Jak rozpoznać, że nadchodzi ludobójstwo? Co sprawia, że zwykli ludzie stają się jego sprawcami?

Dlaczego w ludziach budzi się pasja do mordowania? Czym jest ludobójstwo? Dlaczego sprawcami stają się zwykli ludzie i co nimi kieruje? Na te pytania odpowiada dr Lech Nijakowski w swojej najnowszej książce "Ludobójstwo. Historia i socjologia ludzkiej destrukcyjności".

Radio TOK FM i Wyborcza.pl teraz w jednym pakiecie - wygodniej i aż o 50% taniej. Takiej oferty nie było jeszcze nigdy!  Sprawdź szczegóły >>>

- Totalne ludobójstwa w historii, moim zdaniem, były trzy - mówił w rozmowie z Tomaszem Stawiszyńskim prof. Lech Nijakowski, autor książki "Ludobójstwo. Historia i socjologia ludzkiej destrukcyjności". I dodał, że mamy też w historii długą listę ludobójstw częściowych.

Wyjaśniał, jak rozpoznać, że dana zbrodnia wojenna jest już ludobójstwem, i kiedy jest to ludobójstwo totalne. Jego wywód opisujący, skąd w ludziach bierze się skłonność i gotowość do popełnienia zbrodni totalnej, jest niezwykle precyzyjny, ale i przerażający. Pokazuje bowiem czynniki ryzyka, które wielu mogą się wydawać zjawiskami zupełnie niewinnymi.

Posłuchaj tej rozmowy:

Radio TOK FM i Wyborcza.pl teraz w jednym pakiecie - wygodniej i aż o 50% taniej. Takiej oferty nie było jeszcze nigdy! Sprawdź szczegóły >>>

Poniżej publikujemy fragment książki, która ukazała się nakładem wydawnictwa Iskry.

******

Wyjaśniając wojny, rewolucje czy ludobójstwa, zbyt często poszukujemy wyjątkowych mechanizmów społecznych, które mają nam pozwolić zrozumieć, jak ludzie mogli stać się zbrodniarzami. Tymczasem bardziej płodna strategia nakazuje wyjść od "normalnego" - a zatem codziennego, typowego - reprodukowania porządku społecznego.

Na skutek codziennych działań i wyborów istnieją państwa, narody i społeczeństwa. Proces, który służy podtrzymywaniu tych bytów wyobrażonych, nie ma zagwarantowanego sukcesu. Pełen jest sporów, konfliktów i zaburzeń, które postrzegane są jako społeczne patologie czy zagrożenia dla porządku i bezpieczeństwa publicznego.

Pewna część ludzi dokonuje wyborów niezgodnych z uznanymi wartościami i normami, które prowadzą do przestępstw, aktów dewiacyjnych czy narodowej zdrady. Jednak w swej masie ludzie postępują zgodnie z oczekiwaniami, sprawiając, że państwa i narody trwają. Dzięki temu utrzymuje się potoczne przekonanie, że są to byty obiektywnie istniejące.

(...)

"Normalność" jest produktem bardzo złożonego procesu, w czasie którego ciągle iskrzy i pojawią się odpady produkcyjne. Na tej samej zasadzie należy spojrzeć na wydarzenia takie, jak rewolucje, wojny, czystki etniczne czy ludobójstwa. Są one wytworem tej samej "linii produkcyjnej", w której zmieniono program, coś zaszwankowało lub też jakaś grupa postanowiła dopuścić się sabotażu.

Jak zauważył Raul Hilberg: "Maszyneria zagłady nie była więc pod względem strukturalnym różna od zorganizowanego społeczeństwa niemieckiego jako całości. Odmienne były jedynie ich funkcje. Maszyneria zagłady była zorganizowaną społecznością odgrywającą jedną ze swych specjalnych ról".

Do ludobójstw prowadzi wiele typowych procesów społecznych, nieraz tych samych, które w spokojnych czasach odtwarzają istnienie państw narodowych. To, co łatwo zaakceptować na poziomie anonimowych i bezdusznych struktur, trudniej zrozumieć, gdy mówimy o konkretnych ludziach. Przyjrzyjmy się zatem ich działaniom.

(...)

W czasie wojny zmieniają się procesy poznawcze, brutalna propaganda wydaje się trafnym opisem rzeczywistości, a dyskursy ideologiczne szerzą się poprzez różne kanały komunikacyjne. Przede wszystkim zaś zabijanie wrogów jest - dla coraz większej liczby osób - działaniem świadczącym o patriotyzmie.

W czasach pokoju dyskursy nacjonalistyczne (skupione na narodzie i państwie narodowym) i Realpolitik (postrzegające relacje międzynarodowe jako twardą walkę, w której rozstrzygający jest argument siły) służą utwierdzaniu takich przekonań i kształtują obywateli.

Śmierć jest coraz powszechniejsza, zabijanie staje się doświadczeniem kolejnych ludzi. W tych warunkach dochodzi do radykalizacji obrazu wroga (zarówno realnego, który prowadzi walkę, jak i wyobrażonego, jak w przypadku Żydów czy Majów). Ostatecznie dokonuje się wyłączenie ofiar ludobójstwa "poza świat moralnych zobowiązań" (jak to określiła znana badaczka ludobójstw Helen Fein), co ułatwia ich mordowanie.

Zbrodnicze wybory

Mówiąc o motywacji i źródłach wyborów ludzi uczestniczących w ludobójstwie, trzeba podzielić ich na różne kategorie.

Do pierwszej należą radykałowie, którzy ideologicznie zindoktrynowani włączali się w realizację planu anihilacji wyróżnionej grupy. Chodzi tu nie tylko o przywódców, ale także żołnierzy, funkcjonariuszy, urzędników i innych cywili różnego szczebla. O morderców "zza biurka", jak i bezpośrednich sprawców.

Blisko tego "jądra ciemności" plasują się osoby, które włączały się w eksterminację (nawet jeśli znały jej główny cel), kierując się innymi motywami niż radykałowie. Obok innych pragmatycznych celów, o których za chwilę, wojna i ludobójstwo pozwalają realizować się sadystom, psychopatom czy socjopatom, którzy mogą zaspokajać swoje skrywane potrzeby w biały dzień, a do tego zyskiwać uznanie za gorliwie wykonywaną służbę.

Nie chodzi tu zresztą tylko o osoby, u których można zdiagnozować jakąś chorobę. Także osoby normalne w świetle testów osobowości mogą korzystać z poczucia wszechmocy, której wyrazem jest możliwość odbierania życia. Wielu historyków udokumentowało zbrodnie, które wydają się wyrazem poczucia "kryminalnego nad-ja". Sprawcy tego typu aktywizują się w czasie wszelkich konfliktów czy zaburzeń społecznych; garną się także do określonych zawodów, w których zresztą ich psychopatyczne skłonności mogą im zapewniać sukces i uznanie. Niejednokrotnie zbrodnicze reżimy celowo wykorzystywały takich ludzi (świetnym przykładem jest specjalna jednostka SS Oskara Dirlewangera).

Jakie czynniki sprawiają, że również "w pełni normalni" ludzie włączają się w sieci ludobójstwa? Kluczowe są czynniki, które związane są z walką i poczuciem strachu. Toczący się konflikt, radykalizując nastroje, ułatwia akceptację demonicznej wizji ofiar. Choć dla zewnętrznego obserwatora ofiary mogą wydawać się całkowicie niewinne, to ludzie z danej wspólnoty narodowej mogą być szczerze przekonani, że jedynie bronią się przed spiskującymi wrogami.

Wywiera to największy efekt w przypadku osób służących w różnorodnych formacjach mundurowych, gdy koszty niewykonania rozkazu lub skorzystania z prawa do wycofania się z akcji są ogromne (jeszcze do tego wrócimy). Ale w praktyce również zwykli ludzie poddają się tej atmosferze, i nawet jeśli nie zabijają samodzielnie, to mogą bez oporów wydawać ukrywające się ofiary czy odmawiać im pomocy.

Gdy ludobójstwo prowadzone jest przez aparat państwowy, presja na ludzi rośnie. Wtedy ukrycie ofiary lub nawet zwykłe niepoinformowanie o miejscu jej przebywania może być traktowane jako przestępstwo i grozić poważnymi konsekwencjami. Zresztą jaka część ludzi ma kompetencje i źródła informacji (pomijając cywilną odwagę), aby podważyć wykładnię państwowych organów, mówiących o przestępczych działaniach ofiar?

(...)

Wracając do motywacji obywateli, strach nigdy nie wystarcza, aby zrozumieć ich skłonność do podporządkowania się decyzjom władz lub do spontanicznych działań wymierzonych w ofiary. Dopełnia go zawsze nadzieja i poczucie sprawczości związane z pozytywnym projektem, często wręcz utopijną wizją, oferowaną przez ideologów w przypadku analizowanych tu ludobójstw totalnych (młodoturcy, naziści, zwolennicy "Hutu Power").

Poniżenie ofiar w dyskursie publicznym i w codziennych praktykach dyskryminacyjnych to wywyższenie wspólnoty sprawców, nawet jeśli jej szeregowi członkowie muszą zmagać się z frustrującymi warunkami społecznymi.

(...)

Ludobójcze trajektorie

W większości przypadków nie można ograniczać analizy do jednego czynnika, popychającego ludzi do zbrodniczych wyborów. Co więcej, tak jak mobilizacja ludobójcza rozciągnięta jest w czasie, tak i trajektoria biograficzna (droga ich życia, w czasie której wiele działań jest dziełem przypadku i presji okoliczności) sprawców ma kluczowe znaczenie dla ich kolejnych wyborów. Przeszłe wybory określają przyszłe, zamykając jedne drogi działania, a inne czynią naturalnymi i oczywistymi.

Patrząc na wynik tego procesu, możemy odczuwać pokusę stosowania schematów deterministycznych. Ale ludobójca ma za sobą niejeden dylemat, nieraz bolesny wybór na rozstajach życiowych dróg, które określają jego przyszłość i zmieniają psychikę. Człowiek ma bowiem skłonność do racjonalizowania i uzasadniania swoich czynów, co sprawia, że niejednokrotnie zapomina o starych wątpliwościach.

Wspólnoty sprawców postrzegały się jako moralne, podejmujące się ciężkiego zadania, służącego wspaniałej przyszłości narodu. Propaganda, zmiany instytucjonalne i różnorodne dyskursy ideologiczne sprawiały, że aktorzy zmieniali swój ogląd świata, wyłączając ofiary z uniwersum moralnych zobowiązań.

(...)

Oczywiście, w przypadku ludzi, którzy nie są radykałami, łatwiej zachować przekonanie o swej moralnej czystości wtedy, gdy nie trzeba samemu zabijać ofiar. W nowoczesnych państwach łatwo stać się "sprawcą zza biurka", gdyż złożoność społecznej maszynerii wymaga wielu specjalistów drugiego planu. Prowadzi to do tzw. adiaforyzacji, czyli oddzielania procedur i działań systemowych od refleksji moralnej.

Doskonalenie technik kremacji ofiar w III Rzeszy mogło być przez inżynierów, robotników i przedsiębiorców traktowane jako działanie bez związku z ostatecznym rozwiązaniem. Bez sprawnie działających pieców w obozach zagłady ludobójstwo nie mogłoby jednak przebiegać tak szybko.

Chcąc zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa, awans społeczny i zasoby różnorodnych kapitałów, co należy do "naturalnego" nastawienia obywateli, ludzie korzystają z szans otworzonych przez mobilizację ludobójczą. Sprawia to, że w coraz większym stopniu uzależnieni są od głównych aktorów ludobójstwa, mających pełną świadomość ostatecznego, eksterminacyjnego celu.

Ideologiczna indoktrynacja wszystkich członków wspólnoty sprawców nie jest ani możliwa, ani potrzebna. Wielu z nich, kierując się dobrem rodziny i własnym dokonuje wyborów, które w skali całego społeczeństwa umożliwiają anihilację ofiar. Nie znaczy to, że ludzie stają się marionetkami. Jako istoty refleksyjne mogą w różny sposób odpowiadać na zastane warunki i presje. To przede wszystkim nieplanowane konsekwencje wzmacniają ludobójczą sieć.

W takiej sytuacji bezwarunkowa ochrona ofiar staje się niejednokrotnie wyborem heroicznym. Nawet gdy za pomoc nie grozi kara śmierci, to osoba angażująca się aktywnie we wsparcie stygmatyzowanych ludzi oddala się od innych członków swojego narodu. Poczucie izolacji, samotność lub życie w kłamstwie są dla wielu zbyt wysoką ceną.

Ta sama osoba może podejmować jednocześnie z pozoru wykluczające się działania – uczestniczyć w grabieniu ofiar, ich dyskryminacji lub wręcz eksterminacji; a zarazem pomagać poszczególnym osobom skazanym na anihilację.

(...)

Książka dostępna jest w formie ebooka w Publio.pl >>

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (96)
Co to jest ludobójstwo? Dlaczego ludzie stają się ludobójcami? Książka - Lech Nijakowski
Zaloguj się
  • sunzi15

    Oceniono 1 raz 1

    Totalitarne systemy spoleczne poslugujace sie religiami i ideologiami
    degeneruja, odczlowieczaja w blyskawicznym tempie cale spolecznosci.

    Ten proces zostal uruchomiony w Polsce przez kato-nazistowska mafie,
    urzadzajaca na gruzach Rzeczypospolitej
    klerykalno-nazistowska DYKTATURE.

    Musimy temu postawic szlaban ZANIM
    nastapia nieodwracalne autodestrukcyjne skutki!!!

  • piotrwojciak_first

    Oceniono 2 razy -2

    A co z ludobójstwem aborcyjnym?

  • eti.gda

    Oceniono 1 raz 1

    "Każdy może stać się bestią, trzeba tylko dać mu szansę" (Ladislav Fuchs, czeski reżyser filmowy, m. in. film "Palacz zwłok")

  • lukki69

    Oceniono 3 razy 1

    Nikt nie wymordował tyle ludzi ,co Francja, Niemcy i Wielka Brytania
    Biedna Afryka to ich dzieło..

  • jiddu

    Oceniono 3 razy 1

    Potencjalny ludobójca to ktoś, kto nienawidzi innych ludzi, z różnych powodów, koloru skóry, wyznania, narodowości itd. Ten tak zwany normalny człowiek ma już w sobie wystarczającą dawkę jadu, aby ludobójstwo było możliwe. Potrzebuje już tylko zgody państwa.

  • lukki69

    Oceniono 5 razy 3

    Są narody jak Polacy,którzy nigdy nie dopuszczą się ludobójstwa czy kolaboracji z nazizmem itp...

    ..a są narody ,jak Niemcy którzy bezproblemowo potrafią mordować kobiety i dzieci....są jak zaleczony alkoholik.....niby wszystko w porządku a jak poczuje alkohol i się skusi to robi się od razu totalitarnie....

    ...90% konfliktów w Azji i Afryce to konsekwencje kolonializmu europejskiego Francji ,Niemiec i Wielkiej Brytanii

  • ponury424

    Oceniono 4 razy 0

    Żeby przeprowadzić eksterminację narodu lub danej grupy ludności ze względu na pochodzenie, status społeczny, zawsze musi pojawić się złe słowo, oczywiście powtarzane tysiące-setki tysięcy-miliony razy za pomocą machiny propagandowej. Podobnie rzecz się ma w przypadku pojedynczych ludzi, których żeby zniszczyć należy najpierw odczłowieczyć, co niestety ma w dalszym ciągu miejsce przy wybitnym udziale prasy. Jak z tego wynika, straszliwa historia niektórych redaktorów niczego nie nauczyła. Jak również trudno się zgodzić z autorem artykułu co do liczby przez niego określonych totalnych ludobójstw. Pewnie wśród tych trzech wymienionych miał na myśli ludobójstwo Ormian, Holocaust i wymordowanie Tutsi przez Hutu, co zawężą liczbę popełnianych innych ludobójstw na ogromną skalę. Przypomnę ludobójstwo dokonane przez Niemców na plemionach Namagua i Herero ( obecna Namibia ). Niemcy wypędzili całą ludność plemion na pustynie blokując im dostęp do wody i żywności, w wyniku czego ze 100 tys. ludu Herero przy życiu pozostało około 15 tys. których Niemcy umieścili w obozach śmierci. A jak nazwać zbrodnie dokonane na Chińczykach przez Imperium Mongolskie w wyniku czego śmierć poniosło ponad 50 mln. Chińczyków. Zbrodnie Czerwonych Khmerów Pol Pota, gdzie z 7 mln. ludności Kambodży śmierć poniosło około 3 mln. Wielki głód na Ukrainie, 6 mln. ofiar. Również za totalne ludobójstwa należy uznać Rzeź Wandei, Rzeź Wołyńską, gdzie ukraińcy z OUN-UPA nie wymordowali wszystkich Polaków zamieszkałych na tych terenach ponieważ wkroczyła tam armia czerwona. Wspomnieć należy także o wymordowaniu przez Anglików około 50 proc. Irlandczyków i sprowadzenie w owym czasie tych ostatnich do ludzi dziesiątej kategorii. Zbrodnie Belgów pod przywództwem króla Leopolda II w Kongo, około 8 mln ofiar. Jak z tego wynika, tych totalnych ludobójstw było znacznie więcej niż wymienione trzy przez autora. Różne były metody ich przeprowadzania.

  • piotrwojciak_first

    Oceniono 6 razy -2

    V. Nie będziesz zabijał. Nawet psa, nawet jak masz za małe mieszkanie. A płód ludzki? Możesz, również gdy masz za małe mieszkanie. Ludobójstwo jest nie halo. Aborcja jest ok.

  • piotrwojciak_first

    0

    V. Nie będziesz zabijał.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX