KNF, Getin Noble Bank, szumidło... Nie musisz znać się na ekonomii, by zrozumieć, o co chodzi. WYJAŚNIAMY

O co chodzi w aferze KNF? Dlaczego powinno nas interesować, co się działo na spotkaniu u Marka Chrzanowskiego? Na te i inne pytania odpowiada Aleksandra Dziadykiewicz, dziennikarka ekonomiczna TOK FM.

Radio TOK FM i Wyborcza.pl teraz w jednym pakiecie - wygodniej i aż o 50% taniej. Takiej oferty nie było jeszcze nigdy! Sprawdź szczegóły >>>

Anna Dryjańska: Co to jest KNF?

Aleksandra Dziadykiewicz: KNF to Komisja Nadzoru Finansowego. To w państwie najważniejszy organ dbający o bezpieczeństwo naszych pieniędzy.

O czyje finanse dba KNF?

Jeśli mamy konto bankowe, wykupiliśmy prywatne ubezpieczenie lub inwestujemy na giełdzie, KNF dba o to, nikt nas nie oszukał i nie zabrał naszych pieniędzy.

W jaki sposób KNF zapewnia nam bezpieczeństwo finansowe?

KNF reguluje jak zorganizowane są banki. Decyduje, kto może je przejąć i na jakich warunkach. Komisja podpowiada też bankom i ubezpieczycielom, co mogą, a czego nie mogą robić wobec swoich klientów.

KNF to finansowy nadzorca, który ma chronić zwykłych ludzi przed szkodliwymi pomysłami instytucji finansowych.

Na czym polega tzw. afera KNF?

Na razie wiemy tyle, że były już szef KNF, Marek Chrzanowski, zrobił coś, czego nie powinien zrobić: zaprosił do siebie na spotkanie w cztery oczy jednego z najbogatszych Polaków - Leszka Czarneckiego, który jest właścicielem m.in. Getin Noble Banku i Idea Banku.

Podczas tej rozmowy szef KNF sugerował Leszkowi Czarneckiemu, by ten zatrudnił znajomego prawnika. Przyjęcie do pracy tej osoby miało według szefa KNF pomóc w rozwiązaniu kłopotów banków należących do Czarneckiego.

Jednocześnie miało sprawić, że inny członek KNF, nominat prezydenta Andrzeja Dudy, czyli Zdzisław Sokal, nie doprowadzi do przejęcia należącego do Czarneckiego, prywatnego Getin Noble Banku - za złotówkę przez (w domyśle) bank państwowy. To drugi bardzo poważny wątek tej afery, który powinien być bardzo dokładnie zbadany.

Tymczasem problemem jest już samo to, że w ogóle nie powinno dość do spotkania w cztery oczy między szefem KNF, a właścicielem banku. Już za samo to Chrzanowski powinien stracić stanowisko. Był nie do obrony. Musiał złożyć dymisję.

Dlaczego spotkanie w cztery oczy było niewłaściwe?

Bo to spotkanie nadzorcy z nadzorowanym. Prywatna rozmowa między nadzorcą i nadzorowanym nie powinna się odbyć, nawet gdyby jej tematem była pogoda czy hodowla gołębi. A temat był inny, co wiemy z nagrania, podczas którego szef KNF kilka razy prosi o dyskrecję. Takie okoliczności dają okazję do różnego rodzaju nadużyć. Czarnecki dostając zaproszenie na rozmowę sam na sam miał prawo podejrzewać, że coś będzie nie tak - dlatego przygotował się i wziął dyktafony.

KNF i zasiadający w niej ludzie powinni być czyści, nieskazitelni, przejrzyści.

Wszystko powinno być formalne, spotkania powinny być wieloosobowe, a po każdym takim spotkaniu powinna powstać notatka z jej przebiegu. A tu nagle szef KNF zaprasza przedsiębiorcę, którego nadzoruje i o którym wie, że jego banki mają kłopoty, by sobie pogadać. To niespotykane. 

Czy szef KNF mógł nie wiedzieć, że nie powinien organizować takiego spotkania? Albo rekomendować Czarneckiemu pracownika?

Jeśli tak, to nie powinien być szefem KNF. Ale początek rozmowy, gdy Chrzanowski mówi o tym, że stosuje "szumidło", czyli sprzęt antypodsłuchowy, a także jego prośby o dyskrecję wskazują, że szef KNF dobrze wie, że wypowie słowa, które paść nie powinny.

Dlaczego szef KNF nie powinien polecać bankierowi zatrudnienia prawnika?

Właśnie dlatego, że jest jego nadzorcą, a więc ma nad nim władzę. To oznacza, że jego sugestia, która pada w kontekście ówczesnych kłopotów banków, może być odczytana jako propozycja korupcyjna, zwłaszcza że pada z ust Chrzanowskiego wraz z sugestią, że dzięki temu państwo nie przejmie banku Czarneckiego. Tym powinna zająć się teraz prokuratura.

Szef KNF nie powinien zapraszać bankiera na prywatne spotkanie. Nie powinien też "sugerować" mu zatrudnienia nawet sprzątaczki. I pod tym kątem będzie prowadzone śledztwo – minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro sam wskazał, że wstępna kwalifikacja prawna w postępowaniu w sprawie Chrzanowskiego to "przekroczenie przez funkcjonariusza publicznego uprawnień celem osiągnięcia korzyści majątkowej przez osobę trzecią".

Przewodniczący KNF podał się do dymisji. Czy odejście Marka Chrzanowskiego to koniec afery?

Nie, to dopiero początek. Teraz powinno zostać wyjaśnione – być może przez komisję śledczą, czy Zdzisław Sokal rzeczywiście chciał doprowadzić do przejęcia banku Czarneckiego za złotówkę, a jeśli tak, czy to był jego pomysł, czy realizował polecenia kogoś innego, a jeśli tak - kogo.

Jakie znaczenie dla zwykłego człowieka ma afera KNF? Co to za różnica, do kogo należy bank i kto kogo zatrudni jako prawnika?

Bo to my jesteśmy na końcu tego całego łańcuszka. To może wydawać się abstrakcyjne, ale ma wpływ na bezpieczeństwo finansowe nas wszystkich. Teraz jesteśmy w dobrej sytuacji: nasze banki są uważane za jedne z najbezpieczniejszych w Unii Europejskiej, co potwierdzają międzynarodowe testy.

Ufa się naszym instytucjom kontrolnym, takim jak KNF czy Bankowy Fundusz Gwarancyjny (na którego czele stoi wspomniany tu już Zdzisław Sokal), który dba o to, by np. w razie upadłości banku czy SKOK-u klienci nie zostali z niczym. I faktycznie kiedy w ostatnich latach pojawiały się tego typu problemy – system zadziałał bezbłędnie.

Ale to, że system działa dobrze teraz, nie znaczy, że tak będzie zawsze. Cały czas musimy dbać o to, by dobrze funkcjonował.

Chodzi o to, by system finansowy był niezależny od polityków, w tym od partii rządzącej. Bo jeśli system finansowy jest zależny od interesów partyjnych, to kaprysy polityków mogą zagrozić bezpieczeństwu finansowemu zwykłych ludzi. A prywatne spotkanie urzędnika państwowego z szefem banku i opowiedziane w jego czasie np. pomysły pana Sokala – sugerują, że próba budowania takiej zależności mogła mieć miejsce.

Oczywiście od jednego takiego spotkania system się nie zawali. Ale w pewnym momencie może się okazać, że tych kroków jest już tak dużo, że nagle okaże się, że jesteśmy w miejscu, w którym nie chcielibyśmy być. 

Dlatego tak ważne jest pilnowanie, by każdy był na swoim miejscu. KNF na swoim i politycy na swoim. Dlatego trzeba dogłębnie wyjaśnić aferę KNF i przyjrzeć się temu, jakie zmiany w tej instytucji głosuje właśnie parlament.

W Senacie jest bowiem projekt ustawy, która ogranicza kompetencje szefa KNF na korzyść polityków. Przyznaje to sam Chrzanowski na nagraniu Czarneckiego. Co więcej – w tym samym czasie, w którym mecenas Giertych składał zawiadomienie do prokuratury, w sejmie klub PiS zgłosił poprawę do wspomnianej ustawy, która umożliwiłaby przejmowanie jednego banku przez drugi bez zgody banku przejmowanego. Trudno uwierzyć w taki zbieg okoliczności.

Powtórzę: teraz nasze pieniądze są bezpieczne, system działa sprawnie, instytucje także. Ale musimy zadbać o to, by tak było w przyszłości, by finanse i polityka były od siebie jak najbardziej niezależne.

Wyobraźmy sobie jednak, że nie są. Władza przejmuje banki i steruje ich nadzorcą, czyli KNF-em. Co to dla nas oznacza?

To grozi bezpieczeństwu naszych pieniędzy. To znaczy, że decyzją partii nagle opłaty za prowadzenie konta mogą pójść w górę. Na rynku może już nie być konkurencji między bankami, a więc nasze oszczędności będą znacznie niżej oprocentowane.

To może także grozić tym, że jeśli mamy np. w banku 10 tys. zł, to pewnego dnia obudzimy się i okaże się, że zostało nam tylko 5 tys., bo politycy podjęli decyzję o przejmowaniu depozytów. To pesymistyczny i odległy scenariusz, ale tak właśnie dochodzi do katastrof. Dlatego tak ważne jest dbanie o siłę każdego ogniwa w tym łańcuchu bezpieczeństwa.

Tekst o "dyskretnej" rozmowie szefa KNF ukazał się równolegle w "Financial Times". Jakie mogą być konsekwencje afery KNF za granicą?

Informacja, że władza może zechcieć przejąć czyjś prywatny bank za grosze, jest bardzo złym sygnałem dla zagranicznych inwestorów, których przecież chce do Polski ściągać premier Mateusz Morawiecki.

Sam premier zresztą jest przecież byłym prezesem banku, więc sam powinien rozumieć najlepiej, dlaczego reputacja Komisji Nadzoru Finansowego oraz jej szefa powinna być niczym nie skażona. Zachwianie zaufania do nadzorcy może niestety łatwo przerodzić się w zachwianie zaufania zwykłych ludzi do całego sektora.

Dlatego Morawieckiemu powinien teraz szczególnie zadbać o to, by sprawa była dogłębnie wyjaśniona, oraz o to, by nowym szefem KNF został ktoś kompetentny, wiarygodny i o nieposzlakowanej opinii.

Radio TOK FM i Wyborcza.pl teraz w jednym pakiecie - wygodniej i aż o 50% taniej. Takiej oferty nie było jeszcze nigdy! Sprawdź szczegóły >>>

Afera KNF. PiS "spopielił kolejną instytucję państwa"

Czy ufasz w rzetelne wyjaśnienie afery KNF?
Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (14)
Afera KNF - o co chodzi? Aleksandra Dziadykiewicz z TOK FM wyjaśnia skandal wokół Komisji Nadzoru Finansowego
Zaloguj się
  • colec

    0

    - Czy syn Jana Kowalskiego może dostać posadę w Banku Światowym?
    - Nie, bo Mariusz Kamiński też ma syna.
    Brzmi znajomo? Oczywiście, za czasów ZSRR był to dowcip i brzmiał następująco:
    - Czy syn pułkownika może zostać generałem?
    - Nie, bo generał też ma syna.

  • 66kropek

    Oceniono 4 razy 0

    Chodzi o to ,że dwóch geszefciarzy chciało oszwabić jeden drugiego, Chrzanowski chciał duża łapówkę a Czarnecki nie chciał jej dać nagrał go i szantażował nagraniami od marca. Sprawa okazała się za gruba i Chrzanowski poległ. Czarnecki też tylko jeszcze o tym nie wie.

  • Marek Trybut

    Oceniono 4 razy 0

    Ta władza afery KNF nie wyjaśni. Ukręci sprawie łeb, tak jak to miało miejsce za SKOKami i GetBack.

  • statystyka_agentury

    Oceniono 1 raz 1

    To też wymaga wyjaśnienia dla niekoszernych.

    Dziennikarze Gazety Wyborczej ocenzurowali stenogram rozmowy Czarnecki-Chrzanowski. Dlaczego nie ujawnili pełnej prawdy? Dlaczego Czarnecki chciał mieć u siebie w banku Rothschildów?

    LC Ja mieszkam w Miami na wyspie gdzie czterdzieści dwa domy są. My jesteśmy z
    żoną jedynymi gojami, czterdzieści jeden domów żydowskich... W takiej
    społeczności mieszkamy
    MC Moja rodzina ze strony mamy, no to mieszka w małej społeczności
    LC I notabene jak sobie pan popatrzy w historii. Jako ciekawostkę Panu powiem. Wie
    Pan kto zakładał Getin Bank? U was są dokumenty. Wniosek o przejęcie
    Górnośląskiego Banku gospodarczego na bazie, której licencji powstał Getin
    złożyłem ja i Nathaniel Rothschild. To był mój wspólnik w 2004 r. I uwaga,
    Kwaśniak nie dał mu licencji, Rothschildowi, po raz pierwszy w ogóle w historii.
    MC Dlatego że był obcokrajowcem?
    LC Nie.
    MC Po prostu nie uznał, że nie daje Rothschildowi?
    LC Tam była straszna afera Rothschild interweniował przez ambasadora
    brytyjskiego tutaj. I ostatecznie Rothschild wycofał swój wniosek. Ma pan u siebie
    wszystkie dokumenty. Kwestia była taka, że jak aresztowano Chodorkowskiego
    (Michaił Chodorskowski, były prezes Jukosu – red.), Putin aresztował
    Chodorkowskiego. Tuż przed jego aresztowaniem bardzo duże pieniądze
    Chodorkowski wycofywał z Rosji. Nathaniel Rothschild był u niego w radzie
    nadzorczej Jukos. No i gdzieś tam było podejrzenie, nigdy nie prowadzono sprawy,
    ale było podejrzenie, że być może Rosjanie to mogą potraktować jako pranie
    brudnych pieniędzy. No i nie wiadomo co z tego będzie. No i Kwaśniak na wszelki
    wypadek powiedział mu, że to, za nim się tamta sprawa wyjaśni, no to on tu nie może
    dać licencji. A kiedy się sprawa wyjaśni, może za dwa lata, albo może za pięć. I
    Rothschild, on tu był personalnie jako osoba, nie jako bank, wycofał swój wniosek.
    MC Ale...
    LC Ale to był mój wspólnik.
    MC Ale panowie jako spółka chcieliście założyć bank?
    LC Nie, myśmy w dwójkę występowali tutaj do KNF-u
    MC Mhm
    LC Jako nabywcy
    MC Aha
    LC Górnośląskiego Banku Gospodarczego żeby na jego bazie, potem zbudować
    Getin Bank. Jego wniosek jest u was.
    MC Muszę zobaczyć, z ciekawości
    LC bo to akurat ciekawa historia 2004 Nathaniel Rothschild syn Jamesa Rothschilda
    byłego prezesa Bank of England to był mój wspólnik
    MC No ale to by Pan miał (nz słowo??)
    LC Powiedziałbym tak Kwaśniak nie pozwolił oczywiście że tak bo miałabym u
    siebie Rothschildów w banku
    MC Kapitał
    LC ależ oczywiście ja byłem bardzo nieszczęśliwy że ja dostałem licencję a
    Rothschildowie nie.

  • Bernard Kita

    Oceniono 5 razy 1

    Ponieważ za nadzór nad KNF odpowiedzialny jest premier, to nie on powinien zajmować się tą aferą. Konieczna jest komisja niezależna od polityków a że to może nierealne, to przynajmniej niezależna od "umoczonych" lub zainteresowanych zastosowaniem i tu SZUMIDŁA.

  • borsuk07

    Oceniono 2 razy 2

    co takiego KNF ma na Czarneckiego że można go " kupić za złotówkę " - " Zdzisław Sokal rzeczywiście chciał doprowadzić do przejęcia banku Czarneckiego za złotówkę "
    - dlaczego Czarnecki trzymał od marca informacje o przestępstwie i tutaj jest pytanie KTO KOGO ?
    - wiedziałeś a nie zgłosiłeś podlegarz pod prokuratora

  • 2bxornot2b

    Oceniono 5 razy 3

    Sprawa jest prosta Chrzaniwski cos obiecywal esbekowi ten czekal a tu w najlepsze pojawila sie ustawa w seneacie pozwalajaca odebrac przez panstwo bank jednemu z najstarszych walkowiczow czeci, widzac iz petla sie zaciska zastosowal technike kamikadze.
    Pada tam naziwsko Sokala ktory za kazdym razem pokazywal srodkowy paluch dolnoslaskiemu banksterowi i sprzeciiala sie jakimkolwiek transferom panstwowych pieniedzy do prywatnej spolki. Zal mi tego chloptasia o gebie zuckerbega, ktory zapomnial iz czecia z jej urocza morda ty moja juz nie obowiazuje i za takie rzeczy wylatuje sie z radowej posady.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX