Nie ma ucieczki przed droższym prądem. Deklaracje ministra mogą nie wystarczyć

Koszty produkcji energii rosną. Drożeć powinna też jej dystrybucja. I choć minister energii deklarował, że nie wyobraża sobie wyższych rachunków za prąd, prezes URE przyznaje, że te słowa mogą nie wystarczyć.

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki Maciej Bando, który był gościem Magazynu EKG tłumaczył, jak mają się do siebie deklaracje ministra energii i to, co dzieje się na rynku.

Krzysztof Tchórzewski zadeklarował niedawno, że "ceny dla gospodarstw domowych w tym roku nie ulegną zmianie". Słowa te znalazły się w komunikacie resortu energii, wydanym przy okazji ogłoszenia ważnej dla rynku decyzji. Chodzi o to, że całość energii wyprodukowanej przez kontrolowane przez państwo firmy ma trafiać na Towarową Giełdę Energii. Od stycznia tego roku taki obowiązek dotyczył 30 proc. wyprodukowanej energii. Obrót energią ma więc zostać w pełni urynkowiony.

Maciej Bando, odnosząc się do słów ministra Tchórzewskiego, stwierdził: Takie deklaracje zawsze mnie niepokoją.

Wyjaśniał, że kwoty, które mamy na rachunkach za prąd, składają się z dwóch części: energii i dystrybucji. Oba te składniki drożeją lub powinny drożeć.

Dlaczego? Wyjaśnienia zaczął od cen energii. - Pewne elementy ceny energii są niezależne od nas. Przykładem są ceny uprawnień do emisji dwutlenku węgla, które od pewnego czasu w sposób gwałtowny i ewidentnie stały rosną. Trudno, żeby koncerny energetyczne tego nie uwzględniały - tłumaczył.

A potem mówił o kosztach dystrybucji: Wzrasta tzw. element składowy stały. Ponosimy koszty utrzymania majątku, żeby państwo pomagało w rozwoju źródeł odnawialnych, promowaniu kogeneracji (jednoczesne wytwarzanie energii elektrycznej i ciepła - przyp. red.).

Skoro obiecuje właściciel...

Maciej Bando stwierdził, że deklaracja ministra Tchórzewskiego jest o tyle ważna, że wyszła od właściciela koncernów energetycznych. - Bo dzisiaj gros naszego majątku, który wytwarza energię elektryczną i ją dystrybuuje, czyli dostarcza do domów, jest w rękach państwa. Skoro minister mówi, że sobie tego (podwyżek - red.) nie wyobraża, to pozostaje nam wierzyć, że tak będzie - stwierdził prezes URE.

I dodał, że pozostaje mieć nadzieję, że koncerny nie będą sobie życzyły zbyt dużych podwyżek. - Nie mamy w zwyczaju zgadzać się na wszystko, co koncerny kładą nam na stole. Podwyżki są nieuniknione, ale powinny być maksymalnie łagodne - podsumował.

Posłuchaj całej rozmowy o energii, a dowiesz się:

  • Co to jest i jak działa giełda energii?
  • Czy w Polsce dochodzi do prób manipulacji cenami energii?

Polska w średniej europejskiej

Według najnowszych danych Eurostatu, w 2017 roku najwyższe ceny energii spośród krajów Unii Europejskiej, miała Belgia. Tam było to średnio 28 eurocentów za kilowatogodzinę. Najtaniej zaś było w Bułgarii, gdzie kilowatogodzina kosztowała średnio 10 eurocentów.

Polska plasowała się w połowie stawki - u nas za kilowatogodzinę trzeba było zapłacić około 15 eurocentów, czyli nieco więcej niż np. w Czechach.

Czytaj też: Dlaczego kupujemy coraz więcej węgla w Rosji? Wiceminister energii: Wiem, że nie wiem>>>

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Ceny prądu pójdą w górę? Prezes URE o drożejącej energii i dystrybucji
Zaloguj się
  • bihepi

    Oceniono 1 raz 1

    "... Skoro minister mówi, że sobie tego (podwyżek - red.) nie wyobraża, to pozostaje nam wierzyć, że tak będzie - stwierdził prezes URE...."
    **
    Pan mini-ster w ogóle wyobraźnię ma wąską, dlatego wyjątkowo pasuje do pisi.
    Jego "horyzonty" znane są "w świecie i powiecie" (ze szczególnym uwzględnieniem rodzinnych Siedlec).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX