"Reżyser dała rolę aktor". Prof. Bańko wyjaśnia, dlaczego warto stosować "żeńskie końcówki"

Prof. Mirosław Bańko

Prof. Mirosław Bańko (fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta)

Dlaczego nikt nie powie "pan pielęgniarka", ale "pani prezydent" nie budzi zdziwienia? Na te i inne pytania odpowiedział dla tokfm.pl prof. Mirosław Bańko - językoznawca i wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego.

"Ministerka" czy "ministra"? A może "pani minister"? Językoznawca tłumaczy, że zarówno "ministerka", jak i "ministra" to formy poprawne, choć mało rozpowszechnione. Te i inne kobiece nazwy zawodów mogą dziwnie brzmieć dla niewprawnego ucha, choć kiedyś były używane na co dzień. Według prof. Bańko nie tylko można, ale warto używać żeńskich końcówek. Profesor przez wiele lat prowadził Poradnię Językową PWN.

Tradycja żeńskich końcówek

Jak tłumaczy prof. Mirosław Bańko, tzw. żeńskie końcówki mają tradycję sięgającą XIX wieku. Były powszechnie używane w międzywojniu, a prasa - i to nie tylko kobieca - była pełna słów takich jak "doktorka" czy "filozofka". Ale potem przyszedł PRL i żeńskie końcówki popadły w niełaskę.

- Nie było odgórnego nakazu, natomiast sprzyjała temu atmosfera epoki - powiedział prof. Bańko. Jak mówi, wobec kobiet zaczęto stosować formy męskie - miała to być forma dowartościowania ich w państwie, w którym zgodnie z Konstytucją "kobieta miała równe z mężczyzną prawa".

Również dziś wiele kobiet woli, by nazywano tak jak mężczyzn - przedstawiają się np. jako "szef", "specjalista", "poseł". Dla niemałej części społeczeństwa żeńskie formy nazw zawodów brzmią bowiem mniej prestiżowo niż ich męskie odpowiedniki. Jak podkreśla prof. Mirosław Bańko, dotyczy to nierzadko również językoznawczyń, mimo że są świadome wszystkich mechanizmów stojących za tymi preferencjami.

Wpływ języka na rzeczywistość

Zdaniem eksperta formy nazw zawodów, jakich używamy, mogą np. skutecznie zniechęcać kobiety do ubiegania się o pracę. - Badania wykazały, że kobiety rzadziej odpowiadają na ogłoszenia typu "wydawnictwo szuka redaktora" - powiedział prof. Bańko. Zauważył, że dzieje się tak mimo, iż zawód jest bardzo sfeminizowany.

Zwrócił także uwagę na to, że dzieci w pierwszych klasach szkoły podstawowej rozumieją polecenie "rozwiąż zadanie z kolegą" dosłownie i pytają nauczycielek, czy mogą zająć się tym z koleżanką. - Życie nas uczy, że formy męskie mogą się odnosić do kobiet. To rodzaj dyskryminacji, którą trzeba sobie przyswoić w trakcie edukacji szkolnej - powiedział prof. Mirosław Bańko.

Może więc wygodniej byłoby używać wyłącznie męskich końcówek? Według prof. Mirosława Bańko byłoby to przyczyną wielu zgrzytów i nieporozumień w komunikacji.

- "Reżyser dała rolę aktor?" To brzmi niezręcznie - ocenił. - Warto wspierać tworzenie form żeńskich w interesie samego języka. Mając takie formy możemy się wyrażać wygodniej i precyzyjniej - przekonywał językoznawca.

Zobacz także
  • Bartłomiej Sienkiewicz Bartłomiej Sienkiewicz: Słowa Ziobry o Kwaśniaku to rodzaj świństwa politycznego
  • Były członek PiS Kazimierz Michał Ujazdowski i Grzegorz Schetyna. Szef PO, na warszawskiej konferencji, ogłasza Ujazdowskiego kandydatem swojej partii na prezydenta Wrocławia. Warszawa, 3 kwietnia 2018 Kazimierz Michał Ujazdowski o brexicie: Theresa May musi opanować samolot w turbulencjach
  • Radosław Sikorski Sikorski: Rząd PiS stosuje "taktykę bobasa". Ci amatorzy myślą, że wystarczy tupać i krzyczeć
Komentarze (74)
Żeńskie końcówki i kobiece nazwy zawodów. Prof. Mirosław Bańko tłumaczy, dlaczego warto ich używać
Zaloguj się
  • wandad

    Oceniono 16 razy 8

    Posłożono sie idiotycznym przykladem. Przeciez tutaj rodzaj podmiotu okreslony jest orzeczeniem! Natomiast "aktor" jest zastosowany w zdaniu bez przestrzegania zasad gramatyki. Gdyby to byl rodzaj męski to byłoby " aktorowi", a gdyby żeński to " aktorce" , bo tu końcówka żeńska jest ogólnie przyjęta. Wszystkie te "gościnie", "ministry" itp. brzmią groteskowo i są pretensjonalne.

  • alinaw1

    Oceniono 11 razy 7

    Bez względu na to czy to była reżyserka czy reżyser - nie dała roli aktor! Taki przykład podaje profesor? Nie chce mi się w to wierzyć.

  • kozieradka2012

    Oceniono 5 razy 5

    Jak sformułować ogłoszenie o wolnym etacie w redakcji? Jeśli będą szukać "redaktor(ki) naczelnej" to dyskryminowani poczują się mężczyźni.

    Btw, język farsi należy do "neutralnych płciowo", tzn. formy zaimków, czasowników itd. są w nim takie same dla obu płci. Dzięki temu Iran z pewnością jest istnym rajem feministek.

  • 1989ps

    Oceniono 3 razy 3

    Najważniejszy zdrowy rozsądek i wyczucie! Czasem bardzo niezręcznie brzmią nazwy zawodów z żeńskimi końcówkami. Swoją drogą pan profesor nie przemyślał, podając przykład. Nawet dziecko tak nie mówi!

  • lindhorst1

    Oceniono 14 razy 2

    Nie jestem pewien, czy każda pani aptekarka (tu akurat żeńska forma przyjęła się świetnie świetnie i w sposób całkiem naturalny) będzie szczęśliwa, gdy usłyszy: "Pani magisterko, czy jest jakiś tańszy odpowiednik?". A chyba także koleżanki Profesora nie mają wielkiej ochoty być "profesorkami". Warto zauważyć, że formy męskie nazw zawodów czy tytułów, zastosowane do kobiet mają całkiem inną odmianę, co już je odróżnia: "Rozmawiałem z doktor Kowalską (nie z "doktorem" Kowalską). Więc te żeńskie odpowiedniki już de facto istnieją i nie ma potrzeby "feminizować" ich jeszcze bardziej, dokonując gwałtu na ojczyźnie-polszczyźnie.

  • sparky6

    Oceniono 8 razy 2

    tylko inzynierow i medykow powinnismy ksztalcic po ostrej selekcji bezplatnie.
    Cala reszta 100% platne bo to bezuzyteczne dziadostwo,szkodliwe i niebezpieczne jak widac na przykladzie Bani

  • an.chojnacki

    Oceniono 10 razy 2

    Gościnia powiedziała ministrze, że zna jednego przedszkolana. Brzmi dumnie.

  • xt-s

    Oceniono 10 razy 2

    "Reżyser dała rolę aktor?" brzmi okropnie, bo żeńska forma "aktorka" jest powszechnie przyjęta. Natomiast ""Reżyserka dała rolę aktorce?" nie brzmi lepiej ani gorzej, niż ""Reżyser dała rolę aktorce?" W odniesieniu do "reżysara/-ki" nie ma jednoznacznego zwyczaju.

    "Życie nas uczy, że formy męskie mogą się odnosić do kobiet. To rodzaj dyskryminacji," To raczej rodzaj gramatyki i zwyczaju językowego. Trzeba było sie urodzić w Anglii, a nie w Polsce, żeby rodzaje (często nie mające żadnego związku z płcią) nie miały znaczenia.

    Znam chłopaka, który mówi o sobie, że "jest przedszkolanką". Nie czuje się tym dyskryminowany.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy