Jak rozpoznać, że nadchodzi ludobójstwo? Co sprawia, że zwykli ludzie stają się jego sprawcami?

Czaszki ofiar Czerwonych Khmerów na wystawie w przeszklonej stupie na terenie Choeung Ek - położonego 17 km na południe od Phnom Penh najbardziej znanego z pól śmierci, gdzie w latach 1975-79 członkowie reżimu Pol Pota zamordowali około 17 tys. ludzi. Większość zabitych była wcześniej więziona w Tuol Sleng, gdzie mieści się dziś Muzeum Ludobójstwa.

Czaszki ofiar Czerwonych Khmerów na wystawie w przeszklonej stupie na terenie Choeung Ek - położonego 17 km na południe od Phnom Penh najbardziej znanego z pól śmierci, gdzie w latach 1975-79 członkowie reżimu Pol Pota zamordowali około 17 tys. ludzi. Większość zabitych była wcześniej... (Fot. Diomedia)

Dlaczego w ludziach budzi się pasja do mordowania? Czym jest ludobójstwo? Dlaczego sprawcami stają się zwykli ludzie i co nimi kieruje? Na te pytania odpowiada dr Lech Nijakowski w swojej najnowszej książce "Ludobójstwo. Historia i socjologia ludzkiej destrukcyjności".

Radio TOK FM i Wyborcza.pl teraz w jednym pakiecie - wygodniej i aż o 50% taniej. Takiej oferty nie było jeszcze nigdy!  Sprawdź szczegóły >>>

- Totalne ludobójstwa w historii, moim zdaniem, były trzy - mówił w rozmowie z Tomaszem Stawiszyńskim prof. Lech Nijakowski, autor książki "Ludobójstwo. Historia i socjologia ludzkiej destrukcyjności". I dodał, że mamy też w historii długą listę ludobójstw częściowych.

Wyjaśniał, jak rozpoznać, że dana zbrodnia wojenna jest już ludobójstwem, i kiedy jest to ludobójstwo totalne. Jego wywód opisujący, skąd w ludziach bierze się skłonność i gotowość do popełnienia zbrodni totalnej, jest niezwykle precyzyjny, ale i przerażający. Pokazuje bowiem czynniki ryzyka, które wielu mogą się wydawać zjawiskami zupełnie niewinnymi.

Posłuchaj tej rozmowy:

Radio TOK FM i Wyborcza.pl teraz w jednym pakiecie - wygodniej i aż o 50% taniej. Takiej oferty nie było jeszcze nigdy! Sprawdź szczegóły >>>

Poniżej publikujemy fragment książki, która ukazała się nakładem wydawnictwa Iskry.

******

Wyjaśniając wojny, rewolucje czy ludobójstwa, zbyt często poszukujemy wyjątkowych mechanizmów społecznych, które mają nam pozwolić zrozumieć, jak ludzie mogli stać się zbrodniarzami. Tymczasem bardziej płodna strategia nakazuje wyjść od "normalnego" - a zatem codziennego, typowego - reprodukowania porządku społecznego.

Na skutek codziennych działań i wyborów istnieją państwa, narody i społeczeństwa. Proces, który służy podtrzymywaniu tych bytów wyobrażonych, nie ma zagwarantowanego sukcesu. Pełen jest sporów, konfliktów i zaburzeń, które postrzegane są jako społeczne patologie czy zagrożenia dla porządku i bezpieczeństwa publicznego.

Pewna część ludzi dokonuje wyborów niezgodnych z uznanymi wartościami i normami, które prowadzą do przestępstw, aktów dewiacyjnych czy narodowej zdrady. Jednak w swej masie ludzie postępują zgodnie z oczekiwaniami, sprawiając, że państwa i narody trwają. Dzięki temu utrzymuje się potoczne przekonanie, że są to byty obiektywnie istniejące.

(...)

"Normalność" jest produktem bardzo złożonego procesu, w czasie którego ciągle iskrzy i pojawią się odpady produkcyjne. Na tej samej zasadzie należy spojrzeć na wydarzenia takie, jak rewolucje, wojny, czystki etniczne czy ludobójstwa. Są one wytworem tej samej "linii produkcyjnej", w której zmieniono program, coś zaszwankowało lub też jakaś grupa postanowiła dopuścić się sabotażu.

Jak zauważył Raul Hilberg: "Maszyneria zagłady nie była więc pod względem strukturalnym różna od zorganizowanego społeczeństwa niemieckiego jako całości. Odmienne były jedynie ich funkcje. Maszyneria zagłady była zorganizowaną społecznością odgrywającą jedną ze swych specjalnych ról".

Do ludobójstw prowadzi wiele typowych procesów społecznych, nieraz tych samych, które w spokojnych czasach odtwarzają istnienie państw narodowych. To, co łatwo zaakceptować na poziomie anonimowych i bezdusznych struktur, trudniej zrozumieć, gdy mówimy o konkretnych ludziach. Przyjrzyjmy się zatem ich działaniom.

(...)

W czasie wojny zmieniają się procesy poznawcze, brutalna propaganda wydaje się trafnym opisem rzeczywistości, a dyskursy ideologiczne szerzą się poprzez różne kanały komunikacyjne. Przede wszystkim zaś zabijanie wrogów jest - dla coraz większej liczby osób - działaniem świadczącym o patriotyzmie.

W czasach pokoju dyskursy nacjonalistyczne (skupione na narodzie i państwie narodowym) i Realpolitik (postrzegające relacje międzynarodowe jako twardą walkę, w której rozstrzygający jest argument siły) służą utwierdzaniu takich przekonań i kształtują obywateli.

Śmierć jest coraz powszechniejsza, zabijanie staje się doświadczeniem kolejnych ludzi. W tych warunkach dochodzi do radykalizacji obrazu wroga (zarówno realnego, który prowadzi walkę, jak i wyobrażonego, jak w przypadku Żydów czy Majów). Ostatecznie dokonuje się wyłączenie ofiar ludobójstwa "poza świat moralnych zobowiązań" (jak to określiła znana badaczka ludobójstw Helen Fein), co ułatwia ich mordowanie.

Zbrodnicze wybory

Mówiąc o motywacji i źródłach wyborów ludzi uczestniczących w ludobójstwie, trzeba podzielić ich na różne kategorie.

Do pierwszej należą radykałowie, którzy ideologicznie zindoktrynowani włączali się w realizację planu anihilacji wyróżnionej grupy. Chodzi tu nie tylko o przywódców, ale także żołnierzy, funkcjonariuszy, urzędników i innych cywili różnego szczebla. O morderców "zza biurka", jak i bezpośrednich sprawców.

Blisko tego "jądra ciemności" plasują się osoby, które włączały się w eksterminację (nawet jeśli znały jej główny cel), kierując się innymi motywami niż radykałowie. Obok innych pragmatycznych celów, o których za chwilę, wojna i ludobójstwo pozwalają realizować się sadystom, psychopatom czy socjopatom, którzy mogą zaspokajać swoje skrywane potrzeby w biały dzień, a do tego zyskiwać uznanie za gorliwie wykonywaną służbę.

Nie chodzi tu zresztą tylko o osoby, u których można zdiagnozować jakąś chorobę. Także osoby normalne w świetle testów osobowości mogą korzystać z poczucia wszechmocy, której wyrazem jest możliwość odbierania życia. Wielu historyków udokumentowało zbrodnie, które wydają się wyrazem poczucia "kryminalnego nad-ja". Sprawcy tego typu aktywizują się w czasie wszelkich konfliktów czy zaburzeń społecznych; garną się także do określonych zawodów, w których zresztą ich psychopatyczne skłonności mogą im zapewniać sukces i uznanie. Niejednokrotnie zbrodnicze reżimy celowo wykorzystywały takich ludzi (świetnym przykładem jest specjalna jednostka SS Oskara Dirlewangera).

Jakie czynniki sprawiają, że również "w pełni normalni" ludzie włączają się w sieci ludobójstwa? Kluczowe są czynniki, które związane są z walką i poczuciem strachu. Toczący się konflikt, radykalizując nastroje, ułatwia akceptację demonicznej wizji ofiar. Choć dla zewnętrznego obserwatora ofiary mogą wydawać się całkowicie niewinne, to ludzie z danej wspólnoty narodowej mogą być szczerze przekonani, że jedynie bronią się przed spiskującymi wrogami.

Wywiera to największy efekt w przypadku osób służących w różnorodnych formacjach mundurowych, gdy koszty niewykonania rozkazu lub skorzystania z prawa do wycofania się z akcji są ogromne (jeszcze do tego wrócimy). Ale w praktyce również zwykli ludzie poddają się tej atmosferze, i nawet jeśli nie zabijają samodzielnie, to mogą bez oporów wydawać ukrywające się ofiary czy odmawiać im pomocy.

Gdy ludobójstwo prowadzone jest przez aparat państwowy, presja na ludzi rośnie. Wtedy ukrycie ofiary lub nawet zwykłe niepoinformowanie o miejscu jej przebywania może być traktowane jako przestępstwo i grozić poważnymi konsekwencjami. Zresztą jaka część ludzi ma kompetencje i źródła informacji (pomijając cywilną odwagę), aby podważyć wykładnię państwowych organów, mówiących o przestępczych działaniach ofiar?

(...)

Wracając do motywacji obywateli, strach nigdy nie wystarcza, aby zrozumieć ich skłonność do podporządkowania się decyzjom władz lub do spontanicznych działań wymierzonych w ofiary. Dopełnia go zawsze nadzieja i poczucie sprawczości związane z pozytywnym projektem, często wręcz utopijną wizją, oferowaną przez ideologów w przypadku analizowanych tu ludobójstw totalnych (młodoturcy, naziści, zwolennicy "Hutu Power").

Poniżenie ofiar w dyskursie publicznym i w codziennych praktykach dyskryminacyjnych to wywyższenie wspólnoty sprawców, nawet jeśli jej szeregowi członkowie muszą zmagać się z frustrującymi warunkami społecznymi.

(...)

Ludobójcze trajektorie

W większości przypadków nie można ograniczać analizy do jednego czynnika, popychającego ludzi do zbrodniczych wyborów. Co więcej, tak jak mobilizacja ludobójcza rozciągnięta jest w czasie, tak i trajektoria biograficzna (droga ich życia, w czasie której wiele działań jest dziełem przypadku i presji okoliczności) sprawców ma kluczowe znaczenie dla ich kolejnych wyborów. Przeszłe wybory określają przyszłe, zamykając jedne drogi działania, a inne czynią naturalnymi i oczywistymi.

Patrząc na wynik tego procesu, możemy odczuwać pokusę stosowania schematów deterministycznych. Ale ludobójca ma za sobą niejeden dylemat, nieraz bolesny wybór na rozstajach życiowych dróg, które określają jego przyszłość i zmieniają psychikę. Człowiek ma bowiem skłonność do racjonalizowania i uzasadniania swoich czynów, co sprawia, że niejednokrotnie zapomina o starych wątpliwościach.

Wspólnoty sprawców postrzegały się jako moralne, podejmujące się ciężkiego zadania, służącego wspaniałej przyszłości narodu. Propaganda, zmiany instytucjonalne i różnorodne dyskursy ideologiczne sprawiały, że aktorzy zmieniali swój ogląd świata, wyłączając ofiary z uniwersum moralnych zobowiązań.

(...)

Oczywiście, w przypadku ludzi, którzy nie są radykałami, łatwiej zachować przekonanie o swej moralnej czystości wtedy, gdy nie trzeba samemu zabijać ofiar. W nowoczesnych państwach łatwo stać się "sprawcą zza biurka", gdyż złożoność społecznej maszynerii wymaga wielu specjalistów drugiego planu. Prowadzi to do tzw. adiaforyzacji, czyli oddzielania procedur i działań systemowych od refleksji moralnej.

Doskonalenie technik kremacji ofiar w III Rzeszy mogło być przez inżynierów, robotników i przedsiębiorców traktowane jako działanie bez związku z ostatecznym rozwiązaniem. Bez sprawnie działających pieców w obozach zagłady ludobójstwo nie mogłoby jednak przebiegać tak szybko.

Chcąc zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa, awans społeczny i zasoby różnorodnych kapitałów, co należy do "naturalnego" nastawienia obywateli, ludzie korzystają z szans otworzonych przez mobilizację ludobójczą. Sprawia to, że w coraz większym stopniu uzależnieni są od głównych aktorów ludobójstwa, mających pełną świadomość ostatecznego, eksterminacyjnego celu.

Ideologiczna indoktrynacja wszystkich członków wspólnoty sprawców nie jest ani możliwa, ani potrzebna. Wielu z nich, kierując się dobrem rodziny i własnym dokonuje wyborów, które w skali całego społeczeństwa umożliwiają anihilację ofiar. Nie znaczy to, że ludzie stają się marionetkami. Jako istoty refleksyjne mogą w różny sposób odpowiadać na zastane warunki i presje. To przede wszystkim nieplanowane konsekwencje wzmacniają ludobójczą sieć.

W takiej sytuacji bezwarunkowa ochrona ofiar staje się niejednokrotnie wyborem heroicznym. Nawet gdy za pomoc nie grozi kara śmierci, to osoba angażująca się aktywnie we wsparcie stygmatyzowanych ludzi oddala się od innych członków swojego narodu. Poczucie izolacji, samotność lub życie w kłamstwie są dla wielu zbyt wysoką ceną.

Ta sama osoba może podejmować jednocześnie z pozoru wykluczające się działania – uczestniczyć w grabieniu ofiar, ich dyskryminacji lub wręcz eksterminacji; a zarazem pomagać poszczególnym osobom skazanym na anihilację.

(...)

Książka dostępna jest w formie ebooka w Publio.pl >>

Zobacz także
  • David i Louise Turpin Co historia rodziny Turpinów mówi o nas? "Nawet Stary Testament ociekał krwią"
  • Dr Grzegorz Kuprianowicz, historyk Historyk opowiedział o zbrodni Armii Krajowej na Ukraińcach. Teraz prezes IPN wyrzucił go z komitetu
  • Obchody 77. rocznicy mordu w Jedwabnem Jedwabne 77 lat po mordzie na Żydach. "W bibliotece nie ma ani jednej książki o tej zbrodni"
Komentarze (95)
Co to jest ludobójstwo? Dlaczego ludzie stają się ludobójcami? Książka - Lech Nijakowski
Zaloguj się
  • paastafarai

    Oceniono 20 razy 18

    - Wszystko zaczyna się od słowa. Istnieje uniwersalny, ośmiostopniowy schemat ludobójstwa opisany przez Gregory'ego Stantona, przewodniczącego amerykańskiej organizacji Genocide Watch. Jego kolejne etapy to: klasyfikacja, symbolizacja, dehumanizacja, organizacja, polaryzacja, przygotowanie, eksterminacja i zaprzeczenie. Ludobójstwo nigdy nie jest aktem spontanicznym, to jest skrupulatnie planowany proces, na który przygotowuje się kolejne pokolenia ofiar, morderców i świadków. Ofiary muszą mieć zaniżoną samoocenę, muszą ulegać złudzeniom, że wciąż mają czas na ucieczkę. Oszukują się, że to jeszcze nie teraz. Jeszcze nie biją u nas, tylko u sąsiadów, może jakoś przetrwamy? Może zdążymy odmalować dom albo nasze dzieci skończą szkołę?

    I nieodmiennie pierwszy punkt to jest naznaczenie słowem. Potem idzie za tym naznaczenie fizyczne - trzeba rozdać opaski, wydać dowody osobiste, w których jest wyszczególnione pochodzenie etniczne. Na końcu, po rzezi, po wszystkim, jest zaprzeczenie. No i potem kłócimy się, ile osób się zmieściło w stodole, ile piece mogły spalić w ciągu doby, ilu Ormian mogło iść przez tę pustynię i czy aby na pewno aż tak wiele osób zginęło.

    "Aby uczynić zło, człowiek musi najpierw uznać je za dobro albo za rzecz rozumną i zgodną z prawem. Taka już jest, na szczęście, natura człowieka, że dla swoich czynów musi on szukać usprawiedliwienia. (…) Ideologia – to ona dostarcza upragnionego usprawiedliwienia łotrostwu i koniecznej, wieloletniej odporności zbrodniarzowi. Potrzebna mu jest teoria społeczna, która pomoże mu – przed sobą samym i przed innymi – wybielić własne postępki i słyszeć – nie wyrzuty, nie przekleństwa, tylko pienia pochwalne i wyrazy czci. W ten sposób inkwizytorzy szukali oparcia i usprawiedliwienia w chrześcijaństwie, konkwistadorzy – w chwale ojczyzny, kolonizatorzy – cywilizacji, hitlerowcy – w rasie, jakobini i bolszewicy – w równości, braterstwie i szczęściu przyszłych pokoleń."

    Aleksander Sołżenicyn, Archipelag Gułag

  • john_yossarian

    Oceniono 16 razy 16

    A zaczyna się od podziału na nas i tamtych, na prawdziwych (tu wstaw grupę, narodowość itp.) i zdrajców. To się dzieje właśnie teraz, w wielu krajach.

  • slade1972

    Oceniono 25 razy 15

    Ale wcześniej tych zwykłych ludzi podjudzają, książki, gazety i broszury pisane i wydawanie nie przez zwykłych ludzi!

  • t_uptus

    Oceniono 12 razy 10

    Moim zdaniem osoby o pieniackim usposobieniu jak pawłowicz, tarczyński, kaczyński czy brudziński wydają się idealnymi kandydatami na katów i oprawców. Łączy ich prymitywizm i patologiczna paranoiczna nienawiść do ludzi o innych poglądach. Jakim cudem empatia i humanizm miały by tam choćby zakiełkować...?

  • kemor234

    Oceniono 7 razy 5

    Ludzie mordowali od zawsze. Od czasów wojen krzyżowych po faszyzm. Zawsze jednak uzasadnieniem były próby narzucania swojej woli ...

  • lukki69

    Oceniono 4 razy 4

    Są narody jak Polacy,którzy nigdy nie dopuszczą się ludobójstwa czy kolaboracji z nazizmem itp...

    ..a są narody ,jak Niemcy którzy bezproblemowo potrafią mordować kobiety i dzieci....są jak zaleczony alkoholik.....niby wszystko w porządku a jak poczuje alkohol i się skusi to robi się od razu totalitarnie....

    ...90% konfliktów w Azji i Afryce to konsekwencje kolonializmu europejskiego Francji ,Niemiec i Wielkiej Brytanii

  • lukki69

    Oceniono 2 razy 2

    Nikt nie wymordował tyle ludzi ,co Francja, Niemcy i Wielka Brytania
    Biedna Afryka to ich dzieło..

  • banan125

    Oceniono 6 razy 2

    kościół chrześcijański parał się ludobójstwem i popieraniem niewolnictwa przez prawie 1000 lat - ilość ofiar - między 120, a 130 mln - do tego dochodzi jeszcze pedofilia .... ta sekta wywodząca się z Judaizmu powinna być dawno rozwiązana .... ale Mussolini nadał jej w 1929 roku status państwa za poparcie dla siebie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy