Matka opisała rasistowski incydent w autobusie. "Kierowca krzyczał na mnie, używając wulgaryzmów"

Indonezyjka, która wyszła za Polaka i ma z nim córkę, opisała jak została potraktowana w warszawskich autobusach. "Piszę ze łzami w oczach" - twierdzi pani Kulsum i podkreśla, że mimo to kocha Polskę.

Wpis kobiety ukazał się we wtorek na Facebooku na stronie "Cudzoziemiec - taki sam człowiek jak Ty". Na początku pani Kulsum zaznacza, że jej córka ma polskie obywatelstwo. "Mam takie samo prawo jak wszystkie matki na całym świecie, aby chronić moje dziecko" - pisze pani Kulsum.

Następnie zdaje relację z tego, jak ona i jej autystyczna córka zostały potraktowane w warszawskich autobusach linii 211 i 731 wczesnym popołudniem w niedzielę 16 września. Tokfm.pl rozmawiał z panią Kulsum - przesłała do redakcji zdjęcia kierowców i numer autobusu, a także kopię skargi, jaką wysłała do ZTM na zachowanie kierujących pojazdami.

Przeczytaj też: Zatrzymał rasistę, który awanturował się w metrze. "Darł mordę i szarpał przerażonego pasażera"

Autobus 211

Jak pisze pani Kulsum, podróż autobusem 211 w kierunku Żerania przebiegała normalnie do momentu, gdy pojazd dojechał do pętli. Wtedy, gdy córka kobiety wysiadała z autobusu, kierowca miał nagle zamknąć drzwi unieruchamiając dziewczynkę.

"Moja córka została ściśnięta w połowie przez drzwi autobusu, nawet jej głowa była w połowie ściśnięta, krzyknęłam do kierowcy, żeby otworzył te drzwi, a po ich otwarciu moje dziecko wypadło z autobusu i uderzyło głową o chodnik" - relacjonuje kobieta. "Kierowca autobusu 211 nie zrobił nic, nawet krzyczał na mnie, używając wulgaryzmów jak k*rwa itp." - dodaje pani Kulsum.

Jej zdaniem przytrzaśnięcie dziecka drzwiami nie było wypadkiem przy pracy. "Uważam to za celowe działanie kierowcy z powodu odmienności kulturowej i religijnej jaką reprezentuję" - ocenia kobieta.

Autobus 731

Matka pisze, że chciała zabrać swoje dziecko do lekarza, by sprawdzić, czy córce nic się nie stało. Pisze, że na tej samej pętli wsiadła do autobusu 731 do Legionowa, by zabrać dziecko na pogotowie.

I znowu - jak pisze pani Kulsum - doszło do incydentu z udziałem kierowcy. "Moja córka zachowywała się zupełnie normalnie w związku ze swoją niepełnosprawnością, gdy kierowca nas dostrzegł po kilku minutach zatrzymał autobus krzycząc na mnie, że on dalej nie pojedzie dopóki ja nie uspokoję swojej córki" - pisze pani Kulsum. Kobieta podkreśla, że niepełnosprawność dziewczynki nie była dla kierowcy żadnym argumentem.

Jak opisała kobieta, kierowca krzyczał stojąc nad nią i córką, co spowodowało jeszcze większe zdenerwowanie dziecka. "Moje dziecko straciło kontrolę nad sobą, zaczęło płakać i krzyczeć z tego powodu, więc poinformowałam kierowcę, że zadzwonię na policję, po chwili wrócił na swoje miejsce i kontynuował jazdę" - relacjonuje. Pani Kulsum pisze, że gdy wyciągnęła telefon komórkowy, by zrobić kierowcy zdjęcia, ten próbował wyrwać jej aparat.

Pani Kulsum pisze, że chciałaby, aby już nikt nie doświadczył takiego traktowania. Dodaje, że nikt nie chciał im pomóc. "Nie jestem poszukiwaczem współczucia. Jestem matką i będę walczyć niezależnie od wszystkiego. Nie chodzi o nienawiść. Kocham ten kraj jak swój. Ta sprawa nigdy nie spowoduje, że poczuję nienawiść do Polski. Już jestem Polką" - kończy swój wpis kobieta.

Komentarz ZTM

O odniesienie się do opisanej sytuacji tokfm.pl poprosił rzecznika ZTM, Tomasza Kunerta. Rzecznik powiedział, że słyszał o sprawie, więc teraz ZTM sprawdza, czy dysponuje nagraniami, które dokumentują opisany przez kobietę przebieg wypadków. Jak mówi, monitoring z czasu, który w swoim wpisie i skardze do ZTM wskazała pani Kulsum, nie potwierdza opisanych przez nią wypadków, ale na wszelki wypadek sprawdza nagrania z całej niedzieli. Do czasu ustalenia, jaką dokumentację posiada ZTM, rzecznik wstrzymuje się od komentarza.

Gdy tylko ZTM skomentuje sprawę, opublikujemy jego stanowisko na tokfm.pl.

Komentarze internautów

Historia kobiety i jej córki wywołała poruszenie użytkowników Facebooka. "Bardzo, bardzo mi przykro. Jest dla mnie niepojęte, że nikt nie stanął w Pani obronie. Co się stało z - tak rzekomo walecznym - polskim społeczeństwem?" - pyta Krystyna.

"W takich sytuacjach trzeba spisywać numery autobusu, linię i godzinę zajścia, a potem złożyć koniecznie skargę do władz ZTM na piśmie" - radzi Lara. "A mnie jest wstyd za innych pasażerów tych autobusów. Ta pani nie była w nim sama..." - komentuje Elżbieta.

Ale nie wszyscy solidaryzują się z panią Kulsum i jej córką. "Wyolbrzymiasz sprawę i wykorzystujesz fakt ze wierzysz w innego boga. Zarzucasz innym brak tolerancji dla Twojej inności jednocześnie samej Tobie brakuje tolerancji. I dystansu" - ocenia Marta.

Czy wiesz jak zareagować na rasistowski incydent?
Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (232)
Rasizm w autobusie. Matka niepełnosprawnej dziewczynki opisała ksenofobiczny incydent
Zaloguj się
  • coen1

    Oceniono 62 razy 28

    "Uważam to za celowe działanie kierowcy z powodu odmienności kulturowej i religijnej jaką reprezentuję" To jest właśnie czysty rasizm w wykonaniu tej Pani.

  • Tomasz Dyjor

    Oceniono 38 razy 20

    Doszukiwanie się rasizmu tam gdzie go nie ma.
    Zachowanie kierowcy pozostawia wiele do życzenia, ale zwalanie wypadku prze pracy (przytrzaśnięcie kogoś drzwiami) na rasizm to naginanie faktów, manipulacja i budowanie fałszywej narracji.

  • katarzyna.xyz

    Oceniono 30 razy 18

    Wiele razy widzialam (i sama doświadczyłam), że drzwi kogoś przycięly. Ostatnio kierowca się tlumaczył, że im coś szwankuje i drzwi same się zamykają. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że to było celowe, kierowcy często zbyt wcześnie zamykaja drzwi. Niedługo chyba za przypadkowe potrącenie ramieniem na ulicy będziemy posądzani o rasizm.

  • Olivia Perka

    Oceniono 46 razy 18

    Ja z czarnymi włosami i peruwiańskim poncho zostałam wczoraj przycięta drzwiami autobusu 507 na Gocławiu w stronę Centrum. Dzięki temu, że jestem silna i zdrowa po prostu do niego na Saskiej podbiegłam i nawyzywałam od najgorszych w czystej polszczyźnie. Widząc wieczne ogłoszenia o nabór na kierowców nie dziwię się, że mamy tyle hołoty. Biała koszulka z cienkimi paskami i naszywką ZTM nic na to nie poradzi.

  • Piotr Tkaczyk

    Oceniono 29 razy 13

    aj czerscy, kierowca autobusu potraktowałby tak samo każdą inną kobietę dowolnego wyznania, to kwestia kultury a nie rasy. Przestańcie uprawiać race baiting

  • 66kropek

    Oceniono 50 razy 12

    Z pewnością nigdy nie zażyłoby się to gdyby była pani blondwłosą Polką. Przytrzaskiwanie drzwiami jest wymyślone własnie jako polski akt rasizmu. przez ONR i jego tajnych pomocników z warszawskiego MPK.

  • ZX

    Oceniono 11 razy 11

    Jeśli jakiś kierowca zajedzie komuś drogę to jest to albo nieuwaga, albo drogowe chamstwo. Jeśli natomiast ten drugi kierowca okaże się Murzynem, Żydem albo gejem to mamy do czynienia odpowiednio z rasizmem, antysemityzmem albo homofobią. Po prostu to się staje chore.

  • Oceniono 12 razy 10

    W Warszawie przyciął mi wózek autobus z moim autystycznym dzieckiem tak 6 lat temu na przystanku Dworca Wileńskiego. Dedukując jak ta Pani zapewne dlatego ,że pochodzę z Krakowa , a wiadomo , że Warszawiacy nie lubią Krakusów . Moje małżeństwo jest mieszane Mój mąż jest Warszawiakiem , a ja Krakowianką domagam się zaprzestania rasizmu międzymiastowego! nie odgrażałam się kierowcy , ale zauważyłam , że przycinanie pasażerów sporadycznie się zdarza !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX