Sąd tłumaczył, dlaczego wojewoda nie odpowie za swoje słowa. Cytował m.in. Biblię

Wojewoda lubelski nie odpowie za słowa o zboczeniach i dewiacjach, wypowiedziane w kontekście Marszu Równości. Sąd uzasadniał, że "nie chce być cenzorem".

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Marsz Równości w Lublinie odbył się 13 października, a jego celem było promowanie tolerancji i praw człowieka, w tym praw mniejszości. Przeciwko tej inicjatywie protestowało wielu lokalnych polityków PiS, w tym radni i wojewoda Przemysław Czarnek. Ten ostatni - na kanale You Tube zamieścił nagrany przez siebie kontrowersyjny film, w którym, w kontekście Marszu Równości, mówił o zboczeniach, dewiacjach i wynaturzeniach.

Prywatny akt oskarżenia przeciwko wojewodzie złożył organizator marszu Bartosz Staszewski. 

Sąd zdecydował

We wtorek sąd w Lublinie zdecydował, że procesu nie będzie, a sprawa zostanie umorzona. - Słowa o dewiacji i zboczeniach, wypowiedziane w kontekście Marszu Równości można uznać za obraźliwe, ale są dopuszczalne w ramach wolności słowa - tłumaczył sędzia Bernard Domaradzki. 

Na wtorkowym posiedzeniu pojawił się nie tylko wojewoda, organizator Marszu Równości i dziennikarze, ale także grupa około 20-30 zwolenników wojewody i jego poglądów, z hasłami „Konstytucja” w dłoniach i plakatami „Wolność słowa i dla prawicy”. W trakcie posiedzenia próbowali komentować, ale zostali pouczeni przez sędziego, że jeśli ktokolwiek będzie zakłócał przebieg rozprawy, publiczność zostanie wyproszona.

Organizator marszu, Bartosz Staszewski i jego pełnomocnik podtrzymali przed sądem swoje stanowisko.

- Wszystkie przestępstwa, wszystkie czyny, których motywem są uprzedzenia sprawcy, uprzedzenia na jakimkolwiek tle, w tym na tle orientacji seksualnej, wymagają bardzo stanowczej reakcji państwa z uwagi na ich specyficzne konsekwencje ponoszone nie tylko przez osoby pokrzywdzone, ale całe społeczności. To są słowa z raportu Rzecznika Praw Obywatelskich na temat przestępstw na tle nienawiści – argumentował mecenas Przeciechowski.

Dowodził, że obraźliwe, kontrowersyjne słowa wojewody odbiły się bardzo szerokim echem.

Bartosz Staszewski od początku mówił o tym, że nie chodzi mu o karanie wojewody, a jedynie o słowo „przepraszam”. Dlatego wraz ze swoim pełnomocnikiem wniósł o skierowanie sprawy na posiedzenie pojednawcze tak, jak to ma miejsce w wielu podobnych procesach. Nie zgodził się na to wojewoda. Razem ze swoim pełnomocnikiem od początku chciał umorzenia postępowania.

Tak też się stało. Sąd ogłaszając decyzję o umorzeniu cytował m.in. z Biblię, chcąc pokazać, że tematyka związków homoseksualnych była znana i opisywana już bardzo dawno tematu.

Sędzia Bernard Domaradzki w swoim uzasadnieniu przekonywał, że chociaż słowa wojewody  miały pejoratywny wydźwięk, to są dopuszczalne w ramach wolności słowa.

 - Bezspornym jest fakt, że wypowiedź Przemysława Czarnka nie została skierowana bezpośrednio do oskarżyciela prywatnego, a dotyczy organizacji Marszu Równości i oceny tego zgromadzenia jako formy promocji zboczeń, dewiacji i wynaturzeń. Niemniej, marsz nie był przedsięwzięciem anonimowym, a posiadał ściśle określonego organizatora - uzasadniał sąd. I, jak dodał, „zgodnie z zasadą logiki organizator Marszu Równości musi zostać uznany za promotora zboczeń czy wynaturzeń”.

- Słowa te mają treść wybitnie ujemną niezależnie od wyznawanego światopoglądu czy też poglądów moralnych lub też ich braku – dowodził sędzia, jednocześnie zaznaczając jednak, że nie oznacza to wcale, że wojewoda za swoje słowa powinien odpowiedzieć karnie.

Sąd przekonywał, że słowa wojewody były wypowiedzianą przez niego oceną, dopuszczalną w ramach chronionej prawem wolności słowa. Sędzia podkreślił także, że sądowe postępowanie dotyczy Przemysława Czarnka, a nie wojewody czy pracownika naukowego KUL (Czarnek jest dr. hab. prawa – przyp. red.).

 - Wolność wypowiedzi w ramach debaty publicznej dotyczy wszystkich jej uczestników, w tym także polityków. Ocena, jaką wyraził oskarżony Czarnek,  jest w ocenie sądu oceną, którą podziela część polskiego społeczeństwa. Sąd stoi na stanowisku, że prawo nie jest narzędziem zmiany stosunków społecznych i ocen moralnych – argumentował sędzia Domaradzki.

Sąd odniósł się też do pojęcia „tolerancja”. Zdaniem Bernarda Domaradzkiego, tolerancja to niekoniecznie afirmacja czy akceptacja światopoglądu, którego nie akceptujemy, ale „zracjonalizowana konieczność znoszenia – w ramach społeczeństwa – poglądów innych członków społeczeństwa. Sędzia przekonywał, że pojęcie „mowy nienawiści” nie może stanowić „knebla wolności słowa, który będzie krępował obywateli RP, w tym polityków, w głoszeniu własnych poglądów i ocen”.

W ocenie sądu, w debacie publicznej musi być przyjęta zasada „grubej skóry”. - Ceną działalności politycznej, publicznej jest również narażenie się na bardziej dolegliwą, publiczną krytykę ze strony ogółu społeczeństwa, dziennikarzy czy oponentów politycznych – przekonywał Domaradzki. I dodał, że sąd karny nie może być „cenzorem debaty publicznej”.

Bartosz Staszewski i jego pełnomocnik zapowiedzieli zażalenie. Na jego złożenie mają siedem dni.

- Wydaje mi się, że absolutnie nie muszę się cechować jakąś szczególnie grubą skórą. W Polsce mamy przepisy, które umożliwiają nam dochodzenie swoich racji. Krytyka w sferze publicznej musi mieć miejsce, bo nie chodzi o to, by wprowadzać cenzurę. Ale ktoś, kto krytykuje, musi liczyć się z tym, że poniesie za to konsekwencje, zwłaszcza jeśli kogoś obraża – stwierdził Staszewski.

Marsz Równości w Lublinie odbył się 13 października. Wzięło w nim udział kilka tysięcy osób. Próbowali go zakłócać narodowcy – rzucali w uczestników marszu pomidorami, kamieniami, racami. Część chuliganów została już zatrzymana.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (13)
Wojewoda lubelski nie odpowie za słowa o Marszu Równości
Zaloguj się
  • niktwazny126

    Oceniono 14 razy 12

    "Sąd karny nie może być cenzorem debaty publicznej" - a kto może być? Czy publiczne wypowiedzi osób, piastujących ważne stanowiska mogą być poziomem zbliżone do rynsztoka? A może tylko zależy, jaka opcja polityczna obraża?

  • realistas

    Oceniono 12 razy 10

    Sędzia tak samo głupi jak wojewoda.

  • kotkluska2016

    Oceniono 14 razy 10

    Pan sędzia z pewnością odbierze osobiste gratulacje od Zbigniewa. Reforma się udała.

  • ludekzwyczajny

    Oceniono 5 razy 3

    No, panie Sędzio - gratulacje, wygibas 1szej wody : „zracjonalizowana konieczność znoszenia – w ramach społeczeństwa – poglądów innych członków społeczeństwa".
    Gdy nazwę Pana np. reprezentantem kasty giermków dojnej zmiany, Pan tę ocenę zracjonalizuje i w ramach konieczności zniesie - jak rozumiem z "dumo i godnościo osobisto" heh ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX