Kościół zapowiada odwołanie od wyroku odszkodowania dla kobiety gwałconej przez księdza. "Do końca broni swoich pieniędzy"

Zakon Chrystusowców ma zapłacić milion złotych odszkodowania kobiecie gwałconej w dzieciństwie przez księdza. Zapowiada jednak kasację. "To kompromitacja".

Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w mocy decyzję sądu pierwszej instancji, który właśnie zgromadzeniu nakazał wypłatę zadośćuczynienia i przyznał kobiecie dożywotnią rentę w kwocie 800 złotych.

Radio TOK FM poprosiło Episkopat o komentarz w tej sprawie. Jednak nie zgodzono się na rozmowę i odesłano nas do Towarzystwa Chrystusowego. Zakon również odmówił komentarza. Z naszym radiem zdecydował się porozmawiać mec. Krzysztof Wyrwa, pełnomocnik pozwanego Towarzystwa Chrystusowego, który wytłumaczył, dlaczego zostanie wniesiona skarga kasacyjna. 

- Ten proces toczył się oto, kto ma zapłacić należność wynikającą z art. 430 za naruszenie dóbr i zadośćuczynienie. To był proces o charakterze cywilnym - skomentował mec. Krzysztof Wyrwa, pełnomocnik pozwanego Towarzystwa Chrystusowego. 

"Kościół do końca broni swoich pieniędzy"

Z kolei prawnik, publicysta i pisarz - mecenas Artur Nowak - mówił w TOK FM, że jest to przełomowy wyrok.

- Pokazał, że wytyczne Episkopatu Polski, w których stwierdzono, że Kościół nie odpowiada za czyny sprawców, jest po prostu niezgodny z naszym prawem. Wyrok zadał chłam temu, co niedawna mówił Prymas Polski, że w naszym systemie prawnym nie ma odpowiedzialności Kościoła, a jest tylko odpowiedzialność sprawcy - powiedział mec. Artur Nowak.

Jego zdaniem jest to kompromitacja Episkopatu.

- Dlatego, że na całym świecie prawo jest oparte na prawie rzymskim i wszędzie się ono uniwersalnie sprawdza. Nie jesteśmy samotną wyspą. Trzeba to powiedzieć wprost: Kościół do końca broni swoich pieniędzy - dodał.

Roman B. za wielokrotne gwałty na 13 latce został skazany w 2009 roku na karę 8 lat więzienia, którą po zażaleniu obrońców skrócono mu na 4,5 roku leczenia psychiatrycznego w zakładzie karnym.

Ze stanu duchownego został wydalony w grudniu 2017 roku, w czerwcu tego roku usunięto go ze zgromadzenia Chrystusowców.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (83)
Kościół zapowiada odwołanie od wyroku odszkodowania dla kobiety gwałconej przez księdza. "Do końca broni swoich pieniędzy"
Zaloguj się
  • bobislaw.borboje

    Oceniono 1 raz 1

    Zapowiedź kasacji od tego kauzyperdy kościelnego jeszcze dodatkowo nagoni widzów filmowi "Kler".

    "Złote, a skromne".

  • hryniu71

    Oceniono 1 raz 1

    W żadnym przypadku molestowania dzieci przez księzy Kościół Katolicki nie pomógł ofiarze z własnej woli. Wręcz przeciwnie. Ot miłosierdzie boskie !!!!!

  • bobislaw.borboje

    Oceniono 1 raz 1

    O winie zakonu i odpowiedzialności organizacji świadczy m.in. to ile lat upłynęło od wyroku skazującego pedofila do wydalenia go ze stanu kleszego i z zakonu. Jest to ewidentny dowód na usiłowanie przez zakon, kurię i episkopat (nie wierzę, że biszkopty nic o sprawie nie wiedziały) zamiecenia sprawy pod dywan w iście wojtyłowskim stylu.

  • krzywelustro

    Oceniono 2 razy 2

    "W kościele zawsze zbierał na tacę" - oto argument uzasadniający bezgraniczne i bezwarunkowe zaufanie prostego człowieka do księdza. Wbrew faktom, wbrew zmysłom, wbrew rozumowi.

    No tak, skoro zaufał mu sam Ksiądz Proboszcz Dobrodziej, powierzając mu funkcję inkasenta (a więc szafarza najważniejszej części liturgii), to wręcz nie wypada mieć innego zdania. Ksiądz jest takim samym autorytetem jak Pan Bóg, a nawet większym, bo teologii maluczcy nie znają, a pohukiwanie plebana z ambony - owszem.

  • krzywelustro

    Oceniono 2 razy 2

    Wyobraźcie sobie taką sytuację:

    Od niepamiętnych czasów macie konto w banku, który przez długie lata solidnie pracował na Wasze zaufanie. Któregoś dnia, podczas zakładania sobie w oddziale jakiejś lokaty, znany Wam bardo uprzejmy pracownik podsuwa Wam do podpisu jakiś dokument. Jest on naszpikowany dziwnymi zwrotami w narzeczu banksterskim, ale on cierpliwie tłumaczy Wam znaczenie każdego nieznanego słowa. Podpisujecie dokument, a za jakiś czas okazuje się, że wzięliście z banku kilkusettysięczny kredyt. Zwracacie się do banku o wyprostowanie stytuacji i zdjęcie z Was nieprawidłowo naliczonego obciążenia, a bank się na Was wypina i stwierdza, że pieniądze przywłaszczył sobie nie bank, lecz były pracownik (były, po na wieść o tym, co się stało, bank zwolnił go w trybie natychmiastowym), i to od niego trzeba próbować odzyskać kasę.

    Oczywiste jest, że gdybyście przypuszczali, że transakcja zawarta przez etatowego pracownika w oddziale banku jest czynnością prawną dokonywaną nie przez bank, ale przez jakiegoś Kowalskiego (którego poprzez fakt zatrudnienia i powierzenia obowiązków bank upoważnił do działania w jego imieniu), nigdy byście takiego papieru nie podpisali.

    Ta analogia nie jest doskonała. W opisywanym w artykule przypadku mamy do czynienia z kilkoma dodatkowymi kwiatkami:
    * hierarchiczny podwładny biskupa, namaszczony funkcjonariusz kościoła, bazując na jego autorytecie, występując w służbowym uniformie, w służbowej plebanii, wykorzystał naiwność małego, niedojrzałego dziecka i jego ogłupionej przez kościelną propagandę matki,
    * kościół do dziś nie pozbył się ze swoich szeregów nieuczciwego funkcjonariusza, tylko nadal go chroni, dając mu wikt, opierunek i zarobek.

    Kodeks pracy mówi wyraźnie: "W razie wyrządzenia szkody przez pracownika przy wykonywaniu przez niego obowiązków pracowniczych szkody osobie trzeciej, zobowiązany do naprawienia szkody jest wyłącznie pracodawca" (art. 120 par. 1 Kp.). Bogate orzecznictwo Sądu Najwyższego nie pozostawia wątpliwości: sformułowanie "przy wykonywaniu przez niego obowiązków pracowniczych" obejmuje również wszelkie czynności związane, choćby pośrednio, z pełnioną przez niego funkcją oraz wykonywanymi obowiązkami.

    Co prawda w świetle definicji Kodeksu pracy Kościół nie jest pracodawcą, a księża nie są pracownikami, lecz Kościół wielokrotnie ogłaszał publicznie ustami biskupów, że:
    1. Więź każdego księdza ze swoim biskupem oraz Kościołem jest pełniejsza, ściślejsza i silniejsza niż relacja pracownika z pracodawcą,
    2. Ksiądz jest księdzem o każdej porze dnia i nocy (a więc w każdej chwili jest w trakcie wykonywania swoich kapłańskich obowiązków),
    3. Prawo świeckie jest dla maluczkich; Kościół wyrasta ponad to i dlatego kieruje się nie tylko sprawiedliwością, ale i miłosierdziem,
    4. Do najbardziej potrzebujących miłosierdzia Kościół zawsze zaliczał ludzi skrzywdzonych.

    No to teraz zapraszam do uczciwych, oczyszczających, ewangelicznych rozmyślań. Kombinujcie, Ekscelencje, kombinujcie!

  • osmosis1

    Oceniono 1 raz 1

    tak bylo dobrze ,ze mialo byc za darmo ..

  • osmosis1

    0

    Wierni musza wiecej dac na tace ...
    Boja sie ,ze teraz to ruszy lawina i koszty gwaltownie wzrosna.
    Wiernym trzeba wprost powiedziec ,ze za brzydkie zabawy "wielebnych " to oni musza zaplacic.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX