"Potrzebna jest wrażliwość i empatia". Dziennikarz cierpiący na padaczkę opowiada, jak wygląda życie z chorobą

Na epilepsję choruje ok. 400 tysięcy Polaków. Jednym z nich jest Mateusz Kasiak, dziennikarz z Lublina. Doskonale wie, co znaczy dostać napadu padaczkowego w miejscu publicznym. Niestety, zdarza się, że pojawia się obojętność, kpiny, robienie zdjęć.

Mateusz Kasiak na epilepsję cierpi od trzech lat. Padaczka jest ściśle związana z innym schorzeniem, z którym się zmaga. Napady ma co kilka dni. Bo choć Mateusz regularnie bierze leki, nie są one na tyle skuteczne, by zmniejszyć liczbę ataków. 

A te zdarzają się co kilka dni, trwają kilka minut. Jak mówi dziennikarz w rozmowie z reporterką TOK FM, do tej pory zawsze przed napadami padaczkowymi miewał "aurę". - Wewnętrznie czuję taki niepokój, który zaczyna się od kciuka w stopie. Potem, już w trakcie napadu, pojawiają się drgawki czy częściowy paraliż lewej strony ciała - opisuje

Objawy prodromalne, czyli zwiastujące atak występują u około 30-50 proc. chorujących. U niektórych nawet kilka dni przed napadem padaczkowym. Może to być ból głowy, ale też spadek koncentracji czy kłopoty z zasypianiem.

"Nikt nie spytał, czy potrzebuję pomocy"

Dzięki "aurze" Mateusz ma kilkanaście-kilkadziesiąt sekund, by się "przygotować". Chodzi przede wszystkim o to, by delikatnie osunąć się, położyć, a nie uderzyć głową np. o krawężnik.

Kiedyś "aura" pojawiła się, kiedy Mateusz przechodził przez przejście dla pieszych. Na szczęście zdążył zejść z pasów i położyć się tuż za przejściem, gdzie był kawałek trawnika. - Wtedy padał deszcz, wszędzie były kałuże. Przechodziło tamtędy mnóstwo osób, bo to była godzina powrotów z pracy. I nikt się nie zatrzymał, nie spytał, czy coś się stało, czy nie potrzebuję pomocy. To bardzo bolesne - przyznaje.

Jako dziennikarz Mateusz codziennie spotyka się z ludźmi, uczestniczy w konferencjach prasowych, spotkaniach. Nie ukrywa, że to dla niego powód do stresu. -  Na przykład wtedy, gdy mam pójść na konferencję prezydenta miasta. I mam takie myśli, co by się stało, gdybym miał wtedy napad. Wewnętrznie czuję, że nie chciałbym zakłócić takiego spotkania, ale wszystko biorę pod uwagę - opowiada.

Ale przyznaje też, że w miejscach takich jak urzędy, pomoc - w przypadku napadu padaczkowego - z reguły przychodzi natychmiast. 

A co, gdy dochodzi do ataku np. w autobusie? To też się oczywiście zdarza. Gdy w metrze poczuł, że zbliża się napad, od razu powiedział to współpasażerom. - Najważniejszy jest jasny komunikat: Proszę państwa, mam padaczkę, źle się czuję, muszę się tutaj położyć - mówi Mateusz. Wtedy w metrze położył się na siedzeniach. Jak dodaje, ludzie często pytają, czy na pewno nie zatrzymać autobusu albo nie wezwać karetki. - Niejednokrotnie są zdziwieni, że jestem opanowany, rozmawiam z nimi i nie panikuję -  podkreśla dziennikarz.

Ale niestety nie zawsze ludzie są pomocni. Podczas jednego z napadów, do którego doszło na ulicy, grupa młodych ludzi zaczęła z Mateusza kpić, śmiać się, robić zdjęcia. - Czasami jest też tak, że jak ktoś na mnie usiądzie, bo to takie unieruchomienie pomaga przy ataku, to pojawiają się komentarze o podtekście seksualnym... To bardzo przykre - przyznaje.

Niedawno w Legionowie do mężczyzny, który dostał napadu padaczki, podeszła para, która zamiast pomóc, zaczęła "wypędzać demona".

Jak podkreśla Mateusz Kasiak, potrzebna jest przede wszystkim "wrażliwość i empatia". - I obojętne, czy chodzi o napad padaczki, czy dziwne zachowanie pod wpływem dopalaczy. Ja zawsze reaguję, gdy widzę, że komuś coś się dzieje. Nie wyobrażam sobie, aby przejść obok - mówi.

Eksperci oceniają, że na epilepsję choruje około 1 procent ludzi na świecie. Oznacza to, że w Polsce mamy około 400 tysięcy chorujących osób.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (6)
Padaczka. Napad na ulicy
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 2 razy 2

    Na slowie cieplo, empatia, gorace serca, lancuch cieplych rak i tym podobnych zrobic mozna calkiem niezla kase, w zasadzie nic nowego pod sloncem w takim sredniowieczu tez bralo sie tredowatego lub kaleke i szlo pod kosciol, cyganie maja to opamnowane do perfekcji.
    Jesli juz pomagasz slabszym nie mow o tym, zachowaj to w tajemnicy jesli rzeczywiscie masz czyste inetencje.

  • Oceniono 1 raz 1

    Przykra choroba,zmaga się z nią mój syn, dziwię się tym co niektórym wpisom. Ludzie bez serca. Niech pan się trzyma.

  • tygrysio_misio

    Oceniono 2 razy 0

    A w okolicy na głównej artykuł o przejechanym przez OSP i komentarze, że szkoda kierowcy, który zabił, a nie zabitego...

  • nanorobot

    Oceniono 1 raz -1

    "kciuka w stopie"
    Chorujący na padaczkę, mają widac nawet kciuki w stopach. Fascynujace ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX