Na SOR jak na pocztę - z numerkiem w kolejce. Znamy szczegóły propozycji resortu zdrowia

Automaty z numerkami już wkrótce pojawią się w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych w czterech polskich szpitalach. Resort zdrowia w końcu przedstawił szczegóły tego rozwiązania.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>> 

Ministerstwo Zdrowia rozstrzygnęło przetarg na zakup "systemu informującego o przewidywanym czasie oczekiwania w kolejce w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym". Automaty biletowe mają stanąć na początek w czterech polskich szpitalach: w Białymstoku, Brzesku, Częstochowie i Warszawie. Koszt to niecałe 400 tysięcy złotych.

Ministerstwo uchyla rąbka tajemnicy

W końcu sam resort zdrowia zabrał głos w sprawie projektu. - W momencie, w którym pacjent pojawi się na oddziale, otrzyma numerek - on wyświetli się na ekranie i taka osoba otrzyma zaproszenie do triage'u – wyjaśniał wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.

Triage to procedura medyczna stosowana w ratownictwie. Pacjentów selekcjonuje się na podstawie stanu zdrowia w danej chwili i przydziela kolorowe opaski. Dzięki temu lekarze wiedzą, która osoba wymaga natychmiastowej pomocy, a której urazy są bardziej powierzchowne i nie musi być opatrywana w pierwszej kolejności. 

- Na podstawie kategorii, którą otrzymał dany pacjent, będzie skierowany do otrzymania jak najszybszego świadczenia - tłumaczył Cieszyński. Na ekranie będzie wyświetlany szacunkowy czas pozostały do udzielenia pomocy. 

Testy w czterech miastach mają potrwać do marca i będą wstępem do wdrożenia takiego systemu w całej Polsce. 

- Oprócz uporządkowania sytuacji na samym oddziale i wsparcia każdej placówki, na przykład w miejscowości, gdzie jest więcej niż jeden SOR, pacjent będzie mógł sprawdzić, na którym czas oczekiwania jest krótszy - przekonuje wiceminister zdrowia. 

"Kuriozalny pomysł"

Czy system kolejkowy - podobny do takich, które działają na poczcie czy w urzędach - to rozwiązanie problemów na SOR-ach? - To dosyć kuriozalne, przecież SOR to bardzo specjalny oddział ratunkowy, gdzie przychodzimy walczyć o nasze zdrowie, a czasem nawet życie. Trudno sobie wyobrazić, że przychodzimy tam jak na pocztę i pobieramy numerek, niezależnie od tego, jak się czujemy - przekonywała w poniedziałek w TOK FM Katarzyna Sabiłło, prezes Fundacji Lege Pharmaciae.

- Rozumiem, że z urwaną nogą pod pachą i po numerek - ironizował prowadzący audycję Piotr Maślak.

Sabiłło odpowiadała, że "trudno to sobie wyobrazić". - Tacy pacjenci będą patrzeć na numerek, że jest przed nimi 46 innych osób, więc mogą wyskoczyć coś załatwić - podkreślała sarkastycznie ekspertka. 

Problemy SOR-ów

Zdaniem Sabiłło, system biletów to zdecydowanie za mało, żeby "uzdrowić" SOR-y.- Ministerstwo zdrowia chce, żeby nasze SOR-y wyglądały jak na amerykańskich filmach. Też bym tego bardzo chciała. Problem jest inny: kiedy będzie stawiana diagnoza? Przychodząc na SOR, chciałabym trafić pod skrzydła takiej pielęgniarki, która będzie umiała po wstępnym wywiadzie zlecić jakieś badania, żebym była przygotowana na spotkanie z lekarzem, który postawi finalną diagnozę. Na dzisiaj tak nie ma - tłumaczyła prezes Fundacji Lege Pharmaciae.

W jej opinii główny problem SOR-ów to braki kadrowe. - Nie ma pielęgniarek, a czasami na oddziale jest tylko jeden lekarz, który musi sobie poradzić z tłumem pacjentów - zaznaczała Sabiłło.

Ekspertka wskazywała też na inną poważną kwestię, obecność na szpitalnych oddziałach ratunkowych pacjentów, którzy nie potrzebują natychmiastowej, doraźnej pomocy. - Tajemnicą poliszynela jest to, że lekarze wysyłają na SOR osoby, które musiałyby nawet dwa lata czekać na wizytę u specjalisty. Medycy mrugają do nich i proponują, by zgłosili się do szpitala. To jest niepokojące - mówiła prezes fundacji Lege Pharmaciae.

Sabiłło przekonywała, że polskiej służbie zdrowia mogłaby pomóc możliwość współfinansowania świadczeń gwarantowanych w placówkach publicznych. - To dla nich dodatkowe źródło legalnego dochodu - oświadczyła ekspertka.

Prowadzący audycję Piotr Maślak pytał, czy takie rozwiązanie po pierwsze byłoby zgodne z konstytucją, a po drugie nie faworyzowałoby bogatszych Polaków. - Nasza fundacja przygotowała opinię, że na dziś nie ma żadnego zakazu ani barier ku temu. Modernizacja służby zdrowia będzie możliwa tylko, jeśli ten sektor zostanie odpolityczniony - odpowiadała Katarzyna Sabiłło.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (12)
SOR jak poczta. Z numerkami. Znamy szczegóły
Zaloguj się
  • stjack

    Oceniono 2 razy 2

    W Stanach i Wielkiej Brytanii większośc chorych co trafia na własnych nogach na SOR jest badanych przez pielęgniarkę i odsyłanych do domu pod opiekę GP/lekarza rodzinnego i nigdy nie trafią do lekarza SOR. Tylko u nas naród ma tę łatwość w dewaluacji medycyny ratunkowej do poziomu opieki w supersamie.

  • doomsday

    Oceniono 1 raz 1

    W Kanadzie w każdym szpitalnym SOR jest maszynka z numerkami. Pani pielęgniarka przez głośniczek woła kolejny , dany numer. Potem czekamy jeszcze na zawołanie z drugiego okienka, już po nazwisku i na końcu po minimum godzinie , najczęściej po 2-3 będzie oglądał nas doktor.
    Dzięki numerkom, jesteśmy spokojniejsi, nikt się nam nie wepcha i w międzyczasie możemy nawet wypić coś choćby z automatu, czy się załatwić. Służba Zdrowia w Kanadzie jest bezpłatna (daleko bardziej, niż w Polsce, nie ma prywatnych gabinetów) i powszechna i wszystko jakoś działa.

  • g.lesio

    Oceniono 1 raz 1

    Najważniejszy jest porządek - SOR ma działać tak jak chce PiS zrobić z całym społeczeństwem - każdy ma mieć numerek i swoje miejsce w społeczeństwie z którego nie wolno się ani na cal wychylać i dopiero wtedy będzie prawdziwy porządek w kraju a ludzie będą szczęśliwi modląc się pod pomnikami błogosławionego Lecha K..

    Taki jest docelowy plan prezesa.

  • boo-boo

    0

    I bardzo dobrze. W końcu na SOR potrafią też wpaść po receptę na antybiotyk bo im się nie chce iść do rodzinnego. W UK jakoś taki system istnieje i nie ma w tym nic bulwersującego. Po przyjściu na SOR zostaje się zakwalifikowanym do odpowiedniej kategorii- najbardziej pilne przypadki są obsługiwane jako pierwsze. Trudno żeby dzieciak z wysypką co mu nagle wyskoczyła był obsłużony wcześniej niż dzieciak ze złamaną nogą.

  • Gienek Pawłowski

    0

    Ciekawi mnie jaki numerek miał prezes bo moja mama czekała na sorze ponad 7 godzin i na ratunek było już za późno .

  • malgojb

    0

    SOR jak w Ameryce? Ale tam wcale nie jest lepiej, też można paść na środku korytarza, a personel podepta bo nie zauważy. W końcu pacjent nieawanturujący się może poczekać.

  • Gar Gur

    0

    Parafrazując" Ile bedziecie tam jeszcze siedziec....25 lat ale bede apelowal ...

  • Popijajac Piwo

    Oceniono 2 razy 0

    Jeśli to będzie numerek z ładną pielęgniarką to nie mam nic przeciwko...

  • stefffon

    0

    czyli nieprzytomny będzie lezał az zdechnie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX