Chiny, Brazylia, Włochy - lepiej, żebyś wiedział, co tam się dzieje. "Sami sobie damy radę? Dyrdymały!"

Co wyniki wyborów w Brazylii, handlowe przepychanki USA i Chin czy populistyczne pomrukiwania we Włoszech mają wspólnego z Polską i jej gospodarką? Więcej, niż byśmy sobie życzyli.

Goście Magazynu EKG przeprowadzili szybki przegląd najważniejszych geopolitycznych tematów, które dziś przez wielu bagatelizowane, mogą w przyszłości doprowadzić do poważnych ruchów i zmian na świecie.

USA kontra Chiny - wojna u bram?

W ciągu ostatnich 15 lat mieliśmy 16 przypadków analogicznej sytuacji, w jakiej dziś znalazły się Stany Zjednoczone i Chiny. W 12 skończyło się to wojną - takie wyliczenia przedstawił Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion. - Wojna handlowa Stany Zjednoczone - Chiny, którą rozpoczął Donald Trump jest pierwszą salwą w tej wojnie, miejmy nadzieję, że nie gorącej - podkreślał.

Jego zdaniem, Chiny mają sporo narzędzi obrony - i nie chodzi tu tylko o narzędzia gospodarcze, ale również mieszanie w geopolityce. Kuczyński zastanawiał się, czy właśnie Chiny nie maczały palców w doprowadzeniu do wzrostu rentowności amerykańskich obligacji.

Sergiusz Najar, członek rady nadzorczej Santander,stwierdził, że to, co obserwujemy, to są "na razie pomruki, to jest pozycjonowanie się". O tym, do czego doprowadzą, będą decydowały "przypadki, wypadki, nastroje". 

Jednocześnie zwracał uwagę na szerszy kontekst. - Żyjemy w okresie narastających wojen, które nie zaczęły się wczoraj i nie od Trumpa - podkreślał, wymieniając m.in. sankcje wobec Iranu czy Rosji, jak również rozpad układu NAFTA. - Powoli nam się robi sytuacja, w której każdy z każdym - podsumował. Tłumaczył również, jak to się ma do sytuacji polskiej i postawy ekipy obecnie rządzącej.

- Opowiadanie dyrdymałów o tym, że my sami suwerennie poprowadzimy wszystko, nasza gospodarka jest zdrowa i sami wszystko rozwiążemy, to jest dopiero miara szaleństwa. Szukanie sojuszy egzotycznych i wycinkowych, i budowanie tego na bazie "Fort Trump" pokazuje sporą nieodpowiedzialność i oderwanie od rzeczywistości - mówił ostro Sergiusz Najar.

Lidia Adamska zwróciła uwagę, że inaczej pomruki wyglądają i są odbierane w relacji USA z Meksykiem, a inaczej z takim gigantem jak Chiny. - To, co w tej chwili się dzieje, odzwierciedla stan krótko- i średniookresowej niepewności. Nie wiadomo, co się będzie działo w krótkim i średnim okresie. Sytuacja giełdowa właśnie tę niepewność odzwierciedla - jak daleko posunie się prezydent Trump i czy reakcja Chin nie wymknie się spod kontroli - argumentowała była członkini zarządu GPW.

Brazylia idzie w populizm

O tym, że wszystko jest systemem naczyń połączonych, mówił Sergiusz Najar, zwracając uwagę na wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich w Brazylii. Wygrał ją znacząco prawicowy populista Jair Bolsonaro, który uzyskał 46,7 proc. głosów wobec 28,37 proc. jego lewicowego rywala Fernando Haddada. Brazylijczycy udali się masowo do urn, mając nadzieję, że Bolsonaro - jak to obiecywał - wydobędzie kraj z głębokiego kryzysu spowodowanego przez słabnącą gospodarkę, monstrualną korupcję, przestępczość i zgniliznę moralną.

- Z orientacji postępowo-lewicowej wyborcy, również pod wpływem wydarzeń globalnych, zmierzają do rozwiązań populistyczno-prawicowych, wręcz izolacjonistycznych - podkreślał. Jego zdaniem wszystko zmierza do sytuacji, w której każdy pilnuje swego.

Lidia Adamska zaś stwierdziła, że podglebiem dla tego, co dzieje się w wielu krajach Ameryki Łacińskiej, a teraz w Brazylii, jest skala przestępczości. Hasła uporania się z bandytami stają się w tej sytuacji wyjątkowo nośne.

Piotr Kuczyński podkreślał, że potencjalny wybór Bolsonaro na prezydenta Brazylii może skończyć się wprowadzeniem w tym kraju "dutertyzmu" - od nazwiska prezydenta Filipin Rodrigo Duterte, który do władzy doszedł właśnie dzięki hasłom walki z przestępczością, przy czym rozpętana przez niego akcja skończyła się rozplenieniem niekontrolowanej agresji policji i śmiercią tysięcy ludzi.

Unia słaba, z rozbabranym brexitem

Kuczyński zwrócił uwagę na słowa, które niedawno wypowiedział Luigi Di Maio, wicepremier Włoch i lider Ruchu Pięciu Gwiazd. Stwierdził on, że za parę miesięcy Unia nie będzie taka sama, mając na myśli wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego. Zdaniem analityka, włoski polityk może mieć rację.

Sergiusz Najar zwracał uwagę, że w Europie czkawką może odbić się wszechobecny egoizm. - Ta choroba będzie narastała i nic dobrego nam nie przyniesie. Słaba UE z rozbabranym brexitem, z pogubionymi rządami, z Włochami. To są bardzo złe znaki, które musimy umieć czytać i musimy umieć się do nich odnosić, budując najbliższe możliwe sojusze, przynajmniej gospodarcze - podkreślał Najar.

A w drugiej części Magazynu EKG eksperci mówili o tym, czy iść, czy też nie iść w Pracownicze Plany Kapitałowe. Wymieniali też pytania, jakie trzeba sobie zadać przed podjęciem decyzji:

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Wybory w Brazylii, wojna handlowa USA - Chiny, stan Unii Europejskiej. Co trzeba wiedzieć o geopolityce?
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 1 raz -1

    Watrobiarzom narzekajacym na pax americana, warto przupomniec historie szefa interpolu, Chiny to nadal komunizm z panstwowa dominanata wlasnosci srodkow produkcji. To azjatyckie rosnace imperium od ostatniego zjazdu KC zapowiedzialo nadejscie epoki pax chinese i biada nam wszystkim gdy znajdziemy sie pod butem ich swiata.
    Zwrot na prawo i powrot do tozsamosci narodpwej to pochodna rosnacych Chin ktore bez pardonu eliminuje rezte swiata w podziale pracy. Chciwi bezwzgledni i brutalni wide panstwa upadle ze wspomne Ukraine z ktorej po prostu w calosci wywoza cale fabryki wraz z technologia, ktora potrzebuja.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX