To wydarzenie wstrząsnęło polską sceną polityczną. Mija 30 lat od głośnej debaty Miodowicz - Wałęsa

30 listopada 1988 r. Po raz pierwszy od wprowadzenia stanu wojennego Lech Wałęsa pokazany został w oficjalnych mediach w trakcie transmisji debaty z szefem OPZZ Alfredem Miodowiczem. Zdecydowanie lepiej wypadł przywódca 'S', ale inicjatorem debaty był Miodowicz. - Zawsze lepiej rozmawiać, niż targać się po szczękach - mówił szef OPZZ, choć towarzysze z Biura Politycznego odradzali mu debatę. Andrzej Wajda i dziennikarz telewizyjny Andrzej Bober doradzili Wałęsie, jak ma się zachowywać przed kamerą, a Adam Michnik odbył z nim tzw. sparing. Kilka lat temu tak go wspominał: - Lech miał być sobą, a ja Miodowiczem. 'Panie Wałęsa - mówię - dlaczego pan się zawsze otacza jakimiś doradcami? Przecież to tak wygląda, jakby to oni panu rozkazywali'. A Lech mi na to: 'Panie Miodowicz, przy dobrym panu to i pies się pożywi'. Nie było o czym rozmawiać, już nie miałem wątpliwości, że Lechu musi tego biednego Miodowicza zmasakrować.

30 listopada 1988 r. Po raz pierwszy od wprowadzenia stanu wojennego Lech Wałęsa pokazany został w oficjalnych mediach w trakcie transmisji debaty z szefem OPZZ Alfredem Miodowiczem. Zdecydowanie lepiej wypadł przywódca 'S', ale inicjatorem debaty był Miodowicz. ... (Fot. GRZEGORZ ROGINSKI/REPORTER)

Lech Wałęsa miał nie krzyczeć i nie dowcipkować. Alfred Miodowicz był tak bardzo przekonany o swoim zwycięstwie, że nie chciał się przygotowywać. Andrzej Bober i Stanisław Ciosek, którzy przygotowywali polityków, wspominają słynną debatę z 30 listopada 1988 r.

Telewizyjna debata Alfreda Miodowicza (ówczesnego szefa Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych) i Lecha Wałęsy (przewodniczącego NSZZ "Solidarność") odbyła się dokładnie 30 lat temu. Jej tematem był pluralizm związkowy i sytuacja polityczna w Polsce. Wałęsa pojawił się wtedy w telewizji po raz pierwszy od czasu wprowadzenia przez władze PRL stanu wojennego.

"Lechu, nie krzycz"

Pomysł zorganizowania debaty wyszedł od Miodowicza. - On był przekonany, że wygra. Ja byłem pewny, że zwycięży Wałęsa – wspominał w studiu TOK FM Stanisław Ciosek, były członek PZPR i ambasador PRL w ZSRR.

 

Ciosek był wtedy "trenerem" Miodowicza. - W zasadzie odbyła się tylko jedna rozmowa na ten temat. Odniosłem wrażenie, że Miodowicz jednym uchem mnie słuchał, a drugim wszystko wypuszczał. Traktował to jako typowe spotkanie – mówił Ciosek.

Lecha Wałęsę do debaty przygotował dziennikarz Andrzej Bober. - W sprawach merytorycznych przygotowywali go odpowiedni ludzie, np: Bronisław Geremek wykładał mu o pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Ja starałem się przyzwyczaić Wałęsę do słownictwa Miodowicza. Wcześniej przez 1,5 doby studiowałem jego wszystkie wypowiedzi w gazetach – mówił Bober.

Co radził Wałęsie? - Prosiłem go, żeby nie krzyczał, bo to oznacza słabość. Podpowiadałem mu też, żeby nie dał się wciągnąć w żadne uśmiechy, dowcipkowania, poklepywania. Miał być poważny i spokojny – wspominał dziennikarz.

Ludzie związani z obozem solidarnościowym nie mieli wątpliwości, że Wałęsa ogra Miodowicza. - Wałęsa w dniu debaty był chory, miał cały czas szyję owiniętą szalikiem, współpracownicy podawali mu mleko z jajkiem czy cukrem. Baliśmy się tylko tego, czy w studiu telewizyjnym nie zawiedzie go głos – mówił trener Wałęsy.

"Dzięki Bogu, że się odbyła"

Debata telewizyjna trwała niecałą godzinę i była transmitowana na żywo. Za plecami rozmówców znalazł się zegar z sekundnikiem. - To był pomysł Andrzeja Wajdy. Gdyby doszło do próby manipulacji, wycięcia czegoś, to na zegarze byłoby to od razu widać – wyjaśniał Bober.

Wałęsa wyszedł z debaty z Miodowiczem zwycięsko. - Zachód, prasa – od razu stanęli po stronie Wałęsy. U nas była atmosfera klęski, jakieś docinki na posiedzeniach Potem pojawiły się badania opinii publicznej, które też stanęły po stronie Wałęsy - wspominał Stanisław Ciosek.

Obóz solidarnościowy tuż po debacie chwalił postawę Lecha Wałęsy, jednak ten, czekał głównie na opinię... żony. - Prosił swojego asystenta, by ten zadzwonił do Gdańska i zapytał, co na to Danka. Potem dostał informację, że żona oceniła występ na 3 z plusem. Wałęsa wtedy złapał się za gardło i powiedział: uprzedzałem, gdyby nie ta szyja, to byłoby na pięć – opowiadał Andrzej Bober.

- Czy można było tego uniknąć? Dzięki Bogu, że ta debata się odbyła, że nie stało się to na ulicy, tylko w studiu. Pokazano kulturę polityczną, która potem charakteryzowała całą zmianę polskiego ustroju. Na pohybel tym, którzy uważają, że to nie było dobre – podkreślał Stanisław Ciosek.

Kluczowa debata

Pojedynek retoryczny Wałęsy i Miodowicza miał ogromne konsekwencje dla dalszego biegu wydarzeń. Dzięki niemu znacząco wzrosło poparcie dla legalizacji "Solidarności". Dopuszczenie jej lidera do udziału w nieocenzurowanej debacie z przedstawicielem władz pokazało, że jest on przywódcą znaczącego ruchu społecznego.

 

- Nie ulega wątpliwości, że po tej debacie pozycja Wałęsy w Polsce bardzo się umocni. Właściwie trudno będzie przekonać kogokolwiek, dlaczego nie godzimy się na uznanie »S«. […] Po audycji zadzwoniłem do W[wojciecha]J[aruzelskiego]. Był wściekły. […] W istocie rzeczy, Miodowicz stworzył nową sytuację polityczną w kraju – pisał w swoim dzienniku ówczesny premier PRL Mieczysław Rakowski.

- Od tego dnia Lech Wałęsa przestał być nieznanym mężczyzną z wąsem, tylko przewodniczącym "Solidarności", przyszłym prezydentem – oceniał redaktor Bober.

Historycy uważają, że debata była też motorem napędowym do zorganizowania obrad Okrągłego Stołu.

Jednak Ciosek nie do końca się z tym zgadza. - Myśmy nie mieli już pomysłu na Polskę. W "Solidarności" było 10 milionów osób. Partii wymówiono posłuszeństwo, a wynik debaty nie miał znaczenia. Szukaliśmy sposobu na bezkrwawą przemianę. Tylko ślepy nie widział, co się dzieje – przekonywał były ambasador.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

Zobacz także
  • Prezydent Lech Wałęsa i minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz. Ten film to hit sieci. Wałęsa pokazał starą rozmowę z Macierewiczem. "Poproszę swoją teczkę"
  • Prezydent Lech Wałęsa podczas mszy z okazji obchodów 37. rocznicy Porozumień Sierpniowych Wałęsa u Olejnik: "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. To wszystko kłamstwo"
  • Lech Wałęsa i Jarosław Kaczyński "Z przywódców strajków Solidarności już prawie żaden nie stoi przy Kaczyńskim"
Komentarze (119)
Debata Miodowicz - Wałęsa: minęło już 30 lat. Ciosek i Bober wspominają
Zaloguj się
  • xegar

    Oceniono 28 razy 20

    Pisiory i tak powiedzą, że obok Miodowicza siedział Kaczyński albo młody Morawiecki.

  • wujojano

    Oceniono 27 razy 19

    Miodowicz na własnej skórze przetrenował przysłowie "Pycha kroczy przed upadkiem". Wynik tej debaty również do przemyślenia dla tych, dla których Wałęsa jest tylko "Bolkiem" i "robolem".

  • justas32

    Oceniono 10 razy 10

    Minęło 30 lat - większość Polaków jak nie rozumiała rzeczywistości, tak dalej nie rozumie, albo rozumie po swojemu ...

  • facet1

    Oceniono 19 razy 9

    to był jeden z "mile stone" następnych działań. Kto nie żył (jako dorosły) w tamtych czasach, ten nie zrozumie wagi takiej debaty, stąd szacun dla Wałęsy.
    Szczawiki i pisiory mogą sobie pluć do woli:-)) albo nie są w stanie zrozumieć, albo jako marionetki słuchają swojego wodzunia.

  • ilenka50

    Oceniono 15 razy 9

    Pamiętam tę debatę i pamiętam zaskoczenie tym, jaka była przepaść między Wałęsą a Miodowiczem. Wałęsa po raz pierwszy pokazał, że czasy gdy był prostym robotnikiem już za nim. Górował nad Miodowiczem we wszystkim.

  • 1_do_27

    Oceniono 17 razy 9

    Parszywe PiSBolszewickie chje i tak będą szczekać swoje.

  • jokemaker

    Oceniono 10 razy 8

    Nie przepadam za Wałęsą ale jest twarzą zakończenia epoki komunizmu w Polsce. I choćby cały PiS się zesr.......ał równocześnie nie będzie to Kaczyński.

  • justas32

    Oceniono 9 razy 7

    A ja myślałem że to była debata Kaczyński - młody Morawiecki ...

  • pawelo73

    Oceniono 11 razy 5

    Ci co piszą że to była ustawka mylą się i to bardzo. 11 XI 1988 r. byłem na demonstracji w Gdańsku, była dość ostra rozwałka (brały udział środowiska i lewicowe i prawicowe choć w różnych miejscach) ja akurat niestety hehe, przypadkiem trafiłem na tych "lewaków" uciekali przed ZOMO aż się kurzyło a ja z nimi, ale nie o to chodzi. Kolejne manifestacje planowane na XII wiadomo kiedy, były już słabiutkie, zamiast kilkudziesięciu tysięcy przyszło zaledwie kilka. Nawet ZOMO nie chciało specjalnie pałować. Widać było że uszła ze wszystkich para i wściekłość. Po tej debacie wiadomo było że komuna się wywróci i to raczej szybciej niż później. Tą debatę odczytaliśmy w liceum ale chyba także w społeczeństwie (tak to pamiętam) jako słabość władzy ludowej która chce się poddać ale jeszcze nie wie co i jak.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy