Historyk do prezesa IPN: Kim trzeba być, żeby uznać, że "przypadkowo" zabito ponad 151 dzieci  

- Kim trzeba być moralnie, żeby uznać, że w ciągu jednego dnia przypadkowo zabito ponad 151 dzieci i 231 kobiet? - pisze w liście prof. Mariusz Mazur. Napisał go w geście solidarności z szefem Towarzystwa Ukraińskiego.

Pod koniec sierpnia dr Grzegorz Kuprianowicz, historyk, przedstawiciel mniejszości ukraińskiej w Polsce, został odwołany z Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy lubelskim IPN. Decyzję podjął prezes Jarosław Szarek. Poszło o słowa Kuprianowicza o zbrodni w małej wiosce Sahryń na Lubelszczyźnie. 

"To Ukraińcy rozpoczęli mordy"

10 marca 1944 roku oddziały Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich spaliły wieś, w której mieszkali Polacy narodowości ukraińskiej. Zginęły głównie kobiety i dzieci – ponad 600 osób. Grzegorz Kuprianowicz mówił o tym w lipcu, w trakcie uroczystości rocznicowych w Sahryniu.

Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek uznał zorganizowanie uroczystości za "prowokację" i "hucpę", bo – jak stwierdził – zorganizowano ją w rocznicę rzezi na Wołyniu. Kuprianowicz tłumaczył zaś, że jedno z drugim nie miało nic wspólnego, a w swoim przemówieniu w ogóle nie nawiązywał do Wołynia.

W Komitecie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zasiadał też prof. Mariusz Mazur, historyk  z lubelskiego UMCS, zajmujący się historią najnowszą. To on wysłał emocjonalny list do prezesa IPN, dr. Jarosława Szarka. To oto jego fragment:

„Ofiar zbrodni ukraińskich dokonywanych na Polakach od 1943 r. było kilka razy więcej niż ofiar ukraińskich, to nie ulega żadnej wątpliwości; jestem również wśród tych, którzy twierdzą, że to Ukraińcy rozpoczęli mordy, nakręcając falę bestialstwa. Ale czy to daje nam dzisiaj prawo relatywizować śmierć, bagatelizować ofiary cywilne i zbrodnie, których dopuścili się niestety również żołnierze polscy?
Kim trzeba być moralnie, żeby uznać, że w ciągu jednego dnia, w jednej wiosce i jej koloniach „przypadkowo” zabito ponad 151 dzieci i 231 kobiet? Jaką kondycją moralną trzeba się wykazywać, żeby utrzymywać, że w ciągu tylko jednego dnia akcji, jaka miała wówczas miejsce zastrzelono „przypadkowo” co najmniej 1264 osoby, w tym 299 kobiet i 291 dzieci? Jaki trzeba mieć stosunek do prawdy i przyzwoitości?”

- pyta w swoim liście prof. Mariusz Mazur.

W swoim liście profesor odnosi się też do słów jednego z urzędników wojewody, który powiedział m.in., że "komitet przy IPN chroni pamięć polskiego narodu i polskich obywateli".

Czy zatem Komitet nie będzie również uznawał obywatelstwa polskich Żydów zamordowanych w czasie okupacji przez Niemców? Zgodnie z takim rozumowaniem 1 również oni nie byli narodem polskim. Głęboko nie zgadzam się z nacjonalistycznym dzieleniem polskich obywateli i takim patrzeniem na historię

Dr Jarosław Szarek, w odpowiedzi na list profesora z Lublina, nie odniósł się merytorycznie do treści listu. Stwierdził jedynie, że przyjmuje rezygnację profesora z członkostwa w Komitecie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i że wszelkie formalności zostały w tym zakresie dopełnione. – Pan prezes Jarosław Szarek chyba nie czuje się już historykiem, czuje się wyłącznie biurokratą. Odpowiedział wyłącznie na ostatnie zdanie mojego listu – mówi prof. Mariusz Mazur.

Zobacz także: Szef Towarzystwa Ukraińskiego po przesłuchaniu. Chodzi o słowa na temat zbrodni w Sahryniu

Profesor pisze do IPN, z kolei Związek Ukraińców – do premiera

Związek Ukraińców w Polsce wysłał skargę do premiera Mateusza Morawieckiego na zachowanie urzędników wojewody lubelskiego w trakcie obrad sejmowej Komisji Mniejszości w Lublinie.

Mniejszość ukraińska poprosiła premiera o interwencję. Tutaj również w tle jest sprawa dr Grzegorza Kuprianowicza i jego słów o zbrodni w Sahryniu. Urzędnicy wojewody stwierdzili, że to była jedynie „akcja prewencyjna”.

Związek Ukraińców napisał do szefa rządu m.in. o braku dialogu władz województwa lubelskiego z mniejszością ukraińską i o traktowaniu obywateli RP narodowości ukraińskiej jako zakładników relacji z Ukrainą. Poprosił też premiera, by podjął działania przeciwdziałające dyskryminacji.  W liście jest mowa m.in. o wprowadzaniu w błąd, zaprzeczaniu ustaleniom historyków i „publicznym pomawianiu obywateli Polski narodowości ukraińskiej o destabilizowanie międzypaństwowych relacji pomiędzy Rzecząpospolitą Polską i Ukrainą”.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (123)
Historyk do prezesa IPN: Kim trzeba być, żeby uznać, że "przypadkowo" zabito ponad 151 dzieci  
Zaloguj się
  • o3484639

    Oceniono 57 razy 43

    Oczywiste jest to, że BCh i AK dokonywały zemsty za mordy na Wołyniu. Ale nie wyobrażam sobie gorszej zbrodni niż masowe mordowanie niewinnych kobiet i dzieci. Tego po prostu nie da się wytłumaczyć. A pisobolszewia, jak widać, i rozumie, i nawet nie potępia.

  • honorny

    Oceniono 29 razy 15

    Oczywiście, że szef IPN nie jest żadnym historykim. Nie jest żadnym biurokratą. To po prostu funkcjonariusz partyjny, działający na linii przystosowania polityki historycznej państwa do bieżących wymagań partii.
    Dobro państwa? Państwo to Partia. Prawda? A kogo obchodzi prawda?
    Reasumując, polscy katolicy z buraczarni i stodoły przy władzy.

  • ochujek

    Oceniono 34 razy 6

    Wg tego IPNu w Smoleńsku był zamach, a Wojtyła przez dziesięciolecia nie wiedział o pedofilach w swoich szeregach.

  • pakulec

    Oceniono 33 razy 5

    przecież była wojna, na wojnie ludzie giną. Nie rozumiem dlaczego usiłujemy zakłamywać historię? Wieś została spalona, cywile zginęli, zabili ich Polacy - to są fakty. Trzeba się do tego przyznać i z tym pogodzić.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX