Miś Uszatek pójdzie pod młotek? Komornik w Muzeum Animacji Se-Ma-For w Łodzi

Miś Uszatek

Miś Uszatek (FRANCISZEK MAZUR)

Wszyscy pamiętamy Misia Uszatka czy pingwina Pik Poka. Stworzyło je prl-owskie studio filmowe Se-Ma-For. Jego spadkobiercą, firmą, która wyprodukowała oskarowego "Piotrusia i wilka" zarządza dzisiaj komornik.

Se-Ma-For to nie tylko dobranocki. W 1980 roku studio otrzymało Oskara za film Tango. Po przemianach ustrojowych zostało sprywatyzowane, ale nie był to koniec jego sukcesów. W 2007 roku stworzyło bowiem animację "Piotruś i wilk", która zdobyła kolejną statuetkę. Rok później obok studia powstała fundacja filmowa, mająca wspierać jego działalność oraz Muzeum Animacji. 

- To się jakoś toczyło, wszystko wyglądało dobrze, studio miało swoją siedzibę w efektownej inwestycji w Łodzi i kiedy wyglądało na to, że jest nieźle, nagle się okazało, że firma generuje długi - wyjaśniał w TOK FM Dariusz Pawłowski z "Dziennika Łódzkiego. 

Rafał Syska, dyrektor Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Łodzi uspokajał jednak w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u. - Wszystkie postaci są bezpieczne. - Od dawna mają swój dom i nic im nie grozi. Mieszkają już w instytucjach publicznych, w muzeach, w Filmotece Narodowej - zapewniał oraz tlumaczył, że kukiełki  wykorzystywane produkcji znanych wszystkim dobranocek są własnością Muzeum Etnograficznego i Archeologicznego w Łodzi oraz łódzkiego Muzeum Kinematografii. 

Se-Ma-For. Legendarna marka


Jak zaznaczył Rafał Syska, Ministerstwo Kultury poprzez Filmotekę Narodową, od kilku miesięcy starało się pozyskać obiekty z najnowszego Se-Ma-Fora. - Narodowe Centrum Kultury Filmowej przejęło latem kilka obiektów od osoby, która współprodukowała "Piotrusia i Wilka" - wyjaśniał, że następnie musiano już czekać na decyzje komornika.

Zaznaczył jednak, że według niego sprawa musi skończyć się w Filmotece Narodowej. - To jest najbardziej naturalny bieg rzeczy, czyli ratowania tego dziedzictwa najnowszego Se-Ma-Fora. Taki kierunek podchwycił też resort kultury - podkreślił. 

Se-Ma-For. Czy państwo uratuje pamiątki?


Piotr Maślak pytał Dariusza Pawłowskiego z "Dziennika Łódzkiego", dlaczego nie udało się obronić przed upadłością słynnego studia animacyjnego.

Fundacja powołana po to, by wspierać utrzymanie studia, nie dała rady uzbierać środków na uratowanie firmy.  

- Wydaje mi się, że mając w mieście taką firmę, taką markę, należało śledzić losy tego przedsięwzięcia i zamiast cieszyć się, że jest dobrze, w jakiś sposób szukać rozwiązań, żeby tej marki nie stracić - stwierdził Pawłowski.

Dziennikarz nie był w stanie przewidzieć, jakie będą losy zarówno kolekcji muzealnej, jak i firmy. - Część tych najstarszych eksponatów już wróciła albo jeszcze wróci do łódzkich instytucji, do których należy. Zabezpieczone są najstarsze filmy, dobranocki. Największy problem jest z tym, co powstało już pod prywatnym szyldem, czyli "Piotrusiem i Wilkiem" - tłumaczył Pawłowski.

Paweł Lewandowski, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego, poinformował 18 października, że resort wykupi kukiełki należące do firmy podczas licytacji komorniczej i przekaże je Narodowemu Centrum Kultury Filmowej w Lodzi - podał z kolei PAP. 

Bajki o Misiu Uszatku dostępne są w formie audiobooka w Publio.pl >>

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • kto ma prawa autorskie do Misia Uszatka;
  • czy Narodowe Centrum Kultury Filmowej w Łodzi ma pomysł jak uratować studio Se-Ma-For?
Zobacz także
  • Pracownicy w warszawskim biurowcu Szybko ubywa miejsc pracy. Niskie bezrobocie to coraz większy problem
  • Parauszek - kadr z filmu Będzie lepszy od Uszatka? Oscarowy łódzki Se-ma-for kręci animowaną bajkę o Zajączku Parauszku [WIDEO, ZDJĘCIA]
  • Awers i rewers 1-dolarowej monety To nie żart. Miś Uszatek na 1-dolarówce [FOTO]

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy