"I tak nie mam co jeść". Jeden z podwykonawców Astaldi rozpoczął głodówkę. Inni też zapowiadają protesty

Jeden z podwykonawców włoskiej firmy Astaldi rozpoczyna głodówkę na znak protestu przeciwko niewypłaceniu wynagrodzenia za wykonane prace. - I tak nie mam co jeść - mówi w rozmowie z TOK FM.

Radio TOK FM i Wyborcza.pl teraz w jednym pakiecie - wygodniej i aż o 50% taniej. Takiej oferty nie było jeszcze nigdy!  Sprawdź szczegóły >>>

Artur Sudnik jest właścicielem firmy, która prowadzi prace wysokościowe, a także związane z ochroną środowiska. W ramach ochrony żab kosił trawy na odcinku ponad 25 km przy budowie linii kolejowej Lublin-Warszawa.

- Astaldi jest nam winne ponad 80 tysięcy złotych. Dla nas to jest bardzo dużo - mówi Artur Sudnik w rozmowie z reporterką TOK FM Anną Gmiterek Zabłocką.

 "Tutaj przynajmniej ktoś mnie znajdzie"

Na początku października okazało się, że włoski gigant na rynku budowlanym - firma Astaldi - ma kłopoty finansowe i od czerwca nie płaci podwykonawcom. Chodzi m.in. o tych zatrudnionych przy remoncie linii kolejowych Lublin-Warszawa i Poznań-Wrocław.

- Jesteśmy dwuosobową spółką i po prostu sami pracujemy. Wspólnika też nie poproszę o żadne pieniądze. Ma małe dziecko, a jego żona jest w ciąży. Miesiąc temu wystąpiłem o pieniądze do PKP. Pierwsze wezwanie do zapłaty złożyłem 17 września, omijając Astaldi, ponieważ już wiedziałem, że nie mają pieniędzy - mówi przedsiębiorca, dodając:

- I tak nie mam co jeść, więc nie ma znaczenia, czy będę siedział w domu. Tutaj, jeśli coś się stanie, to przynajmniej ktoś mnie znajdzie. Będę siedział tutaj w budynku PKP. 

Podwykonawcy zapowiadają też na jutro (18 października) protest na drogach. Najprawdopodobniej dojdzie do niego m.in. na drodze krajowej nr 17. Przedsiębiorcy twierdzą, że PKP PLK cały czas przedłuża procedurę weryfikacji faktur i spłaty zadłużenia. 

Czytaj też: Firma budująca tunel na Zakopiance, metro i warszawską obwodnicę ma kłopoty. Co dalej z inwestycjami?

Astaldi realizuje kilka ważnych inwestycji komunikacyjnych w naszym kraju, poza budową linii kolejowych - jest to rozbudowa warszawskiego metra czy drążenie tunelu na zakopiance.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (17)
Astaldi nie płaci podwykonawcom. Zapowiadają protesty
Zaloguj się
  • buzhidao

    Oceniono 8 razy 6

    Nieważne kto aktualnie rządzi, ale jak Cię wyru...ą przy inwestycjach rządowych to znaczy, że mieszkasz w Bantustanie.

  • tilow3

    Oceniono 17 razy 5

    Moi pisowscy znajomi do dzisiaj wspominają, że ci z PO kradli i nie płacili za wykonane zlecenia. Za budowane autostrady, czy za stadiony na Euro - mafia kradła i porządnych obywateli oszukiwała. No ale przyszła "dobra zmiana" w 2015 r. i skończy się wszystko złodziejom! A tymczasem.... za PO przynajmniej nie urządzali głodówek, wystarczyło poskarżyć sie władzy i kasa się cudem, ale się znajdowała. Może niech teraz też pójdą do "uczciwych" z PiS?

  • cheshire

    Oceniono 6 razy 4

    będzie to trwało dopóki przetargi będą szły na poziomie absurdalnie niskim gdzie od razu widać, że na coś lub komuś pieniędzy zabraknie.

  • Tds Sbl

    Oceniono 9 razy 3

    a czego się spodziewali mniejsi po większych gdy obowiązuje praktycznie korwinizm/wolnościostwo a PiS się praktycznie nie wtrąca aby uniknąć dalszego wzrostu nawałnicy oskarżeń

  • facio60

    Oceniono 4 razy 2

    Mało kto o tym wie, poza specjalistami w branży. Więc uprzejmie informuję. Na budowach działają wykonawcy i podwykonawcy, którzy są oficjalnie zgłoszeni do inwestora jako firma wykonująca prace budowlane. W myśl istniającego prawa, za długi podwykonawcy odpowiada nie tylko jego bezpośredni zleceniodawca ale każdy następny w tym łańcuszku. Pracowałem w gigancie budowlanym i pamiętam, jaki szok przeżyliśmy gdy tego typu sprawę przegraliśmy wiele lat temu.
    Dlatego, PKP nie może zignorować roszczeń tylko musi zapłacić. Zwykle są to firmy budowlane, które bezpośrednio na budowie zatrudniają pracowników. Żadna z nich tam nie wejdzie bez specjalnych szkoleń, spełnienia wymogów inwestora.
    Sęk w tym, że istnieje cała masa firm uczestnicząca w projekcie, które nie są zgłoszone do inwestora jako kwalifikowany podwykonawca. Są to zwykle firmy usługodawcze, dostarczające materiały, których pracownicy nie są bezpośrednio zatrudnieni na budowie. Takie firmy mogą jedynie nękać swoich dłużników i podać ich do sądu. Długie i kosztowne procedury, a w przypadku bankuctwa zleceniodawcy, zostają z niczym. I taką pewnie firmę reprezentuje Pan jak w reportażu. Takich jest wiele. W chwili obecnej mamy dramatyczną sytuację, jeśli chodzi o wywiązywanie się z płatności w branży budowlanej. Pamiętajmy, że branża ta jest lokomotywą gospdarki (m.in. mieszkania a w ślad za tym ich wyposażenie). Jeśli ona upada, to za chwilę ten branżowy kryzys rozleje się szeroką falą po całej gospodarce.

  • 2bxornot2b

    Oceniono 3 razy 1

    Astaldi to juz pewne jest bankrutem, a firma ta ma w Polsce rozgrzebanych sporo robot, bedzie sie znow sporo dzialo i jak zawsze zrodlo problemow zaczelo sie na bliskim wschodzie. Podobnie padalo rok temu brytyjskie najwieksze konsorcjum budowalne po ich zaangazowaniu w dubajskie piramidy.

  • gtpress

    Oceniono 7 razy 1

    za PRL-u polscy Robotnicy i polscy Inżynierowie budowali drogi w Iraku, Iranie, Libii....., co to się stało, że "za DE MO KRA CJIi" w Polsce drogi buduja nam Obcy ?

  • smurfmadrala

    Oceniono 8 razy -2

    Cz ktoś doniósł w tej sprawie do Komitetu Centralnego w Brukseli ?
    Niemieccy towarzysze sekretarze i komisarze ludowi z pewnością pomogą ,
    Niemcy od wieków są głęboko zatroskani o Polskę i Polaków.

  • deco.derr

    Oceniono 4 razy -2

    80 kola zwala firma, nawet mala, z nog??
    Cus mam wrazenie ze cala taz. polska aktualna koniunktura ma gliniane nogi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX