Komentarze (69)
"Podgrzejemy Ziemię tak, że przyroda dokończy za nas robotę"
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • jml13060

    Oceniono 5 razy -3

    Amerykanie i Francuzi i zapewne inni też ZAMYKAJĄ swoje elektrownie atomowe jako nieefektywne. Czegoś tu nie rozumiem.

    Czy to elektrownia wiatrowa, węglowa, hydro, fotowoltaiczna, chemiczna, gazowa, atomowa, jakakolwiek-inna to PRODUKUJE energię. Czyli do środowiska dostarcza energię elektryczną, cieplną. Głównym problemem klimatycznym jest zatem zbyt duża emisja energii do środowiska.

    Rozwiązaniem jest ZMNIEJSZENIE emisji/produkcji/poboru energii, a nie zmiana metody/źródła jej uzyskiwania. Zmniejszenie, czyli np. wyłączanie niepotrzebnego oświetlenia, technologie energooszczędne (sam zauważyłem mniejsze rachunki za prąd po wymianie tradycyjnych żarówek na LED'owe), lepsza izolacyjność budynków i rur ciepłowniczych, energooszczędne technologie produkcji. itd. Oszczędzający środowisko styl życia z minimalizacją marnotrastwa energii, surowców, żywności, ... .

    Ot choćby autobus miejski. W lecie klimatyzacja włączona, a okna otwarte, drzwi nieszczelne i otwierane bez potrzeby na każdym przystanku. W zimie ogrzewanie i znowu wypuszczanie ciepła przez nieszczelne drzwi, okna i słabą izolacyjność ścian. Uwaga dotyczy pociągów, mieszkań, biur, warsztatów, etc. Nowoczesna architektura z aluminium i szkła to chyba nie na nasze warunki klimatyczne?

    Reasumując, trzeba zmniejszyć popyt na energię !!! Po co żarówka oświecająca pusty placyk przez dzień i noc, po co oświetlenie nocą pustych ulic i dróg, po co oświetlanie całych hal produkcyjnych/magazynowych, kiedy w środku przebywa tylko jeden pracownik (jest pojęcie inteligentnego systemu oświetlenia - tylko w miejscu, gdzie przebywa pracownik, w niektórych hotelach korytarze mają czujniki włączające światło na korytarzach).

  • pull_up

    Oceniono 5 razy -3

    Co ten niby profesor bredzi? O czym? O CO2? CO2 mamy w atmosferze ok. 0,03%!!! Gada się o wahaniach wokół tego 0,03%! To nie ma żadnego znaczenia! Ten cały temat to humbug. Tempreatury na Ziemi dokłądnie korelują z Cyklami Milankovicia jakieś tysięczne od tych 0,03% obojętnego gazu podczas gdy samego argonu jest w atmosferze 30 razy więcej (1%), pary wodnej też dużo bardziej izolacyjnej jest 300 (!) razy więcej. Wymiana gazów z powierzchniami oceanów tez ma dużo większy wpływ niż emisja do tego dochodzą naturalne źródła CO2 jak wulkany i endemiczne pożary pokładów wegla...te ilości które emitujemy nie mają znaczenia i łatwo to udowodnić eksperymentalnie.

  • koperchytla

    Oceniono 7 razy -3

    Ja proponuję akcję dynamo+. Prądnice na korby i pedały w każdym domu, szkole, kościele, stadionie, kinie, teatrze, więzieniu, hoteli, kongresie, poczekalni do lekarza. Każdemu dać limit dzienny, niech kręci. Kodziarzom i Schetynowcom dać limit podwójny i nie będą się już nudzić, tylko zajmą się czymś pożytecznym.

  • autonomy

    Oceniono 9 razy -3

    Trzeba zlikwidować przemysł, przestać jeździć samochodami, palić w piecach, a najlepiej wrócić do jaskin w szałasy i przejść na homoseksualizm, żeby się nie rozmnażać.
    Zero growth!

  • mydeer

    Oceniono 7 razy -3

    "- Gdyby powierzchnię Warszawy pokryć aktualnymi ogniwami fotowoltaicznymi, to całoroczna produkcja energii odpowiadałaby całorocznej produkcji wszystkich elektrowni w Polsce - argumentuje prof. Malinowski."

    Mhm, a ile to będzie kosztować?

  • wojtem

    Oceniono 8 razy -4

    Zaden z waznych przywodcow nie przyjechal bo oni wiedza, ze to pseudo-nauka. 30 000 pozytecznych idiotow i naiwnych zastanawia sie nad tym jak sie dac wiecej wydoic takim szarlatanom jak Al Gore. PO nic nie zrobila zeby zablokowac idiotyczne pomysly garstki szalencow, a i PiS nie jest lepsze

  • rikol

    Oceniono 10 razy -4

    Elektrownia atomowa oznacza ogromne emisje CO2. Po pierwsze, trzeba tę elektrownię wybudować, z betonu, a to oznacza bardzo wysoką emisję. Po wyprodukowaniu energii trzeba odpady przechowywać przez tysiące lat, co również jest energochłonne. Trzeba inwestować w źródła odnawialne. Mamy rzeki, przed wojną było mnóstwo elektrowni wodnych w Polsce. Jeśli SZwedzi pozyskują całą energię elektryczną z wody, czemu my nie możemy?

  • rdaneel

    Oceniono 10 razy -4

    No koszmar, do 2040...
    A jak były awantury w 2000 że elektownia jądrowa dopiero w 2015 a to trzeba "teras iusz" budować wiatraki bo to ONE SĄ NAJWAŻNIEJSZE to już nikt nie pamięta...

  • laborantkolaborant

    Oceniono 5 razy -5

    Średnie w banie, żadnej elektrowni atomowej nie będzie! Styropianowa, skompromitowana zaraza rządząca Polską od 30 lat nigdy do tego nie dopuści. Ruskie gazpromowskie srebrniki znacznie lepiej na nich działają. A czerskość w swoim cynizmie (bo nie głupocie) wspiera ten proces jak może.

  • statystyka_agentury

    Oceniono 7 razy -5

    Przed objęciem rządów przez Tuska Polska była uznawana za jednego ze światowych liderów w redukcji emisji dwutlenku węgla i innych tzw. gazów cieplarnianych. Rządy koalicji PO/PSL to czas zaniechań, niekompetencji i działania wbrew polskiej racji stanu. Akceptacja unijnego paktu energetyczno-klimatycznego stała się niechlubnym ukoronowaniem polityki prowadzonej z brukselskiego klęcznika. Globalną redukcję emisji CO2 zapisano w konwencji klimatycznej ONZ i protokole z Kioto. Polska zobowiązała się, że w latach 2008 – 2012 zmniejszy emisję dwutlenku węgla o 6 proc. w stosunku do roku bazowego 1988. Tymczasem do roku 2005 Polska zmniejszyła emisję CO2 aż o 31,9 proc., stając się globalnym liderem polityki klimatycznej. Redukując emisję z ponad pięciokrotną nawiązką, pozostawiliśmy daleko w tyle kraje starej Unii, które w tym samym czasie zwiększyły emisję gazów cieplarnianych, niektóre nawet o kilkadziesiąt procent.

    Obejmując rządy, Tusk miał komfortową sytuację do realizacji korzystnej dla Polski polityki klimatycznej. Wybrał jednak działanie sprzeczne z polskim interesem. Tusk obwieścił sukces rządu polegający na tym, że Polska zobowiązała się zmniejszyć emisję CO2 w latach 2013 – 2020 r. „tylko o 20 proc.". Tymczasem rzekomy sukces jest faktyczną klęską, gdyż szef polskiego rządu zgodził się, by poziom redukcji emisji CO2 liczyć nie od 1988 r., ale od 2005 r. W ten sposób do bilansu obniżenia emisji przez Polskę nie będzie wliczana, osiągnięta w latach 1988 – 2005, rekordowa redukcja o 31,9 procent. W tym samym czasie inne kraje europejskie zamiast obniżyć emisję zgodnie z protokołem z Kioto, znacząco ją podniosły. Na przykład Hiszpania aż o 48 proc., Portugalia o 41 proc., Włochy o 12,1 proc. A najwięksi unijni orędownicy pakietu klimatycznego zdołali zredukować swoją emisję CO2 w o wiele mniejszym stopniu niż Polska: Niemcy o 17,5 proc., Wielka Brytania o 14,5 proc., a Francja zaledwie o 0,8 proc. Zgoda Tuska na odejście od protokołu z Kioto i obliczanie wysokości emisji od 2005 r. oznacza, że Polska startuje ze znacznie gorszej pozycji niż inne państwa UE. Porażające i niezrozumiałe jest, dlaczego premier RP lekką ręką przekreślił cały dorobek polskiej polityki klimatycznej. Jedną decyzją Donald Tusk zdegradował Polskę z pozycji światowego lidera polityki proekologicznej do roli państwa frajerskiego, które przez lata ponosiło olbrzymie koszty restrukturyzacji i modernizacji, a teraz musi kupować prawo do dalszego rozwoju.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX