Czuchnowski o politykach zamieszanych w aferę taśmową: "To była słoma z butów opłacana z państwowej kasy"

- Nie zapominajmy że te nagrania są bardzo kompromitujące. Może nie wskazują na konkretne przestępstwa, ale pokazują arogancję ówczesnej władzy - mówił w TOK FM dziennikarz "Gazety Wyborczej" Wojciech Czuchnowski.

Pół roku przed wybuchem afery podsłuchowej w 2014 roku, politycy PiS wiedzieli, że przedsiębiorca Marek Falenta nagrywał ministrów rządu PO-PSL - twierdzą źródła "Gazety Wyborczej". Biznesmen miał sam zgłosić się z tym do partii Jarosława Kaczyńskiego. Falenta nie komentuje tych informacji, a politycy PiS zaprzeczają.

Ta afera wyszła od ludzi ze służb specjalnych

- Falenta występuje w tej sprawie w podwójnej roli. Jest biznesmenem, a od dłuższego czasu wiadomo, że jest także wieloletnim tajnym współpracownikiem Służb Specjalnych – najpierw Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego a potem CBA - mówił w TOK FM, dziennikarz "Gazety Wyborczej" Wojciech Czuchnowski, autor tekstu Kulisy afery taśmowej: jak Falenta przyszedł do PiS-u i zaoferował podsłuchy

- Można powiedzieć, że afera podsłuchowa jest historią, która wyszła od ludzi ze służb specjalnych. Falenta nagrywał, a jego ludzie ze służb we Wrocławiu z pewnością o tym wiedzieli, bo w raportach CBA ze spotkań z Falentą pojawiają się te same informacje, które znajdują się w później ujawnionych podsłuchach. Pytanie tylko, czy wiedzieli a nie pytali, czy też nie znali źródła zawartych w raporcie informacji - dodał.

W tekście, który ukazał się w "Gazecie Wyborczej" pojawia się sprawa skarbnika PiS-u, jednego z najbardziej zaufanych ludzi Jarosława Kaczyńskiego. - Na przełomie 2013 i 2014 roku Falenta postanowił za pośrednictwem Stanisława Kostrzewskiego przekazać centrali PiS informację, że posiada nagranie. Z tego co wiemy, skarbnik PiS-u nie przyjął go z wielkim entuzjazmem, potraktował trochę nieufnie. Przekazał namiary na Falentę dalej i rozpoczęła się weryfikacja wiarygodności - opowiada Czuchnowski.

Dziennikarz przyznał w rozmowie z Jakubem Janiszewskim, że w sprawie wciąż jest dużo znaków zapytania, ale są też rzeczy - jego zdaniem -pewne.

- W pewnym momencie to się zaczęło odbywać pod kontrolą ludzi z PiS. Nie nagrywanie, ale rozpowszechnianie. Zostało sprawdzone, że jest to człowiek wiarygodny, który posiada ważne informacje. Jak to przebiegło potem? Znamy tylko powierzchnię – mówił Czuchnowski.

Przygotowywali się do zmiany władzy?

Czy tylko biznesmen był odpowiedzialny za nagrywanie? -  Marek Falenta był kontrolowany przez CBA i to przez tych funkcjonariuszy, którzy byli lojalni wobec odsuniętej od służby ekipy Mariusza Kamińskiego. Część tych funkcjonariuszy uznawało byłe władze za te właściwe. Trudno znać ich konkretne motywacje, jednak wiadomo, że Mariusz Kamiński zakładał CBA i cieszył się szacunkiem i uznaniem wśród funkcjonariuszy, których przyjmował do służby. Część być może przygotowywała się do zmiany władzy - opowiadał gość radia TOK FM.  

"Pokazali się jako niefajni cwaniacy"

- Taka jest nasza klasa polityczna. Nagrywani politycy wybierali dwa bardzo snobistyczne lokale, w których imponowały im wysokie ceny. Jak opowiadał nam jeden z kelnerów, sprzedawano im tanie wina mówiąc, że są najlepsze i bardzo drogie. To była słoma z butów opłacana z państwowej kasy. Nie zapominajmy że te nagrania są bardzo kompromitujące. Może nie wskazują na konkretne przestępstwa, ale pokazują arogancję ówczesnej władzy, jej lekceważenie, zadufanie w sobie po wygranych wyborach. I to też jest problem afery podsłuchowe - ocenił dziennikarz "Wyborczej".

Przypomnijmy: Afera podsłuchowa wybuchła w czerwcu 2014 roku po tym jak tygodnik "Wprost", zaczął publikować zapisy rozmów polityków , członków rządu i biznesmenów nagranych przez kelnerów w warszawskich restauracjach Amber Room i Sowa & Przyjaciele. Chodziło m.in o Radosława Sikorskiego,Bartłomieja Sienkiewicza, Elżbietę Bieńkowską, a także szefa CBA Pawła Wojtunika i prezesa NBP Marka Belkę.

Przedsiębiorca Marek Falenta za zlecanie nagrań został skazany na 2, 5 roku więzienia. Dziś walczy o odroczenie kary. Liczy na rozpatrzenie kasacji w Sądzie Najwyższym

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj audycji! Dowiesz się:

  • Czym jest "wzorzec węgierski?
  • W którym lokalu na przeciwko Ambasady Rosyjskiej nagrywano potajemnie polityków?
Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
O politykach zamieszanych w aferę taśmową: "To była słoma z butów opłacana z państwowej kasy"
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 5 razy 5

    Minister od piniendzy naruszyl jedynie konstytucje, gdyz ewidentnie doszlo do naruszenia niezaleznosci BC. Jesli natomiast chodzi o sam wydzwiek tych tasm to potwierdzily iz te elity postpeerelu to job twoju mac na ruskich czolgach przyjechaly, plus troche dookoptowanych z ludowego lasu. Przypomne podobne tasmy berger i jesli nawet dochodzilo tam do formy politycznego przekupstwa to przedstawiciel PIS zachowal nienaganna przedwojenna kindersztube. Jak pomysle o tych woidczanych chlopcach z kolejnych przepoczwarzen UW to zbiera mi sie na wymioty.
    Taki np. red. Szechter nie musi byc podsluchiwany zeby rzucac miesem na swoich oponentow, tacy ludzie, nic Pan nie zrobisz.

  • tomaselli

    Oceniono 3 razy 3

    I to jest chyba najlepsze podsumowanie !

  • ulisse

    Oceniono 10 razy -2

    i to jest jedyna prawdziwa i niewybaczalna WINA TUSKA - dopucił do steru gamoni od zegarków i ośmiorniczek - teraz mamy bagno.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX