Jak zadziałał rządowy program naprotechnologii? Przez dwa lata urodziło się tylko 70 dzieci

Dzięki działającemu w czasach rządów PO-PSL programowi in vitro urodziło się ponad 21 tys. niemowląt. Rząd PiS z refundacji zabiegów zrezygnował i postawił na naprotechnologię. Metoda ma 5 proc. skuteczności.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Dzięki rządowemu programowi kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego do tej pory urodziło się 70 dzieci.  - A w ciągu czterech lat funkcjonowania wspieranego przez rząd programu in vitro na świat przyszło ponad 21 660 dzieci - mówiła w TOK FM Anna Krawczak ze stowarzyszenia Nasz Bocian.

Zdaniem rozmówczyni Agaty Kowalskiej obecnie prowadzony przez rząd program nie jest skierowany do osób niepłodnych. - Jest skierowany do osób, które podejrzewają u siebie potencjalne problemy z płodnością, ale nigdy nie przeszły diagnostyki w tym kierunku - tłumaczyła. 

Naprotechnologia to tak naprawdę kalendarzyk małżeński. Za forsowaniem metody w Polsce stoi ideologia

Na czym polega program ochrony zdrowia prokreacyjnego?

Jak wyjaśniała Anna Krawczak, wprowadzając rządowy program, najpierw skupiono się na doposażeniu szpitali i wyszkoleniu personelu.  

- Kupowano np. specjalistyczną aparaturę laboratoryjną, odczynniki do badania nasienia, sprzęt do wykonywania laparoskopii, ultrasonografu itp. Czy to się przełożyło na zysk osób, które chciałyby mieć dziecko, a mają trudności? Nie - stwierdziła kategorycznie.

Resort zdrowia właśnie inwestycjami w sprzęt tłumaczył "słabe wyniki" programu.

Według Krawczak problemem jest też to, że "nigdy nie było pomysłu, żeby pomóc osobom niepłodnym". Jej zdaniem opracowany przez rząd PiS program nie mógł tego zrobić. 

Czytaj też: Województwo chciało wesprzeć in vitro, ale jego uchwała "nie spełniła wymogów". Sprawa trafi do sądu

Zaznaczyła, że mogło urodzić się za jego pomocą 70 dzieci, ponieważ niepłodność ich rodziców była uleczalna. 

- To były przypadki osób, którym się udało, bo ich niepłodność nie była tak zaawansowana, że nic poza in vitro by nie zadziałało. Dla większości osób, które wzięły udział w programie refundacji in vitro, zapłodnienie pozaustrojowe było metodą ostatniej szansy. Takim osobom program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego nie pomoże - wyjaśniała członkini stowarzyszenia Nasz Bocian.

Czytaj też: In vitro jak "wyłudzenie mieszkania". Burzliwa sesja krakowskiej rady miasta o leczeniu niepłodności

- Wskaźnikiem powodzenia programu miało być 30 proc. ciąż w grupie ze zdiagnozowaną przyczyną leczenia niepłodności. Czyli wśród osób, które przyszły do programu, nie wiedząc, czy są płodne, czy nie, część osób zdiagnozowano by jako niepłodne i w tej grupie miało się pojawić 30 proc. ciąż. Mamy 70 narodzin, a jesteśmy w połowie programu. Jest obliczony do 2020 roku - przypomniała  Anna Krawczak. 

Taniej znaczy lepiej?

Jak podkreśliła rozmówczyni Agaty Kowalskiej, na program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego wydano do tej pory blisko 30 mln zł. 

- Na program in vitro wydano 260 mln, ale urodziło się z niego 310 razy więcej dzieci - dodała.

Zdaniem Krawczak kluczowym pytaniem jest to, czy twórcy obecnego programu naprawdę chcieli w jakikolwiek sposób odpowiedzieć na problem niepłodności. 

- Wydaje mi się, że przyświecało im zaprotezowanie programu refundacji in vitro, czyli danie ludziom jakiegoś ekwiwalentu. Ale intencja wcale nie była taka, żeby ten ekwiwalent miał realne skutki - podsumowała. 

Chcesz widzieć więcej? Posłuchaj!

  • Skąd tak dobra skuteczność programu in vitro?
  • Jakie metody inne niż in vitro mogą zostać zastosowane?
  • Ile jest w Polsce dzieci do adopcji?
  • Dlaczego rządowego programu nazwać naprotechnologią nie można?

Czy grozi nam epidemia?

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (51)
In vitro kontra rządowy program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego
Zaloguj się
  • plutoniczna

    Oceniono 19 razy 17

    za PO jednostkowy koszt sukcesu to 12 tys. zł
    za PiS jednostkowy koszt "sukcesu" to 286 tys. zł.

    "Miś" wiecznie żywy.
    bo najlepsze interesy (koryto+) robi się na drogich mało opłacalnych inwestycjach.

  • vito60

    Oceniono 13 razy 13

    Bzdurny program, te 5% to ludzie z osłabioną płodnością, których nie wyleczono, a jedynie trafił im się ,,dobry strzał".

  • andrzej2310

    Oceniono 13 razy 11

    Polityka historyczna PIS wymaga cofnięcia medycyny do średniowiecza

  • glencok

    Oceniono 12 razy 10

    ludzie zmieńcie tok myślenia. Nie zarzucajcie niskiej skuteczności programu bo pisowcom nie o to chodziło żeby dużo dzieci się urodziło. Chodziło o to żeby znowu w ramach dojenia jakieś świnie przy korycie się nachapały i o ideologie. Polska zmienia się w państwo wyznaniowe i chodzi o to a nie o to że miało przyjść na świat ileś tysięcy dzieci z tego programu.

  • sobiepan11

    Oceniono 12 razy 10

    Powróciła dyktatura ciemniaków.

  • wadp21

    Oceniono 10 razy 8

    PIS jest w stanie spieprzyć wszystko czego się dotknie. Midas zamieniał wszystko w złoto a PIS w g...o!!!! Ale pieniądze przyjaciele królika doją . I zaraz się okaże , że to wroga robota rodziców , że nie zaszli w ciążę bo są z PO i chcą rządowi zrobić na złość. Albo , że jak człowiek nie wspomoże się modlitwą to nigdy nic z tego nie wyjdzie. Co za nieudacznicy z tych faszystów PISowskich

  • 2krzychok

    Oceniono 8 razy 8

    "Metoda ma 5 proc. skuteczności."
    To świetny wynik jak na pisiorków. Ale pewnie zawyżony.

  • plutoniczna

    Oceniono 10 razy 8

    kolejny sukces PiS
    310:1

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX