Prezes nadużył uprawnień wobec stewardess? "To są pomówienia, które mają przykryć prawdziwy problem"

Prezesowi LOT-u brak porządku w toaletach na pokładach samolotów linii przeszkadza do tego stopnia, że sam daje przykład swoim pracownikom i je sprząta. Wg związków zawodowych, kiedy próbował nakłonić do tego stewardessy, dopuścił się nadużyć. Przypominamy rozmowę Grzegorza Sroczyńskiego z Rafałem Milczarskim, która odbyła się w lipcu tego roku.

O "poważnych nadużyciach", jakich miał się dopuścić prezes LOT-u Rafał Milczarski, na antenie TOK FM mówiła Monika Żelazik, była szefowa Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego w LOT.

- Jestem dla pracowników dostępna przez 24 godziny na dobę. I słyszę od pracowników np. “prezes zamknął się ze mną w toalecie, przecież nikt mi nie uwierzy" - relacjonowała. - Mówimy o prezesie firmy. (..) Mam trzy takie sytuacje spisane. (...) Potraktowałam te oskarżenia bardzo poważnie. Znam wytłumaczenie: stewardessy miały się nauczyć porządnie myć misę klozetową. Ja o tym zachowaniu powiadomiłam minister Elżbietę Rafalską i ministra infrastruktury. Dałam rządowi czas na reakcję. Moi ludzi oczekują, że coś z tym zrobię. Powiadomiłam właściciela firmy i... nic się nie zdarzyło - mówiła działaczka.

Czytaj więcej: Prezes nadużył uprawnień wobec stewardess? "Dałam rządowi czas na reakcję. I nic się nie zdarzyło"

Prezes zarządu PLL LOT Rafał Milczarski odniósł się do tych zarzutów w rozmowie z Grzegorzem Sroczyńskim w audycji "Świat się chwieje".

"Nikczemne metody"

- Pani Żelazik posługuje się insynuacjami. To są pomówienia, które mają na celu przykryć prawdziwy problem, czyli stan czystości w samolotach PLL LOT. I tutaj chciałbym od razu zdementować. Tu nie chodzi o czystość muszli klozetowej, jak to prześmiewczo przedstawiają związki. Chodzi ogólnie o czystość w samolotach - mówił.

- Nigdy w życiu nie naruszyłem wolności drugiego człowieka. Nie dokonałem niczego sprzecznego z zasadami etyki i moralności, jeżeli chodzi o moje interakcje z personelem pokładowym - podkreślał Milczarski.

- Zarzut jest taki, że pan molestował stewardessę - przypomniał prowadzący audycję Grzegorz Sroczyński.

- Monika Żelazik sformułowała ten zarzut bardzo umiejętnie, bo nie wprost, ale stosując insynuacje. Doskonale wie, że taka sytuacja nigdy nie miała miejsca. To są nikczemne i krzywdzące metody - bronił się prezes i dodał, że sprawa może mieć swój finał w sądzie.

Grzegorz Sroczyński zauważył, że fakt, że prezes firmy zamyka się ze stewardessą w toalecie i pokazuje jej, jak ma ją czyścić, wydaje się mobbingiem. Tym bardziej, że czyszczenie toalet nie było wymienione w jej obowiązkach służbowych.  Szczegółowy zapis, dotyczący utrzymywania porządku w toaletach, pojawił się w podręczniku dla personelu pokładowego dopiero pod koniec zeszłego roku.

Prezes sam czyści toalety

Jak mówił prezes Milczarski, nie chodzi o czyszczenie wnętrza muszli klozetowej, a ogólne utrzymanie porządku w samolotowej toalecie.

Powiedział, że nieporządek w toaletach LOT-owskich samolotów irytuje go do tego stopnia, że nie ma problemu, żeby samemu wziąć środki czyszczące i posprzątać. Szczególnie na długich lotach, gdy przez kilka godzin 250-300 (w zależności od typu samolotu) pasażerów korzysta zaledwie z kilku toalet. Jak mówił - procedura utrzymywania porządku w toaletach przez personel pokładowy - funkcjonuje w innych liniach lotniczych. 

- Dla pana, dobrze zarabiającego prezesa,  to jest fanaberia na zasadzie “ja wam pokażę”. Dla stewardess to jednak inna sytuacja - polemizował Sroczyński. Dziennikarza zaniepokoiło też, że stewardessy będą musiały podczas tego samego lotu czyścić toalety i podawać pasażerom jedzenie.

Rafał Milczarski powiedział, że stewardessy mają do dyspozycji odpowiednie rękawice oraz fartuchy ochronne. W ramach szkolenia obejrzą też animowany film instruktażowy, który dokładnie pokaże, jak ma wyglądać utrzymywanie porządku na pokładach samolotów.

Zdaniem prezesa, fakt iż pracownicy dotąd wielu rzeczy nie musieli robić, doprowadziło LOT na skraj upadku, a związki zawodowe, chcą unikać zmian, które muszą nadejść.

Niskie pensje 

Monika Żelazik została dyscyplinarnie zwolniona z pracy na początku czerwca. Miesiąc wcześniej miał się odbyć strajk. Ostatecznie do protestu nie doszło.Władze narodowego przewoźnika wystąpiły do sądu, który uznał, że można mieć wątpliwości co do prawidłowości przeprowadzonego referendum, w którym pracownicy opowiedzieli się za strajkiem.

Pracownicy LOT-u chcieli strajkować z powodu niskich zarobków. Pensje obniżono cztery lata temu, kiedy firma była w trudnej sytuacji. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (18)
Prezes nadużył uprawnień wobec stewardess? "To są pomówienia, które mają przykryć prawdziwy problem"
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 10 razy 6

    Nigdy w historii i nigdy w przyszlosci nie zbuduje obywatelskiego ospowiedzialanego spoleczenstwa ludnosc zarabiajaca czy pincdziesiunt na godzine, mozna stworzyc w ten sposob, a i owszem to co umownie i wymownie ktos kiedys okreslil polactwem. W poczatkach jeszcze starego PC wszyscy wiedzielismy iz tyle wolnosci ile wlasnosci, iz poprzez wlasnosc i rodzimy kapital mozna stworzyc klasy powiazane interesem prywatnym z interesem panstwa i ze takie klasy swiadmomie rozumiejac swoj interes moga wesprzec sektor publiczny, czyli ten sektor ktory od zarania IRP byl najwieksza bolaczka naszego pantwa. IRP obwitowala w piekne rezydencje prywatne brak bylo jednak panstwa, ktory tworzyloby drogi scalalo i komunikowalo ten wielkie obszarowo panstwo.

  • striepo

    Oceniono 7 razy 5

    nikt nikogo w LOTcie nie zmusza by pracował, albo wykonuje się polecenia i standardy odgórne albo sie zmienia pracę, sorry batory ale samolot nie bedzie co chwila lądował by obsługa naziemna szmatką WC przeleciała, to są zadania CC.
    PS2. jak w takim małym kibelku można sie zamknąć w 2 osoby? zwłaszcza, że prezes gabarytowo mały nie jest.
    Z daleka czuć Żelazik, która chce zaistnieć bo nikt jej zatrudnić w swojej firmie nie chce więc wymyśla co chwila problem by zaistnieć.
    Ponoć wiele firm w PL szuka pracowników na etat i ponoć więcej płacą a oni kurczowo się tego LOTu uczepili. Taka Luftwafe zatrudni Was z otwartymi ramionami jak macie kwalifikacje a co najwżniejsze języki znacie

  • gruppe

    Oceniono 3 razy 3

    Stanowisko Steewardo-sanitarna rozwiąże problem i koniecznie obciąć jałmużnę jeszcze o 50%!

  • cynnik2

    Oceniono 6 razy 2

    złodziejska firma LOT robi interesy na ludzkiej krzywdzie. Prezio ględzi o godności, nabija kapuchą swoje kiesę, a tymczasem 1000 pracowników zatrudnionych jest jako jednoosobowe firmy, co odbiera ludziom wszelką godność. Wystarczy krzywo spojrzeć na prezia lub kogoś z kierownictwa i już nie umieszczają cię na grafiku, obowiązku nie ma. Czyli jesteś bez pracy.
    To trochę jak w jakimś bambusowie, prowadzi prostą droga do kolejnego Smoleńska, czego nikomu nie życzę. Ja jednak z LOT-u nie korzystam.
    Zresztą ta firma wkrótce zbankrutuje, nie da się długo podtrzymywać kroplówkami źle zarządzanego molocha, opartego ekonomicznie na oszukiwaniu załóg.

  • kopandopol

    Oceniono 1 raz 1

    Wypierd...ić związki zawodowe ze wszystkich zakładów pracy.

  • mariuszpawlak1972

    Oceniono 3 razy 1

    Co za mundrołek i paskudna osoba z tego prezesa ! Nie widzi różnicy między umową śmieciową a normalną umowa o pracę! Firmy k... latają. Pilot czy stewardessa byliby firmą, gdyby własnym samolotem latali i wynajmowali się Lotowi

  • przemo_opole

    Oceniono 1 raz 1

    Na lotach długodystansowych IMO powinna lecieć jedna "sprzątaczka". Żaden fartuch i rękawice to nie jest zabezpieczenie. A personel pokładowy podaje nie tylko jedzenie, ale także wykonuje wiele innych czynności na styku z pasażerem. Z higieną takie pomysły nie mają NIC wspólnego.

  • eug01

    Oceniono 7 razy 1

    Ten milionowy dodatek motywacyjny pan prezes dostał zapewne ,za czyszczenie kibli. Wyżarł komuś świetnie płatną pracę.

  • magi59

    Oceniono 2 razy 0

    Słuchałam audycji-czekałam z zainteresowaniem na te rozmowę. Niestety - wysłuchałam kłótni dot. nomenklatury _śmieciowe czy nie śmieciowe. Zamiast pociągnąć temat samozatrudnienia pilotów i stewardes u narodowego przewoźnika - rzecz moim zdaniem bulwersująca. Można byłoby się dowiedzieć wielu niuansów tej sytuacji dotyczących - np. jak to się ma do prawa lotniczego, jak naprawdę te umowy wyglądają - czy to piloci maja firmy czy tez są zatrudniani przez firmy zewnętrzne, jaka jest praktyka u innych narodowych przewoźników itd itp. A tak w sumie to nic, poza utarczkami słownymi - z tej rozmowy nie wynikało. Szkoda.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX