"Nic nie potwierdzam, proszę mnie wypuścić". Szarpanina prezesa LOT ze związkowcami

W czasie spotkania, które miało prowadzić do negocjacji związkowców z LOT z prezesem tej firmy, doszło do szarpaniny. Rafał Milczarski chciał wręczyć im wypowiedzenia umów o pracę. Związkowcy upublicznili nagranie.

Teraz cyfrową prenumeratę Radia TOK FM możesz wykupić we wspólnym pakiecie z Wyborcza.pl. Wszystko na jednym loginie i aż o 50% taniej! Sprawdź szczegóły >>>

Światło dzienne ujrzały nagrania poniedziałkowych negocjacji ze związkowcami. Prezes LOT usiłował wręczyć uczestnikom spotkania wypowiedzenia umów o pracę.

Spotkanie przebiegało w bardzo negatywnej atmosferze. Związkowcy, na wieść o zwolnieniach, przerwali rozmowy i opuszczali pomieszczenie. Prezes próbował ich zatrzymać i wręczyć im wypowiedzenia.

Prawnik związkowców poinformował, że prezes Milczarski przycisnął Adama Rzeszota do ściany, żeby uniemożliwić mu opuszczenie spotkania. Ta sytuacja ma być przedmiotem osobnego postępowania.

Co na to rząd? Co na to premier?

OPZZ apeluje do premiera, by zainteresował się sytuacją w PLL LOT. Rzeczniczka rządu zapewnia, że Morawiecki "czuje na sobie odpowiedzialność za cały obszar". Ale interweniować nie będzie.

Związkowcy z Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych nie mają wątpliwości, że tym, co dzieje się w PLL LOT, powinien zainteresować się premier Mateusz Morawiecki. Wczoraj prezes narodowego przewoźnika - Rafał Milczarski, podjął decyzję o zwolnieniu 67 osób, które brały udział w akcji protestacyjnej. Zarząd spółki uważa, że strajk był nielegalny. W związku z tym mógł dyscyplinarnie zwolnić pracowników. 

- To zamach na prawa pracownicze - mówią przedstawiciele OPZZ i apelują do szefa rządu.

Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska pytana przez dziennikarzy w Sejmie, czy premier interesuje się sytuacją w PLL LOT, odpowiedziała, że za "odpowiednie obszary" odpowiedzialni są prezesi spółek i ministrowie.

- Premier rządu polskiego zawsze czuje na sobie odpowiedzialność za cały obszar, ale proszę dać szansę tym, którzy są bezpośrednio odpowiedzialni za dany obszar, aby ze swoich obowiązków się wywiązali - powiedziała.

OPZZ: Dymisja prezesa 

Pracownicy LOT-u, w tym piloci, stewardessy i stewardzi domagają się podwyżek i powrotu do zasad wynagradzania z 2010 roku. Ich postulaty dotyczą także zmiany formy zatrudnienia. Obecnie ponad połowa personelu nie jest zatrudniona na umowach o pracę, tylko prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą.

OPZZ na jutro zwołało nadzwyczajne posiedzenie prezydium związku. Chce też pilnego zwołania posiedzenia Rady Dialogu Społecznego. Przewodniczący Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych w PLL LOT Adam Rzeszot, zwolniony wczoraj z pracy, mówi wprost: jedynym wyjściem z sytuacji jest dymisja prezesa LOT-u.

- Po tym wszystkim, co zrobił prezes LOT, do jakich strat doprowadził firmę, jedynym honorowym wyjściem z tej sytuacji jest to, aby pan prezes Milczarczyk ustąpił ze swojego stanowiska - uważa Adam Rzeszot. 

Czytaj też: Strajk pracowników LOT. "Rozmowy ostatniej szansy" przełożone, bo... dyrekcja nie przyszła

Państwowa spółka zatrudnia na "śmieciówki"? 

Postawą rządu wobec konfliktu w PLL LOT zaskoczeni byli goście Magazynu EKG. Prawniczka dr Beata Gessel-Kalinowska vel Kalisz przypomniała, że przedstawiciele rządu przekonywali, że chcą walczyć z zatrudnianiem pracowników na tzw. śmieciówkach. A jednocześnie tolerowane jest to, że LOT, "instytucja, która jest kontrolowana przez rząd, polskie państwo, zatrudnia ludzi na umowy śmieciowe".

W związku ze strajkiem odwołano już rejsy m.in. do Seulu i Tokio, a także Norymbergi i Toronto.

Fundamentalny błąd kierowany chciwością? Prezes LOT-u o żądaniach pracowników

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny