Jesteś zdolny i pracowity, więc myślisz, że osiągniesz sukces? Niestety, to nie wystarczy

- Kto będzie miał lepiej w życiu - bardzo inteligentna i pracowita kobieta z państwa postsowieckiego czy dzieci sprzątaczki z Norwegii? Raczej dzieci z Norwegii. Tak działa system - powiedział w TOK FM Kamil Fejfer.

“Bill Gates to niewątpliwie utalentowany programista, który dzięki ciężkiej pracy zbudował jedną z najbardziej rozpoznawalnych firm na świecie. Ale czy udałoby mu się to, gdyby jako nastolatek nie miał dostępu do zaawansowanego komputera, o którym większość jego rówieśników mogła tylko pomarzyć?”. Tego rodzaju spostrzeżeniami wypełniona jest wydana niedawno książka "Sukces i szczęście" autorstwa Robert H. Franka. Książka została wydana przez Wydawnictwo Naukowe PWN.

- Autor kładzie w niej nacisk na to, że nie wystarczy być bardzo pracowitym i uzdolnionym, do tego, żeby osiągnąć sukces. To nie jest przypadek, że większość najbogatszych ludzi świata, których znamy z pierwszych stron gazet, to ludzie urodzeni w USA, w rodzinach klasy średniej. Oni nie musieli pokonać bardzo wielu szczebli drabiny społecznej. Nie musieli wygrzebywać się z biedy - powiedział w TOK FM Kamil Fejfer, dziennikarz ekonomiczny, autor książki “Zawód”.

Czytaj też: Jest gorzej niż myśleliśmy. Rozwarstwienie ekonomiczne jest większe niż szacowano

Robert Frank zderza w swojej książce dwa punkty widzenia - lewicowy i liberalny. Socjaldemokraci i lewicowcy powtarzają, że do osiągnięcia sukcesu przez jednostkę potrzebnie jest dobrze funkcjonujący system społeczny. Z kolei liberałowie i konserwatyści w USA mówią, że najważniejszy jest jednostkowy talent i pracowitość.

Kwestia szczęścia

W książce przywoływane są anegdoty, które pokazują, że wielkie kariery zaczynały się często szczęśliwym przypadkiem. Np. dzięki poznaniu na przyjęciu żony “grubej ryby” z Wall Street. To przytrafiło się Michaelowi Lewisowi, dziennikarzowi ekonomicznemu i autorowi książki “Poker kłamców”.

- Na pewno jest inteligentny i pracowity, ale to nie było kluczowe. Bardzo dużo inteligentnych i pracowitych jest też pewnie w Kazachstanie i w krajach afrykańskich. Ale nikt ich nie usadzi koło żony “grubej ryby” z Wall Street - zauważył Fejfer.

"Sukces i szczęście" obfituje w przykłady uzmysławiające czytelnikowi, jak ważny w życiu jest... fart. "Na 8 kolejnych rekordów lekkoatletycznych świata, 7 zostało pobitych z wiatrem w plecy" - czytamy w książce.

- Czasami o Elonie Musku mówi się, że wziął się znikąd, bo przyjechał z RPA. Ale jego rodzice byli inżynierami i mieszkali w wielkiej willi. Jest ogromna nadreprezentacja zamożnych i fartownych na górze hierarchii - zauważa Fejfer.  

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

Książka obfituje w zaskakujące wnioski.  Przytoczono w niej np. badania, z których wynika, że bycie najmłodszym dzieckiem w klasie oznacza mniejsze szanse na objęcie stanowiska menedżerskiego w dorosłym życiu. Bo najmłodsze dzieci nie mają szansy zostać przewodniczącym klasy. Z kolei dzieci z biedniejszych rodzin powinny trafiać do szkoły jak najszybciej, żeby mieć szansę “ścigać się” z dziećmi zamożnych rodziców, którzy więcej inwestują w rozwój swoich pociech.

- Skąd w ludziach przekonanie, że sukces zależy od talentu, a nie od szczęścia? - pytała prowadząca audycję Zuzanna Piechowicz.

Zdaniem Fejfera, decyduje o tym nasza psychologiczna skłonność, która sprawia, że sukcesy przypisujemy sobie chętnie, a za porażki obwiniamy czynniki zewnętrzne.

- Kto będzie miał w życiu lepiej -  bardzo inteligentna i pracowita kobieta urodzona w państwie postsowieckim czy dzieci sprzątaczki z Norwegii? Raczej dzieci sprzątaczki Norwegii będą bogatsze. Bo tak działa system - argumentował dziennikarz.

Przyznał, że optymistyczne podejście do świata i docenianie swoich umiejętności na pewno pomaga. Podkreślał, że spośród osób o takiej samej pozycji startowej, większe szanse mają te obdarzona bardziej przebojową osobowością.

Pora zmądrzeć

Zdaniem Kamila Fejfera, zrozumienie przesłania książki Roberta Franka jest bardzo istotne dla rozwoju społeczeństwa.

- Jeżeli wszyscy zaakceptujemy, że duża część naszego sukcesu wzięła się z przypadku, to będziemy się łatwiej dzielić. Będziemy chętniej dokładać cegiełki do systemy, płacić podatki, żeby wesprzeć osoby biedniejsze. Żeby im też się poszczęściło - podsumował.  

Jacek Gadzinowski: Nie trzeba pracować 10 godzin dziennie, żeby osiągnąć sukces [NEXT TIME]

Czy zgadzasz się z autorem, że talent i pracowitość nie wystarczą do osiągnięcia sukcesu?
Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (7)
Jesteś zdolny i pracowity, więc myślisz, że osiągniesz sukces? Niestety to nie wystarczy
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 1 raz 1

    Jesli jestes zdolny i pracowity potrzebujesz kapitalu, praca dla kogos i nie wazne prywatny wlascicel czy spolecznosc korpo jest zawsze niewola.

  • mi1111

    Oceniono 1 raz 1

    komuchy to jednak debile

  • polak_nieprawdziwy

    0

    Z prawakami nie ma o czym dyskutować.
    Fakty się ich nie imają, gdyż mózgi mają przesiąknięte wiarą.
    Od lat istnieje obszerna baza danych Pikety'ego stworzona wraz z książką " Kapitał w..."
    I co?
    Zero refleksji.

  • strzemiennego

    0

    Urodziłem się w kraju postsowieckim. Czy mam ciężko pracować, uczyć się, rozwijać? Nie, po co? Po prostu dam się adoptować jakiejś sprzątaczce z Norwegii!!!

  • mi1111

    0

    jeżeli uwierzysz że sukces zawdzieczasz szczesciu a nie pracy nad sobą to nie tyle będziesz sie dzielił co nie będziesz nic robił bo po co skoro sukces to i tak kwestia szczęscia

  • matts06

    Oceniono 8 razy -4

    To pewnie do większości neoliberałów w Polsce nie trafi, bo oni nadal wierzą, że "każdy jest kowalem własnego losu" i wszystko zależy od tego jak się będą starać i ciężko pracować. I to nie są żarty, oni tak nadal myślą! :) To jest niesamowite, że można nadal tak myśleć, gdy życiem całym ewidentnie rządzi przypadek, gdy widać że potrzeba po prostu masę szczęścia, być w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, mieć odpowiedni kapitał (społeczny, kulturalny etc.), mieć znajomości i mieć po prostu farta. Oczywiście żeby coś osiągnąć i gdzieś dojść trzeba ciężko pracować, nikt temu nie zaprzecza tak jak to twierdzą liberałowie, że mówienie o przypadku jednocześnie jest zachętą do lenistwa. Absolutnie nie, jest tylko pokazaniem tego, że nawet jak się będzie ciężko pracować i będzie się miało talent, można nie dojść do kompletnie niczego, bo nie miało się szczęścia. To niestety do neoliberałów nie trafia, bo załamałoby ich całą ideologię, która przecież jest właśnie na tym oparta. Dzięki takiemu objaśnianiu sobie świata, mogą mówić o patologii, o leniach, o ludziach mniej zarabiających, że trzeba było się uczyć, że sami są sobie winni itd. Zmiana poglądu w temacie przypadkowości w naszym życiu, atakuje fundament neoliberalizmu, więc trudno zakładać, że ludzie wyznający neoliberalną ideologię dopuszczą do siebie takie fakty, będą iść w zaparte.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX