na zaostrzenie przepisów migracyjnych. Szef CSU i minister spraw wewnętrznych Niemiec - Horst Seehofer zagroził nawet, że swoje propozycje restrykcji wprowadzi nawet wbrew woli Angeli Merkel.

Po konsultacjach w zarządzie swojej partii, Seehofer zgodził się na propozycje niemieckiej kanclerz, by te plany przedyskutować z liderami innych europejskich państw.

Ma do tego dojść na unijnym szczycie pod koniec czerwca. Merkel chce tam zawrzeć dwustronne porozumienia migracyjne z innymi krajami. Po powrocie z Brukseli do Berlina ma przedstawić swoim koalicyjnym partnerom efekty tych rozmów.

Na razie, zapowiadają się one dobrze. Angela Merkel i prezydent Francji Emmanuel Macron po wtorkowym spotkaniu na zamku Meseberg w Brandenburgii uzgodnili, że Paryż i Berlin chcą solidarnej, europejskiej odpowiedzi na kryzys migracyjny oraz wspólnego budżetu strefy euro.

Czytaj też: Barometr Polska-Niemcy 2018: Polaków i Niemców opinie o wzajemnej polityce europejskiej>>>

"Jako bogate społeczeństwa czerpiemy cały czas z pracy ludzi najuboższych". Janina Ochojska uważa, że wszyscy odpowiadamy za problem uchodźstwa

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (5)
Uchodźców jest więcej, niż kiedykolwiek. Niestety, nastroje antyimigranckie również przybierają na sile
Zaloguj się
  • rastablaster

    Oceniono 2 razy 2

    Brakuje kontekstu do zrozumienia odbywającej się na naszych oczach wędrówki ludów. Kontekstem jest amerykańskie imperium i jego wasale, plus Izrael.

    Bez kontekstu artykuł to wyciskacz łez - manipulacja.

  • aaa.dziewczyny.zatrudnie

    Oceniono 1 raz 1

    PROPONUJĘ ŻEBY KAŻDEMU LEWAKOWI PIEJĄCEMU NAD LOSEM IMIGRANTÓW DOKWATEROWAĆ DO MIESZKANIA PIĘCIOOSOBOWĄ RODZINĘ Z AFGANISTANU LUB IRAKU

  • 2bxornot2b

    Oceniono 5 razy 1

    Obecnie mamy dwa zrodla zla na ziemii liberalno demokratyczne wartosci i islam, oba de gfacto daza do tego samego do stworzenia kasty niewolniczej, ktora bedzie utrzymywac system niewolniczego wyzysku. Oba systemy polityczne de facto daza do feudalnego podporzadkowania mas waskim kregom namaszczonych elit.

  • rabbi.rozencwajg

    0

    a żyd w Izraelu nie przyją nikogo...

  • tomaselli

    0

    koniec swiata zbliza sie duzymi krokami. I bardzo dobrze bo powoli nie daje sie zyc przecietnemu czlowiekowi !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX