"Wstyd mi za państwo". Niepełnosprawna 6-latka musi siedzieć w przedszkolu w pieluszce, bo nie ma jej kto pomóc

6-letnia Jagoda chodzi do zerówki. Jest dzieckiem z porażeniem mózgowym, jeździ na wózku. Problem w tym, że nie jest w stanie sama pójść do toalety. Ani szkoła, ani gmina nie potrafią pomóc. Dziewczynka cały czas musi więc nosić pieluchę.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

To sytuacja z małej gminy pod Łodzią, na prośbę mamy dziewczynki nie podajemy konkretnej nazwy. Jest tu szkoła podstawowa, a w niej oddział przedszkolny, do którego uczęszcza wesoła, rezolutna Jagoda z porażeniem mózgowym.

Agata Lange, mama sześciolatki podkreśla, że córka na co dzień nie musi korzystać z pieluch. Nie nosi ich w domu, ani np. w podróży. Potrafi powiedzieć, że chce siku - potrzebuje tylko pomocy przy skorzystaniu z toalety. - Prawie dwa lata nad tym pracowaliśmy, by odstawić pieluchy. I teraz w przedszkolu znów musimy jej zakładać, bo szkoła nie widzi innego rozwiązania - mówi kobieta.

"Dlaczego muszę chodzić w pieluszce?"

Pani Agata przyznaje, że już kilka razy słyszała od córki pytanie: Mamo, dlaczego muszę chodzić w pieluszce? - W grupie są na razie małe dzieci, które nie zwracają uwagi na to, że Jagoda nie korzysta z toalety. Ale ja muszę coś z tym zrobić, żeby nie było sytuacji, że ona będzie miała 8-10 lat i dzieci wszystko zauważą. Bo to będzie dla niej mocno traumatyczne. Zresztą już w tej chwili pyta mnie: Dlaczego inne dzieci nie noszą pieluch, a ja muszę je nosić pomimo tego, że umiem zawołać siku? - podkreśla nasza rozmówczyni.

Kobieta pisała już niemal wszędzie - do Rzecznika Praw Obywatelskich, organizacji pozarządowych, Rzecznika Praw Dziecka, MEN. Była na kilkunastu rozmowach w szkole, urzędzie gminy, poradni psychologiczno-pedagogicznej.

Jedni zrzucają winę na drugich i koło się zamyka. A przekaz jest krótki: pielucha jest nieodzowna, inaczej się nie da.

- W takich sytuacjach jest mi wstyd za moje państwo. W ogóle nie myślimy o godności osób niepełnosprawnych. To, co spotyka małą dziewczynkę w tej szkole, jest absolutnie niedopuszczalne - mówi dr Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich.

Jak ocenia, to co spotyka Jagodę, to przejaw dyskryminacji.

Nic się nie zmienia

MEN poleciło przedstawicielom Kuratorium Oświaty przeprowadzenie kontroli w szkole. - Przejrzano dokumenty, zbadano przepisy. I nic się nie zmieniło. A my potrzebujemy dobrej woli, wsparcia, empatii - mówi mama Jagody.

Sekretarz gminy, na terenie której mieści się szkoła, Anna Sasin mówi nam, że szkoła realizuje wszystkie zapisy, które znalazły się w orzeczeniu wystawionym przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną.

Dziewczynka rzeczywiście ma wsparcie nauczyciela wspomagającego, tyle tylko, że nauczyciel nie pomaga jej w toalecie. - Szkoła musi działać według przepisów, zgodnie z orzeczeniem. A zalecenia z orzeczenia są spełniane. Nasza szkoła jest szkołą publiczną, a nie specjalistyczną. To, co możemy dać, to dajemy. Natomiast nic więcej ponad to - mówi. I dodaje, że szkołę... zawsze można zmienić.

- Dziewczynka może pobierać kształcenie w każdej innej szkole, która będzie spełniała te wymogi - uważa pani sekretarz. W jej ocenie, szkoła nie ma w swoim zakresie obowiązku wykonywania czynności związanych z pomaganiem dziecku w toalecie. - My naprawdę dokonaliśmy wszelkich starań - zapewnia.

Luka w prawie

Zdaniem Anny Mikołajczyk z biura Rzecznika Praw Obywatelskich, rozwiązaniem problemu byłoby wpisanie do orzeczenia przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną informacji o tym, że dziecko potrzebuje pomocy przy tzw. czynnościach samoobsługowych.

- Szkoła musiałaby się zastosować do tego zapisu - mówi prawniczka. Tyle, że dyrektor poradni Grażyna Kujawiak twierdzi, że nie może czegoś takiego wpisać, bo nie  pozwalają na to przepisy.

- Jest rozporządzenie ministra edukacji, a w nim są informacje, co się należy każdemu dziecku, które takie orzeczenie otrzymuje. Myślę, że jest tu luka w prawie - jeśli chodzi o dodatkową pomoc przy tzw. czynnościach samoobsługowych dziecka. Nie mamy możliwości zapisania w orzeczeniu czegoś, co nie jest wskazane bezpośrednio w przepisach - podkreśla pani dyrektor.

Zdaniem mamy Jagody, to nie do końca jest prawda. - Są dzieci, które mają to wprost zapisane w orzeczeniach - odpowiada mama Jagody. I pokazuje nam orzeczenie innego dziecka, w którym czytamy m.in.: "Ania wymaga stałej pomocy osoby dorosłej podczas tzw. czynności samoobsługowych i w zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych".

Gdzie podziała się empatia?

Mamie niepełnosprawnej 6-latki pomagają przedstawiciele inicjatywy "Chcemy całego życia". "W XXI wieku w dużym europejskim kraju wielu rodziców dzieci z niepełnosprawnością czeka pod szkołami, na korytarzach lub pod telefonem, żeby zapewnić synom i córkom minimum godności i życiowego komfortu" - czytamy na stronie organizacji.

- Sytuacja Jagody w ogóle nie powinna mieć miejsca. Każdy ma prawo do godności. Dlatego mama, na naszą prośbę, wystąpiła do poradni z oficjalnym, pisemnym wnioskiem o zmianę orzeczenia. Wiem, że był problem ze złożeniem tego wniosku w poradni, dlatego pismo zostało wysłane listem poleconym - mówi nam Sylwia Mądra z "Chcemy całego życia".

W jej ocenie, przepisy to jedno, ale jest jeszcze coś takiego jak zwykła ludzka empatia. A w przypadku Jagody empatii zabrakło. 

Po naszej interwencji i rozmowie z dyrektorką poradni, uzyskaliśmy zapewnienie, że postara się zorganizować spotkanie wszystkich zainteresowanych stron (poradnia, rodzice, szkoła, gmina, kuratorium), by znaleźć rozwiązanie i pomóc Jagodzie.

- Uważam, że rzeczywiście mama tej dziewczynki słusznie podejmuje działania, służące temu, by sytuację zmienić - dodała Grażyna Kujawiak.

Czytaj też: Zaszczytny tytuł dla Radia TOK FM. Dziękujemy za wyróżnienie>>>

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (60)
Niepełnosprawni
Zaloguj się
  • endrju1521

    Oceniono 14 razy 6

    Ludzie, jest ratyfikowana przez Polskę,

    Europejska Konwencja o Prawach Osób Niepełnosprawnych,

    podpisana przez Bronisława Komorowskiego ! ! ! !

    Powinna mieć asystenta społecznego ! ! ! !! ! ! ! ! ! !

  • lina555

    Oceniono 4 razy 4

    Nazwy gminy nie podamy, ale nazwisko matki i imię dziewczynki i owszem! Uczyłam w szkole wiele lat, przez ten czas przewinęło się przez nią kilkanaście osób z niepełnosprawnością i wiem, że pracę tak można zorganizować, żeby dziecko nie czuło niepotrzebnego dyskomfortu. Na dodatek do wzięcia są pieniądze z PFRON, które to ułatwią.

  • mjs05

    Oceniono 3 razy 3

    W pomoc dziecku zaangażowanych jest tyle fundacji i instytucji, piszą podania i wnioski, radzą. A wystarczyłoby, aby wyasygnowali jednego pracownika do pomocy tej dziewczynce w charakterze asystenta. Jestem przekonany, że nikt w szkole ani w gminie nie miałby nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. Niestety, ale nauczyciele w zwykłych szkołach nie są przygotowani do świadczenia tego typu usług.

  • justas32

    Oceniono 8 razy 2

    To państwo jest biedne i cywilizacyjnie zacofane - nie można żądać od niego takiego poziomu usług jakie zapewniają najbogatsze państwa świata w naszym sąsiedztwie ...

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 10 razy 2

    Taką siłę ma wspólnota która co niedzielę spotyka się w kościele.
    Płacą na tacę, niby przy okazji są swoimi bliźnimi, przekazują sobie znak pokoju i.....
    I tu się kończy historia tego społeczeństwa.
    W porównaniu ze społeczeństwami zachodnimi jesteśmy żadnym społeczeństwem.

  • nataliator

    Oceniono 1 raz 1

    Mam niepełnosprawną siostrę. Mojej mamie zależy na swoim dziecku i szkołę dobrała odpowiednio do choroby siostry (nie zwarzając na własną wygodę przy tym, że po 5 godzin dziennie musiała marznąć na mieście, czekając aż dziecko skończy zajęcia, a w efekcie końcowym przeprowadziła się do miasta, gdzie siostra miała owe najlepsze warunki do nauki i rozwoju). Ale mojej mamie w przeciwieństwie do autorki posta zależy na swoim dziecku. Zasiłek na opiekuna dziecka niepełnosprawnego otrzymuje Pani po to by dbać o swoje dziecko m. in przy asystowaniu dziecku przy toalecie, a nie medialnie zrzucać to na nauczycieli... Tylko, że roszczenia i tego typu nagonki medialne są dziś bardzo modne i najlepiej pisać skargi i oczekiwać od wszystkich prócz siebie.

  • lanceortega1

    Oceniono 1 raz 1

    "W jej ocenie, przepisy to jedno, ale jest jeszcze coś takiego jak zwykła ludzka empatia. A w przypadku Jagody empatii zabrakło."
    Pogięło ją?! Empatia w kapitalizmie?!
    Liczy się zysk, minimalizacja kosztów, ograniczenie wysiłków - linia najmniejszego oporu.

  • Oceniono 1 raz 1

    Taka jest ta szkoła taka jest ta gmina,i tyle w temacie.Do kłapania gębą wielu do przebrania pieluchy nikt.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX