Protest w Google. Pracownicy nie chcą się zgodzić na cenzurę przeglądarki w Chinach

Pracownicy amerykańskiego giganta nie chcą się zgodzić, by ich przeglądarka w Chinach miała być dostosowana do tamtejszej cenzury.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50 proc. taniej. Sprawdź szczegóły >>> 

 "Jesteśmy pracownikami firmy Google, dołączamy do Amnesty International, które wzywa naszego pracodawcę do zrezygnowania z projektu Dragonfly" - czytamy w liście otwartym, pod którym zbierane są podpisy pracowników giganta z Mountain View. Autorzy twierdzą, że sprawę od miesięcy podnoszą tysiące pracowników, ale jak dotąd odpowiedzi władz są niesatysfakcjonujące. 

"Wielu z nas podjęło pracę w Google'u, (...) biorąc pod uwagę to,  że Google jest firmą, która przedkłada swoje wartości nad zyski" - piszą autorzy listu. I dodają: "Po roku rozczarowań… nie wierzymy już, że Google jest taką firmą".

Projekt Dragonfly

Chodzi o poufny projekt Dragonfly, który ma doprowadzić do powrotu wyszukiwarki Google do Chin. Plany giganta z Mountain View ujawnił w sierpniu portal śledczy The Intercept. 

Sęk w tym, że wyszukiwarka ma być dostosowana do cenzury obowiązującej w Państwie Środka. W chińskim internecie ogranicza się dostęp do treści antykomunistycznych, dysydenckich, krytycznych informacji o władzy, treści o wolności słowa czy masakrze na placu Tiananmen, a nawet informacji o książce "Rok 1984" George'a Orwella.

Jak na razie list protestacyjny podpisało kilkaset osób. Poza Amnesty International, o porzucenie projektu, apelują również m.in. Human Right Watch czy Reporterzy bez Granic.

Problemy giganta

To nie jedyne kłopoty w jakie ostatnio popadł Google. Firma musi wygasić swój flagowy komunikator, bo nie zapewniono należytej ochrony danym 500 tys. użytkowników.

Komisja Europejska prowadzi aż trzy postępowania przeciw Google'owi. Skutkiem jednego z nich było wymierzenie mu w 2017 roku 2,5 mld euro kary. Ta sprawa dotyczyła rekomendacji, jakie pojawiają się w wynikach wyszukiwania w Google. Gdy wpisujemy coś do wyszukiwarki, na samej górze wyników serwowane nam są rekomendacje Google - uwzględniają one wyniki tych, którzy kupują w tej firmie reklamy. KE uznała, że jest to nadużywanie pozycji dominującej na rynku. 

Kolejna sprawa jest w toku i wiele wskazuje, że i ona skończy się grzywną. I wreszcie trzecia, najświeższa decyzja, która nakłada na Google 4,3 mld euro kary. Chodzi o udostępnianie producentom telefonów systemu operacyjnego Android. 

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Protest w Google. W tle projekt Dragonfly, Chiny i cenzura
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 1 raz 1

    Chiny to powazne panstwo i nie dadza sobie bruzdzic na swoim terenie, panstwo ktore wkrotce bedzie takim jak kolesie z google polecenia. Chin juz praktycznie nikt nie powstrzyma, potrzebuja od USA jeszcze kilku technologii, do przejecia kontroli nad kilkoma sektorami swiatowego wytwarzania.

  • rastablaster

    0

    hahahahahahaha, za to bez problemu zgadzają się na inwigilację i cenzurę w krajach zachodu? Ten njuz to bardzo kiepski PR.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX