Rzeczywistość niepełnosprawnych uczniów: zalecenia nie są realizowane, bo nie ma sal, nauczycieli

Nie wszystkie zapisy z orzeczeń wydawanych dzieciom z niepełnosprawnościami, przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne, są realizowane przez szkoły. Problemy dotyczą m.in. zajęć z integracji sensorycznej, zatrudniania nauczycieli wspomagających.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej.  Sprawdź szczegóły >>>

Joanna Wodzińska jest mamą pierwszoklasistki ze spektrum autyzmu, która od września chodzi do ogólnodostępnej szkoły w Lublinie. Jednym z zaleceń poradni psychologiczno-pedagogicznej, zapisanym w orzeczeniu, jest terapia integracji sensorycznej.

Chodzi o zajęcia z przygotowanym do tego, przeszkolonym nauczycielem, w specjalnie dostosowanej sali: z hamakami, linami, huśtawkami, drabinkami, tunelami. Dzieci autystyczne są często wrażliwe na różne bodźce np. na dźwięk czy światło, ale nie tylko.

- Dużym problemem są też podwrażliwości z zakresu czucia głębokiego, co objawia się tym, że dziecko nie do końca dobrze czuje swoje ciało. To powoduje rozdrażnienie, trudności w skoncentrowaniu się. Dziecko próbuje się samodzielnie dostymulować -  poruszając się ciągle: wiercąc się, podskakując, biegając - mówi mama dziewczynki.

I dodaje, że zajęcia z integracji sensorycznej służą właśnie temu, by dziecko potrafiło sobie z tym poradzić, np. wypracowało umiejętność skupiania się w czasie lekcji.

Choć Maja jest w szkole od września, do dziś takich zajęć nie miała. Bo szkoła, a chodzi o klasę integracyjną, nie ma przeszkolonego w tym zakresie nauczyciela. W placówce nie ma też odpowiednio wyposażonego pomieszczenia, w którym mogłyby się odbywać zajęcia z integracji sensorycznej.

Dyrektor szkoły Adam Szymala deklaruje, że będzie się starał to zmienić. Z budżetu na nowy rok chce wyposażyć salę, a jedna z nauczycielek już się szkoli, by prowadzić zajęcia z dziećmi takimi jak Maja.

Szkoły nie są przygotowane

Joanna Wodzińska zaproponowała, by szkoła porozumiała się z pobliskim, niepublicznym przedszkolem, do którego dziewczynka wcześniej chodziła. W placówce jest i specjalista od integracji sensorycznej, i odpowiednia sala. Dyrektor odpowiada, że z przyczyn formalno-prawnych, ale i finansowych nie jest to możliwe.

Dlatego dziewczynka ma jeździć na zajęcia do innego przedszkola, położonego 2-3 przystanki od szkoły. Zajęcia będą odbywać się popołudniami, dziewczynka jeździć będzie na nie razem z nauczycielem.

- Na dłuższą metę nie jest to dla niej dobre rozwiązanie - uważa jej mama. I dalej - walcząc o dobro swojego dziecka i o realizację zapisów z orzeczenia - zabiega, by zajęcia mogły odbywać się na miejscu, w szkole.

Podobnych przypadków, jak ten pani Joanny z Lublina i jej córki, jest więcej. 

Do inicjatywy "Chcemy całego życia", w ramach której prowadzone jest poradnictwo dla rodziców, trafia wiele sygnałów o problemach dzieci z niepełnosprawnościami. Dotyczą m.in. zajęć z integracji sensorycznej. - Szkoły nie są do tego przygotowane. Znam gminy, w których pracownicy poradni pedagogiczno-psychologicznych celowo nie wpisują w orzeczenia tego typu zajęć. Tylko z tego powodu, że w szkołach na terenie gminy nie ma specjalnych sal - mówi Sylwia Mądra, która na co dzień pomaga rodzicom i podejmuje, w ich imieniu, interwencje.

Brakuje nauczycieli

Nasza rozmówczyni zwraca uwagę, że terapia integracji sensorycznej to nie wszystko. W wielu miejscach w Polsce - zwłaszcza w mniejszych gminach - są problemy z zatrudnianiem nauczycieli wspomagających, dla dzieci z autyzmem czy na wózku. Gminy zasłaniają się np. brakiem pieniędzy. Choć na takich uczniów dostają bardzo wysoką subwencję (ok. 4,5-5 tysięcy złotych).

Wiele sygnałów, które trafia do "Chcemy całego życia", dotyczy też problemów z dowozem dzieci do szkoły - tu również rodzicom rzucane są "kłody pod nogi". - Dziś edukacja włączająca w szkołach ogólnodostępnych, inkluzja, o której tak pięknie się mówi, to w wielu miejscach utopia. Szkoły nie są do tego przygotowane i wiele z nich nie robi nic, by to zmienić. Mam bardzo dużo takich sygnałów - mówi Sylwia Mądra. Dodaje, że kolejne problemy dotyczą też różnych terapii. 

Zdarza się, że szkoła oferuje uczniom z niepełnosprawnościami jedynie logopedę, psychologa i pedagoga. Na nic więcej nie chce lub nie może sobie pozwolić. A nauczyciel, zamiast skupić się na dziecku, jego trudnościach i mocnych stronach, skupia się wyłącznie na realizacji podstawy programowej.

- Zupełnie nie tędy droga. Warto o tym na co dzień pamiętać - dodaje Sylwia Mądra.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Która szczepionka jest najbardziej niebezpieczna? "Żadna"

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny