Będzie cenzura internetu? "To może uderzyć nawet w przeglądy prasy i portale typu Wykop"

Marsz miliona masek, rok 2014.

Marsz miliona masek, rok 2014. (ADAM STĘPIEŃ)

Nowemu prawu mają podlegać wszystkie internetowe treści, czyli nawet memy i teksty piosenek. O co chodzi w przepisach, o których mówi się, że wprowadzają cenzurę internetu oraz podatek od linkowania?

Dzisiaj (20 czerwca) komisja prawna Parlamentu Europejskiego opowiedziała się za nowym kształtem dyrektywy o prawach autorskich. Chodziło o obronę prawa twórców i wydawców, przed tymi, którzy bez ich zgody zarabiali na tworzonych przez nich treściach. Jednak zdaniem wielu, nowe prawo, określane przez niektórych jako cenzura internetu, może zagrozić wolności w internecie. 

Czy to cenzura internetu?

Najwięcej zarzutów w nowej dyrektywie budzi art. 13

- Może on uderzyć w każdego internautę. Chodzi o filtrowanie treści, żeby znaleźć, czy przypadkiem nie zostało złamane prawo autorskie. To ma być filtrowanie prewencyjne, które ma funkcjonować tak, aby nie dochodziło do złamania prawa autorskiego, albo żeby jak najszybciej je wychwycić - wyjaśniała w programie Analizy Sylwia Czubkowska, dziennikarka Gazety Wyborczej, która wielokrotnie opisywała sprawę nowych unijnych dyrektyw. 

Nowemu prawu będą podlegać wszystkie internetowe treści, czyli nie tylko artykuły czy książki, ale także memy, mashupy muzyczne, fragmenty tekstów umiejscowione w innym tekście, czyli np. w tekstach muzycznych. 

- Wszystkie platformy, w których pojawiają się treści mają mieć obowiązek prewencyjnego filtrowania. Zajmą się tym algorytmy - tłumaczyła dalej Czubkowska. Dodała, że w niejasnych przypadkach, będą one podejmowały decyzję na korzyść właściciela praw autorskich.

- To są działania, które dotyczyć będą nie tylko złamania mniej lub bardziej ważnego  prawa autorskiego. To są działania, które będą prowadzić do zmian w naszym funkcjonowaniu w internecie - oceniła.

Lidia Geringer de Oedenberg, członkini komisji prawnej PE zagłosowała przeciw dyrektywie w obecnym kształcie, ponieważ dwa najbardziej kontrowersyjne jej punkty (art.11 i 13) są niejasne.

- Podzielam obawy dot. art. 13. Tzw. filtrowanie ogólne, że wszystko co zostanie zamieszczone w internecie musi przejść przez pewien filtr, nie podoba mi się, bo to jest ewidentna cenzura. Filtrowanie, które jest ukierunkowane, np. żeby ścigać przestępstwa czy kradzież dóbr chronionych prawem autorskim powinno być dopuszczone. Tylko musimy sobie zadać pytanie, kto takie filtry stworzy i kto za nie zapłaci - mówiła europosłanka w rozmowie z Agatą Kowalską.
 
Polityczka przypomniła, że serwis Youtube wydał na stworzenie podobnego filtru 60 mln dolarów. - A on nie działa tak jak trzeba, nie rozpoznaje wyjątków w prawie autorskim - stwierdziła Geringer de Oedenberg.

Słuchaj: O dyrektywie dotyczącej praw autorskich na antenie TOK FM

"Podatek od linkowania"  

Z kolei art. 11 dyrektywy dotyczy prawa do cytowania utworów, czyli korzystania z fragmentów treści również w celach komercyjnych.

- Chodzi nawet o przeglądy prasy, albo to, co robi Wykop, czyli pokazywanie dużych fragmentów pewnych dzieł. Ten artykuł bywa nazywany podatkiem od linkowania - wyjaśniała na antenie TOK FM dziennikarka Gazety Wyborczej.

Jak zaznaczyła, zdaniem wydawców, przyszłe opłaty należy nazywać raczej licencjami, a nie podatkami. A licencje niekoniecznie muszą opierać się na opłatach. -  Być może będą to umowy podpisywane pomiędzy wydawcami. To będzie zależeć od prawa krajowego - mówiła Czubkowska.

Unijna dyrektywa tworzy szerokie ramy pozwalające, aby różne kraje w różny sposób regulowały kwestię cytowania w internecie oraz korzystania z fragmentów tekstu. 

Czubkowska wierzy jednak, że warto walczyć z "piratowaniem", ale nie w taki sposób.  

- Tak naprawdę nowe prawo nie spowoduje końca "piratowania" treści. Będzie tak naprawdę ograniczeniem swobody jej przepływu w internecie - wyjaśniała dziennikarka. 

Czubkowska przypomniała, że czasami kradzież treści dotyczy np. tekstów prasowych, kiedy całe artykuły w ramach przeglądu prasy są publikowane w innych miejscach i  sprzedawanego komercyjnie kolejnym klientom.

Istnieją już jednak ścieżki, żeby za takie praktyki ścigać i domagać się odszkodowań. Jak sugerował wcześniej na antenie TOK FM dr Alek Tarkowski, prezes Fundacji Centrum Cyfrowe, możliwe są np. ryczałtowe umowy między serwisami korzystającymi z cudzych treści a ich właścicielami, czyli wydawcami.

- Być może korzyścią tej całej dyrektywy będzie to, że zaczniemy rzeczywiście wprowadzać tego typu rozwiązania, zanim wejdzie ona w życie. To może sprawić, że te przepisy nie będą aż tak bolesne - podsumowała dziennikarka. 

Głosowanie "na plenum" zaplanowane jest na początek lipca. Jak zapewniała Lidia Geringer de Oedenberg, najprawdopodobniej poprzedzi je dyskusja. 

Zobacz także
  • Jarosław Kaczyński, Ryszard Terlecki, Andrzej Adamczyk i Marek Kuchciński Szef Bundestagu "politycznie spoliczkowany". Opozycja: Interes partyjny wygrał z interesem Polski
  • Zalety Trzaskowskiego? "Jego ojciec był świetnym muzykiem" - odpowiada Jaki
  • Wicepremier Mateusz Morawiecki (fot. Agencja Gazeta) Była wiceminister finansów wyliczyła, ile zmian w podatkach wprowadził PiS. Od 1 lipca kolejna
Komentarze (11)
Cenzura internetu i "podatek od linkowania". Nowa dyrektywa unijna może zagrozić wolności?
Zaloguj się
  • coalesce

    Oceniono 10 razy 6

    Leśne dziadki z PO i Tusk jak zwykle prześpią sprawę, a PiS przed wyborami ogłosi, że broni wolności przed UE (bo i tak idzie z nią na noże), dostanie +milion głosów młodych ludzi i będą mieli następną kadencję.

  • kasiapanowie

    Oceniono 2 razy 2

    UE cenzura wychodzimy

  • Malwina Saloch

    Oceniono 1 raz 1

    Chcecie by ludzie pracujący za biurkiem musieli płacić za linki do ważnych spraw? Tych linków jest wiele których używają i co? Mają za to płacić? PO to złodzieje,i kradną ludziom być kreatywnym i nie rozróżniają co to jest kradzież praw autorskich a bycie kreatywnym i interpretowanie czyjegoś pomysłu jako inspiracji i bycia twórczym. Mój i innych ludzi cenny czas na pisanie książek poszedł na marne tak? Ale przecież tak wielu ludziom się to spodobało,to po co to odbierać nam? Bo chcecie se zarobić? Własnego zdania widzę już nie można mieć,wolny kraj Polska przestaje istnieć i kradnie wyobraźnię i zmieni się w co? W komunizm? Ja się na to nie zgadzam. Co do praw autorskich to kiedy się je kradnie uważa się je za swoje a nie. np. zawsze w komiksach jest napisane że np twórcą jest Toby Fox (Undertale) Jak w Polsce nie będzie wolności to ja się wyprowadzam z niej i pewnie reszta też. I się nie zdziwię jeśli już nikt nie będzie chciał korzystać z internetu. A to,że koleś nagra sobie grę na youtube jakiegoś twórcy,to nie jest nic złego tylko on promuje jego grę i dlatego twórca zarabia na swojej grze i dużo osób ją lubi. Nasza polityka już do reszty oszalała... by odbierać takie rzeczy,czuje się jak pies na smyczy a nie jak Polka

  • Krzysztof Zawada

    Oceniono 1 raz 1

    Ty masz kawałek linka ja mam kawałek linka i on ma kawałek linka i co nam zrobicie? Jeszcze do tej pory ludzie się nie nauczyli, że internetu nie da się ocenzurować? Można jedynie go wyłączyć.

  • Piotr Łotr

    Oceniono 1 raz 1

    jak w przeglądy prasy to jestem za, sporo nierobów może weźmie się do normalnej pracy, bo zrobiło się z tego dziennikarskie perpetuum mobile i kit do wypełniania czasu antenowego

  • 2bxornot2b

    Oceniono 3 razy 1

    Kiedys Krol Arthur zapytal swoich rycerzy czy jeszcze cos mozna poprawic w naszym idealnym panstwie, nawet nie przeszla mu do glowy mysl iz nad krolestwem wkrotce pojawi sie mrok.
    Nawet nie zauwazylismy jak kE staje sie politbiurem wyjetym spod oceny suwerenow. Tlumaczymy ciemnemu ludowi czerskiemu od 20 ponad lat iz nie itenieje demos europejeskie zdolne dokonac konsenusu politycznego, spojrzmy chocby na parlament w ktorym jest jedna partia nomen omen ludowa, ktora nie spiera sie sama ze soba bo i po co, zapytam n koniec co to ma wspolnego z demokracja

  • michalmos

    0

    No dobra. A wyjaśnijcie mi, jak w tym momencie udowodnić, że np. wpuszczone przeze mnie zdjęcie np. w iGoogle czy Facebooku, które przedstawia, powiedzmy, znany obiekt w Krakowie, jest mojego autorstwa? Przecież robimy miliony pstryknięć dziennie. W tym są zdjęcia, które przedstawiają znane budynki. Nie mam żadnej gwarancji, że jadąc np. do Rzymu, ba...na Jasną Górę do Częstochowy, nie "zerżnę żywcem" znanego fotografa, który dany obiekt umieścił w albumie. Przecież skądś muszę się też uczyć fotografii. Z jednego się natomiast bardzo cieszę. Mianowicie z regulacji, która umożliwi złapać na gorącym uczynku gościa, który bezczelnie kradnie moje zdjęcie z profilu na portalu społecznościowym i umieszcza je pod swoim nazwiskiem na swoim profilu. Swoją drogą, ten, kto to robi, jest głupio naiwny. Jeżeli zdjęcie ma swego rodzaju podpis elektroniczny, czyli EXIF(zapisane nastawy aparatu użyte do zrobienia zdjęcia, w tym nazwisko autora), to przecież każdy może swoje zdjęcie namierzyć w sieci kiedy chce i gdzie chce. Pytam, bo niestety taka sytuacja przydarzyła mi się na Naszej Klasie.

  • stopacta2

    0

    Posłuchajcie tego! na YouTubie lub CDA : Nerthil - ACTA2 2018 #ACTA2 #ART13 #SaveYourInternet

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy