Minister rolnictwa: Myślę, że nie będzie alternatywy dla drugiego związku łowieckiego

- Minister Szyszko był zwolennikiem obecnego systemu. Moim zdaniem on nie jest najlepszy - mówił w Poranku TOK FM minister rolnictwa Jan Ardanowski, pytany o powołanie drugiego związku łowieckiego.

Minister Ardanowski podkreślił, że sprawy łowiectwa co do zasady znajdują się w zakresie kompetencji ministra środowiska. Jednak on z myśliwymi rozmawia w związku z epidemią afrykańskiego pomoru świń, który wśród zwierząt hodowlanych roznoszą dziki. Od pojawienia się tej choroby stwierdzono w Polsce ponad 180 jej ognisk.

Jak tłumaczył minister rolnictwa, który był gościem Jana Wróbla, dziki trzeba depopulować, czyli, mówiąc inaczej, częściowo wybić.

Na tym polu od lat są konflikty między myśliwymi a rolnikami, którzy zarzucają PZŁ opieszałość w działaniu. - Kto ma to zrobić? Premier ma strzelać? Wojsko ma strzelać? To muszą zrobić myśliwi. Jest ich w Polsce 120 tysięcy - stwierdził Ardanowski.

Czytaj też: "Dziki to kozły ofiarne niechlujstwa i niedbalstwa ludzi">>>

Szef resortu rolnictwa sporo mówił o swoich rozmowach z myśliwymi i z Polskim Związkiem Łowieckim. Przyznał, że na etapie spotkań z łowczymi, nie ma tu problemu, natomiast w kołach łowieckich - już są opory przed podjęciem się zadania związanego z  masowym odstrzałem dzików.

- Polski Związek Łowiecki to nie są tylko przywileje, nota bene nadane przez Bieruta. To są również obowiązki wobec państwa i społeczeństwa - przypominał. Przypominał, że tylko poprzez PZŁ można uzyskać uprawnienia myśliwego, również tylko PZŁ może reprezentować to środowisko.

W związku z tym minister przedstawił narrację, z jaką zwraca się do myśliwych: Jeżeli nie chcecie wykonywać obowiązków na rzecz państwa, to nie oczekujcie przywilejów. Może trzeba utworzyć konkurencyjny związek łowiecki, który pozwoliłby myśliwym się zrzeszać poza wszystkimi działaczami.

Zapewniał też, że państwo jest gotowe pokryć dodatkowe koszty, jakie w związku z odstrzałami ponoszą myśliwi, np. amunicji. Albo zorganizować chłodnie, w których odstrzelone dziki muszą być przechowywane w toku przeprowadzania badań

- Gadali myśliwi, że nie mają chłodni. Mówię: wskażcie, gdzie one są potrzebne. Dostępnych jest kilkaset chłodni z inspekcji weterynaryjnej. Ja mam również chłodnie przewoźne z rezerw wojskowych. Tam, gdzie są potrzebne, w ciągu 1-2 dni zostaną dostarczone - obiecywał.

- Państwo zdejmuje obowiązki i ciężary z myśliwych, ale tylko oni mogą polować. Wojsko polować nie pójdzie - dodał.

Przypomnijmy, że także poprzednik min. Ardanowskiego - Krzysztof Jurgiel - krytykował PZŁ za opieszałość w wybijaniu dzików. "Ten relikt 'słusznie minionej epoki' nie zdał egzaminu w walce z afrykańskim pomorem świń" - pisał w czerwcu Jurgiel.

Posłuchaj całej rozmowy Jana Wróbla z ministrem Ardanowskim. Dowiesz się również:

  • dlaczego rolnikom nie opłaca się zbierać malin, chociaż w sklepach są drogie?
  • czy Jana Ardanowskiego można porównać do Włodzimierza Cimoszewicza, który mówił, że powodzianie powinni się byli ubezpieczyć?

Jan Ardanowski: Na owocach miękkich najłatwiej jest rolnika przydusić

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM