Myśliwi świętują. Ogólnopolski Hubertus w Pułtusku bez pokotu. A co w innych miastach?

Stajnia Drwal. Święto jeźdźców i Myśliwych Hubertus

Stajnia Drwal. Święto jeźdźców i Myśliwych Hubertus (ana)

Święto myśliwych to okazja do zapoznania się z ich kulturą, ale też kontrowersje - często podczas obchodów Hubertusa eksponowano upolowane zwierzęta. W tym roku, podczas ogólnopolskiej edycji wydarzenia, polowania nie będzie.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej.  Sprawdź szczegóły >>>

„Uwaga mieszkańcy Pułtuska! (...) Jeszcze jest czas na protest! Myśliwi chcą na oczach waszych dzieci porozkładać na rynku kilkaset zamordowanych własnoręcznie zwierząt. Ociekające krwią ciała bestialsko zamordowanych zwierząt mają przez kilka godzin być oglądane przez mieszkańców i ich dzieci” - czytamy w facebookowym wpisie na fanpage’u “Ludzie przeciw myśliwym”.

Aktywiści prowadzący fan page przywołują przykłady z poprzednich lat, kiedy jednym z elementów odbywającego się w całym kraju święta myśliwych był pokot, czyli eksponowanie ciał zabitych zwierząt na widok publiczny.

Czytaj też: Policja zatrzymała myśliwego, który postrzelił kobietę jadącą autem. Usłyszał zarzut

„W poprzednich latach wywoływało to traumatyczne reakcje najmłodszych. Nasi obserwatorzy widzieli płaczące małe dzieci, które nie potrafią zrozumieć, dlaczego lisek czy sarenka ma dziurę w głowie i czemu zajączek ma wydłubane oczy i odstrzeloną nogę” - alarmują aktywiści.

Jak dowiedzieliśmy się jednak w Polskim Związku Łowieckim, w tym roku w Pułtusku podczas zaplanowanego na 21 października Ogólnopolskiego Hubertusa nie będzie pokotu. Nie odbędzie się też polowanie. Rzecznik PZŁ Michał Niemczak tłumaczył, że celem imprezy jest edukacja i popularyzacja kultury łowieckiej. Program imprezy dostępny jest na stronie PZŁ.

Nie wiadomo, czy kolejne edycje imprezy w swoim programie będą zawierały polowanie i pokot. Jak wyjaśniał Michał Niemczak, organizatorzy są na razie skupieni na tegorocznej edycji.

Rzecznik podkreślił jednak, że Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego odpowiada jedynie za program ogólnopolskich obchodów Hubertusa. Organizacja pozostałych imprez w ramach święta myśliwych, leśników i jeźdźców, leży w gestii zarządów okręgowych PZŁ, których w Polsce jest 49. Zatem to one decydują o tym, czy częścią wydarzenia będzie polowanie i pokot.

Podobnie jak w przypadku obchodów w Pułtusku, również w programie zaplanowanego na ten sam dzień VIII Hubertusa Gdańskiego nie uwzględniono polowania i pokotu. Będzie msza święta pod przewodnictwem Metropolity Gdańskiego Arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia oraz występy „Hubertus Brass” z Gdyni i Akademickiego Chóru Politechniki Gdańskiej.

Pod patronatem Szyszki

Polowanie było za to elementem np. X Hubertusa Węgrowskiego, który odbył się w weekend 13 - 14 października. Patronat nad imprezą objął były minister środowiska Jan Szyszko. O jej przebiegu opowiedział w TOK FM Bartek Sabela, reporter pisarz.

- 423 myśliwych, czyli armia ludzi z bronią, rozjechała się w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, między Łochowem a Sokołowem Podlaskim - relacjonował, dodając, że organizatorzy odmówili mu akredytacji prasowej na wydarzenie.

- Pojechałem tak czy inaczej. I udało mi się wejść zarówno na obchody, jak i miejsca polowań poszczególnych kół. Nie było to proste, ponieważ myśliwi rozjechali się w niewiadome miejsca. Tylko pięć lokalizacji polowań było oficjalnie zgłoszonych - opisywał.

Zdaniem Sabeli, wobec zapowiadanych przez ekologów blokad, formę wydarzenia zmieniono na sanitarny odstrzał dzików, jednak faktycznie miało ono przebieg zwyczajnego polowania.

Dlaczego? - Konsekwencje prawne zablokowania takiego odstrzału są znacznie poważniejsze niż w przypadku normalnego polowania. Odstrzał sanitarny daje specjalne prawa myśliwym - tłumaczył. Dodał, że myśliwi polowali też na inne zwierzęta, głównie lisy.

Odstrzał dzików uzasadniany jest walką z Afrykańskim Pomorem Świń. Decyzja o strzelaniu do tych zwierząt zapadła za czasów ministra Jana Szyszki. Jednak jego następca Henryk Kowalczyk też jest aktywny w tej sprawie. Zdecydował m.in. o zdjęciu okresu ochronnego z ciężarnych loch. I wyznaczył 650 zł nagrody za ustrzelenie takiego zwierzęcia.

Sabela podczas rozmów z uczestnikami Hubertusa usłyszał, że rzeź dzików na masową skalę nie podoba się nie tylko obrońcom zwierząt, ale krytykują ją także sami myśliwi.

- To środowisko jest różnorodne. Spotkałem osoby, które nie zgadzały się z ideą tego odstrzału. Dziki uciekające przed wielką nagonką rozbiegają się po ogromnej przestrzeni, a myśliwi roznoszą na butach krew, wywożąc ją do innych województw. Otwarcie przyznawali, że pod kątem walki z ASF jest to kompletnie bezsensu. Ale biorą w tym udział, bo nakazuje im koło łowieckie, a jemu ministerstwo - mówił Sabela.

Narastające kontrowersje

Na temat działalności myśliwych wiele dyskutowano w ostatnich miesiącach. Na początku roku głośno było o sytuacji, która spotkała Igora Tracza, mistrza świata wyścigach psich zaprzęgów. Grupa myśliwych przegoniła go z lasu w Pomorskiem, w którym trenował z uczniami. W obecności dzieci sugerowali, że sportowiec może “dostać kulkę”, jeżeli będzie na terenie, na którym odbywa się polowanie.

Duży opór myśliwych wzbudziła podpisana przez prezydenta w lipcu nowelizacja prawa łowieckiego. Jedną z najgorętszych kwestii był zakaz udziału nieletnich w polowaniach. Nowe prawo zwiększa ponadto nadzór ministra środowiska nad Polskim Związkiem Łowieckim. Nie pozwala też na szkolenie psów myśliwskich przy pomocy żywych zwierząt.

* Reportaż Bartosza Sabeli na temat tegorocznego święta Hubertusa w Węgrowie ukaże się w "Dużym Formacie" na przełomie listopada i grudnia. 

Zobacz także
  • Mieszkańcy Trójmiasta protestują przeciw zbiorowym polowaniom. W ramach protestu , uczestnicy stali obok myśliwych , w odblaskowych kamizelkach. Tylko 0,3 proc. społeczeństwa poluje, a ok 10 proc. popiera myślistwo i jest to trwały trend społeczny. Po nowelizacji ustawy człowiek pójdzie na spacer do lasu, ale jeśli w tym lesie trwa polowanie, może zostać oskarżony przez myśliwego, że celowo mu przeszkadza. I usłyszeć: 'Proszę opuścić ten teren!'. Jeżeli nie posłucha, myśliwy będzie mógł zadzwonić po policję i 'przeszkadzający' dostanie 500 zł grzywny. Jeżeli odmówi płacenia, trafi pod sąd. Jeśli i tam nie zapłaci - pójdzie do więzienia Polowania to ograniczanie konfliktów między ludźmi a zwierzętami - przekonuje rzeczniczka myśliwych
  • Polowanie "Rzeczpospolita Myśliwska": postulat, obawa czy opis rzeczywistości? Wyjaśniamy
  • Rocznie myśliwi zabijają około 1,5 miliona zwierząt (fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta) Minister rolnictwa: Myślę, że nie będzie alternatywy dla drugiego związku łowieckiego

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy