Z ich pomocy korzysta nawet Straż Graniczna. Ale rząd zablokował fundusze dla Centrum Pomocy Cudzoziemcom

- Rodziny, które nie mają co jeść i gdzie spać, ludzie doświadczający przemocy. W Warszawie praktycznie nie ma innych miejsc, gdzie mogliby otrzymać pomoc - mówił w TOK FM Gagik Grigoryan.

Działającemu od 2004 roku Centrum Pomocy Cudzoziemcom grozi zamknięcie. Rocznie tysiące imigrantów i imigrantek oraz uchodźców i uchodźczyń otrzymują tam niezbędną pomoc.

"Codziennie, od poniedziałku do piątku, od rana do wieczora, osoby z 80 państw świata znajdują tu wsparcie. Średnio ponad 200 osób miesięcznie" - czytamy na stronie internetowej organizacji. Mowa o pomocy prawnej, psychologicznej, mieszkaniowej i językowej.

Dostęp do unijnego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji, czyli dotychczasowego tradycyjnego źródła finansowania działań na rzecz uchodźców i migrantów, został zablokowany przez rząd.

A środki z kasy miasta nie pokrywają nawet jednej czwartej potrzeb CPC i skończą się w listopadzie.

Jak tłumaczył Gagik Grigoryan z Centrum Pomocy Cudzoziemcom, po pomoc przychodzą tam ludzie w naprawdę dramatycznych sytuacjach. - Rodziny, które nie mają co jeść i gdzie spać, ludzie doświadczający przemocy. W Warszawie praktycznie nie ma innych miejsc, gdzie mogliby otrzymać pomoc - mówił w TOK FM.

Rząd nie daje rady

- Dlaczego tego rodzaju pomocą nie zajmuje się Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, Urząd do Spraw Cudzoziemców, Straż Graniczna? - pytała Agata Kowalska, prowadząca audycję Analizy.

Jak tłumaczył Grigoryan, te rządowe organizacje zwracają się z prośbą o wsparcie właśnie do … CPC.

- Powtarzamy jak mantrę, że w Polsce nie ma polityki migracyjnej i integracyjnej. Straż Graniczna dzwoni do nas po pomoc, bo np. nie mają nikogo... kto mówi po arabsku - wyjaśniał.

- Czyli Instytucje publiczne potrzebują pomocy organizacji pozarządowej, żeby wypełniać swoje zadania - skwitowała dziennikarka.
 
- Są nieprzygotowane. Chociażby dlatego, że nie mają nikogo, kto zna języki. Poza tym, my oferujemy kompleksową pomoc. A każda instytucja jest zajęta “swoim ogródkiem" - tłumaczył Gagik Grigoryan.

Bez otwartego konkursu

Problemy finansowe zaczęły się po zmianach politycznych w 2015 roku, kiedy środki unijne zostały zablokowane. Dlaczego PiS tak długo odkładał ogłoszenie konkursów na te pieniądze?

 - To wygląda, jakby PiS nie wiedział, co z nimi zrobić. Oddali to wojewodom, którzy nigdy nie zajmowali się integracją. A oni wybrali organizacje arbitralnie,  bez otwartego konkursu - mówił.

Czytaj też: Wrocław przeciw rasistom. Po pobiciu Hindusa rusza bezpłatna pomoc prawna. "Jest bardzo potrzebna">>>

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny