IPN chce inaczej badać relacje polsko-żydowskie. Sposób na usprawiedliwianie niegodnych postaw Polaków?

IPN określił najnowsze, kluczowe projekty badawcze. Jednym z nich są "Stosunki polsko-żydowskie w latach 1918-1968". Z naszych informacji wynika, że zatrudniono badaczy oddelegowanych wyłącznie do tego zagadnienia.

"Celem Centralnego Projektu Badawczego jest zmiana istniejącej narracji historycznej w kontekście relacji polsko-żydowskich z dominującego obecnie nurtu badania postaw Polaków wobec Żydów na rzecz badania również postaw Żydów wobec Polaków i państwa polskiego" - czytamy w informacji IPN na temat kluczowych projektów badawczych.

Czy to oznacza zupełnie inne niż dotychczas podejście do stosunków polsko-żydowskich w czasie wojny?

Czytaj też: Szef Towarzystwa Ukraińskiego po przesłuchaniu. Chodzi o słowa na temat zbrodni w Sahryniu>>>

Jednym z naukowców, którzy zajęli się nowym projektem jest dr Janusz Kłapeć, który przez lata był wykładowcą uniwersyteckim. Teraz jest pracownikiem Instytutu Pamięci Narodowej w Lublinie - został zatrudniony w Oddziałowym Biurze Badań Historycznych.

Anna Gmiterek-Zabłocka: Od czego pan zaczął swoje prace badawcze dotyczące relacji polsko-żydowskich?

Dr Janusz Kłapeć: Musiałem wejść w specyfikę źródeł i materiałów dotyczących tych relacji oraz polityki okupanta niemieckiego. Wcześniej zajmowałem się okresem wojny, ale w nieco innym kontekście. Teraz mam się zająć relacjami polsko-żydowskimi, więc staram się te źródła, materiały, które się zachowały, sukcesywnie przeglądać i badać pod kątem, który mnie interesuje. Pomyślałem także, że warto byłoby skorzystać jeszcze, póki jest czas, z relacji świadków historii, którzy pamiętają te wydarzenia.

Nie jest tak, że już minęło zbyt wiele czasu?

- Uważam, że sytuacja nie jest do końca stracona. Dziś są to osoby, które mają 80-90 lat i warto się z nimi spotykać. Mówiąc kolokwialnie, mój plan pracy był taki, że przeglądam zasoby archiwalne, wszelkie relacje, wspomnienia, pamiętniki, ale też odszukuję świadków historii i nagrywam ich relacje.

I co pana po tych pierwszych tygodniach prac zaskoczyło?

- Nie można powiedzieć, że obraz relacji polsko-żydowskich jest czarno-biały. Jest cała masa odcieni szarości i nad tym chcę pracować. Chcę pokazać różne konteksty. Często te złe zachowania z czegoś wynikały, złe postawy skądś się wzięły, było na nie przyzwolenie, nikt nie protestował, itd. Pod tym kątem chcę to badać. Wiadomo, że przede mną sporo pracy, bo w zasadzie dopiero zaczynam.

Czy jest pan w swoich badaniach w pełni niezależny?

- Tak, całkowicie. Mój pomysł na książkę, która ma się pojawić za jakiś czas, jest taki, że chcę pokazać politykę okupanta niemieckiego względem ludności polskiej i żydowskiej: że to było na zasadzie bodziec-reakcja, że postawy zarówno Polaków, jak i Żydów z czegoś wynikały. Chodzi mi zarówno o postawy chwalebne, jak i te naganne. To, że ludność polska w stosunku do Żydów zachowywała się niewłaściwie, nie wzięło się z niczego. Były pewne zaszłości jeszcze z okresu międzywojennego, były też kwestie ekonomiczne. To jest naprawdę bardzo skomplikowane, nie sposób w ciągu kilku minut o tym powiedzieć. Ale nikt mi metodologii badań nie narzucał, mam jedynie przedstawić w IPN książkę, która będzie finalizacją moich badań. Mam nadzieję, że zbliżę się maksymalnie do prawdy obiektywnej, czyli tego, jak to wyglądało. Bez uprzedzeń, naleciałości, itd.

Ze strony Polaków postaw negatywnych, trudnych, często niegodnych było sporo.

- Na pewno. Tego się nie da pominąć. Specyfika źródeł jest taka, że tych postaw niegodziwych będzie zapewne więcej niż tych, którymi możemy się szczycić. To, co jest najistotniejsze, to fakt, że - tak jak wspominałem wcześniej - wszystkie postawy negatywne z czegoś wynikały.  Ktoś dopuścił przecież do sytuacji, że gdy dana osoba postępowała niegodnie, nikt nie protestował.  Trzeba też uwzględnić ówczesną specyfikę okupacji na ziemiach polskich. Trzeba brać pod uwagę osobowość sprawców. Szefem policji i SS w dystrykcie lubelskim był do 1943 roku Odilo Globocnik, jeden z zaufanych ludzi Himlera (Globocnik odpowiadał m.in. za realizację projektu budowy obozu koncentracyjnego na Majdanku - przyp. red.). To on miał pokierować zagładą społeczności żydowskiej w Generalnym Gubernatorstwie. To są rzeczy istotne i trzeba odpowiednio dobrać fakty, by wszystkie te czynniki zostały uwzględnione. Na ile mi się to uda? Zobaczymy.

No tak. Ale jesteśmy już wiele lat po wojnie i przez ten czas badacze też szukali przyczyn, tego, z czego wynikały takie a nie inne zachowania Polaków. Będzie pan szukał usprawiedliwienia dla różnych ludzkich postaw?

- Ja się boję słowa "usprawiedliwienie". Tu raczej chodzi o wybór pewnej strategii. W przypadku społeczności żydowskiej mówimy o strategiach przetrwania - gdybyśmy to odnieśli do ludności polskiej, to pewne zachowania są też jakąś strategią przetrwania. Bo jeśli za jakąkolwiek pomoc ludności żydowskiej grozi kara śmierci, to można uznać, jakąś strategią przetrwania jest podjęcie decyzji: nie będę nic robił, nie będę pomagał. Bo wtedy nie spadną na mnie niemieckie sankcje. Czy w zestawieniu z dekalogiem jest to postawa właściwa? Nie mnie to oceniać. Jak to pięknie mówią metodolodzy: ja nie badam faktów, tylko opowieści o faktach. Chcę się temu przyjrzeć, wyciągnąć wnioski i pokazać, od czego zależały postawy Polaków. Bardzo ważny jest ten tzw. kontekst.

Co ma pan na myśli?

- Podam jeden przykład: ukrywająca się ludność żydowska też łamała pewne konwenanse i dokonywała kradzieży, choćby na polach. Ale odwróćmy role. Mamy biednego chłopa, który wyhodował marchewkę, jako dodatkowe źródło pożywienia dla rodziny, a ktoś mu ukradł warzywa. On nie będzie dociekał, kto to zrobił - czy partyzant, czy któryś z grupy żydowskiej. Złość i frustracja chłopa musi znaleźć ujście. Różne mogą być jego zachowania. To tylko jeden przykład, ale kontekst ma znaczenie.

Czytaj też: Historycy alarmują: fakty przestały mieć znaczenie. Zaczyna się czas sądowych batalii o prawdę?>>>

Wahał się pan, przyjmując pracę w IPN i podejmując tematykę, którą się pan wcześniej nie zajmował?

- Powiem tak: zdaję sobie sprawę, że jest to temat trudny, skomplikowany, złożony. Polityka okupanta, postawy społeczeństwa, też ludności żydowskiej - temu towarzyszą ogromne emocje. Zupełnie inaczej mówi się o tego typu działaniach, kiedy upływa dłuższy czas od jakichś wydarzeń. Badanie relacji polsko-żydowskich to na pewno wyzwanie dla historyka, poprzeczkę trzeba zawiesić wysoko.

Po pierwszych tygodniach wertowania źródeł i dokumentów wiem jedno, że będzie to praca dość trudna. Kluczem chyba będzie pokazanie różnorodności postaw. I znowu powtórzę: czynnikiem, który te postawy determinował był chyba polityka niemieckiego okupanta, pewna swoista gra na antagonizmach narodowościowych. Dlatego chcę się pochylić nad ludzkimi postawami, pokazać ich pełne spektrum. Nie chodzi o wartościowanie, tylko pokazanie i opisanie. To do czytelnika będzie należała ocena.

Pytając, czy się pan wahał przed podjęciem pracy w Instytucie Pamięci Narodowej, miałam na myśli to, że w tej chwili o IPN mówi się, jako o instytucji upolitycznionej, w której nie da się prowadzić niezależnych badań.

- Ja niczego takiego nie doświadczyłem, cały czas wierzę w niezależność badań i mam nadzieję, że nic się nie zmieni. Zapewniano mnie - zarówno mój bezpośredni przełożony, jak i władze w Warszawie, że nie ma narzucania żadnej narracji. Trzeba się tylko nad tym rzetelnie pochylić i badać według obowiązujących standardów pracy historyka.  

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (403)
IPN. Relacje polsko-żydowskie
Zaloguj się
  • myczyoni

    0

    Badania? Chyba chcą potwierdziły antysemityzm w 2 RP. Nie muszą daleko szukać wystarczy sięgnąć do prasy katolickiej.
    Ale skoro Łupaszka jest bohaterem, Kolbe świętym ...to wiadomo co z tego wyjdzie.
    Kolejna fantazja historyczna. Niczym w krzyżakach.

  • myczyoni

    0

    Polak święty i bez winy. Rosjanie to przyjaciele.
    Chcecie to wierzcie w kłamstwa.

  • myczyoni

    0

    Kiedy IPN zajmie się zbrodniami rosyjskimi na terytorium 2 RP oraz obecnej Polski?
    Tzw prawica jest b pobłażliwa dla rosjan.

  • sorrry

    Oceniono 2 razy 0

    IPN zamierza złamać żydowski monopol na antypolską "prawdę" historyczną a to godzi w interesy żydowskiego Holocaust Industry, w próbę obrabowania Polski przez żydów pod pretekstem bezprawnych roszczeń do "mienia bezspadkowego" oraz w żydowskie plany inwazji na Polskę pod hasłem "Jewish revival in Poland". Nic dziwnego, że żydzi wyją.

  • grajag

    Oceniono 2 razy 0

    Dobre, ktoś ukradł marchewkę z pola i frustracja chłopa jest tak duża, że może zabić żyda. Logika godna pozazdroszczenia. Gratuluję.

  • Oceniono 3 razy 1

    Tytuł artykułu został nadany przez partyjnego "dziennikarza" walczącego ze wszystkim co się kojarzy z faszystowskim reżimem PiS-u. Tylko tak można wytłumaczyć, że z treści nie wynika absolutnie nic, co pozwalałby tak artykuł zatytułować. Pytanie za 100 punktów: ile procent czytelników Gazety zechce zagłębić się w treść, a dla ilu wystarczy sam tytuł, żeby powtarzać opinię "dziennikarza"?

  • 2fat

    Oceniono 3 razy 1

    Zapytałem kiedyś pewnego dziadka z lubelszczyzny, niedaleko Kocka: rzeczywiście tak nienawidziliście tych Żydów? A on na to: Nienawiści żadnej nie było, przed wojną dogadywaliśmy się i handlowaliśmy ale dziwne że zaraz jak Ruski przyszedł wszyscy Żydzi zaczęli nosić czerwone gwiazdki na czapkach...

  • 2fat

    Oceniono 3 razy 1

    Jak pisał Władysław Szpilman w Pianiscie: "Dla Żyda najgroźniejszy był inny Żyd...". Albo jak pisał Anatol Chari w "Byłem członkiem Sonderkommanda": "my nie kradliśmy innym Żydom żywności, nazywało się to "organizować...".

  • pn-ski

    Oceniono 4 razy -2

    Pan docent będzie szukał świadectw typu "wybiłem trochę szkodników co mi w marchewkę weszły"?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX