Kulisy komercyjnych polowań w Polsce. "Zwierzęta są przygotowywane do zabicia"

W Polsce jest 250 ośrodków hodowli zwierzyny. Myli się jednak ten, kto sądzi, że celem ich działania jest ochrona gatunków.

Ośrodki Hodowli Zwierzyny prowadzone są przez Lasy Państwowe i Polski Związek Łowiecki. W jednym tylko z nich - OHZ Nowe Ramuki - w 2017 roku myśliwi zabili m.in. niemal pół tysiąca jeleni, 670 dzików, prawie 270 saren i ponad 280 lisów. Przychód ośrodka w ubiegłym roku wyniósł pół miliona złotych. Na stronach ośrodków zazwyczaj dostępny jest szczegółowy cennik uwzględniający wszelkie możliwe do zdobycia trofea: od kłów i czaszek do racic. Za wszystkie się płaci. Ponad 8-kilogramowe poroże jelenia może kosztować nawet 13 tys. zł. 

Jak mówił w Pierwszym Śniadaniu w TOK-u Rafał Gaweł z Fundacji "Ludzie Przeciw Myśliwym Ruch na Rzecz Obrony Praw Zwierząt i Ludzi", wbrew temu, co się wydaje, OHZ wcale nie są miejscami, gdzie chroni się zwierzęta lub odtwarza gatunki. 

- Te instytucje to są miejsca, w których hoduje się zwierzęta po to, by je później w okrutny sposób zabijać i zarabiać na tym olbrzymie pieniądze - tłumaczył. 

Bażanty "jak rzutki na strzelnicy"

Specjalista podkreślił, że w Polsce działają prywatne biura polowań, które często organizują polowania dla myśliwych z zagranicy. - Przyjeżdżają do miejsc, gdzie zwierzęta są przygotowywane do zabicia. To nawet nie ma nic wspólnego z polowaniem. Te zwierzęta żyją na ograniczonej przestrzeni, czasem są wychowywane w klatkach i są takim myśliwym wypuszczane pod lufy - zaznaczył. 

Ekspert tłumaczył, że zwierzęta hodowane w OHZ nie żyją tak naprawdę na wolności,  często są przyzwyczajone do ludzi. Przypomniał polowanie ministra Jana Szyszki "kiedy pod lufę dwóch, trzech myśliwych wypuszczono pół tysiąca bażantów".

- 400 z nich zostało zabitych od razu. To były ptaki, które nigdy nie żyły na wolności, przyzwyczajone do ludzi, oswojone z nimi. Były wypuszczane i momentalnie zabijane. Jak rzutki na strzelnicy - zaznaczył. 

Dodał, że za każde tego typu polowanie myśliwi z zagranicy płacą olbrzymie pieniądze. - Przyjeżdżają do Polski, bo tu jest taniej niż u nich i można tu przyjechać polować na gatunki, które w ich krajach zostały przetrzebione - wyjaśniał.

Rafał Gaweł tłumaczył, że trudno to skomentować. - Czy strzelanie do oswojonych zwierząt to jest jeszcze myślistwo? Wydaje mi się, że nie - stwierdził. 

Pierwszy taki wyrok

Specjalista podkreślił, że fundacja, w której działa, co roku zgłasza ponad 500 przypadków przestępstw popełnionych przez myśliwych. 

- W tym roku udało nam się po trzech latach batalii sądowej doprowadzić do wyroku wobec myśliwego, który znęcał się nad zwierzęciem w trakcie polowania - mówił, tłumacząc, że myśliwy postrzelił młodego dzika, a następnie rannemu, wciąż żywemu zwierzęciu zaczął wycinać genitalia. Myśliwy był przekonany, że jeśli tak postąpi, mięso będzie miało lepszy smak. Został skazany na karę więzienia. 

Jak zaznaczył gość TOK FM był to pierwszy taki wyrok, ale fundacja prowadzi już kilka kolejnych podobnych spraw. 

Po pierwsze: likwidacja PZŁ

Fundacja Rafała Gawła stoi na stanowisku, że pierwszym krokiem do ucywilizowania myślistwa jest likwidacja  Polskiego Związku Łowieckiego, a w jego miejsce powołanie profesjonalnej służby łowieckiej, która zatrudniałaby ludzi przeszkolonych i reagowałaby w sytuacjach niezbędnych.

-Takich myśliwych powinno być tysiąc na cały kraj. W tej chwili mamy armię 110 tysięcy osób, które niespecjalnie potrafią rozróżniać gatunki chronione, niespecjalnie potrafią w ogóle ustalić do czego strzelają. To są często amatorzy po krótkim szkoleniu, którym daje się broń, o dużej sile rażenia - tłumaczył, zaznaczając, że przeciętny sztucer myśliwski ma większą siłę rażenia niż karabin Kałasznikowa. 

Przypomniał, że efektem złego przygotowania niektórych myśliwych mogą być sytuacje tragiczne w skutkach. - Pomylono kobietę z dzikiem, zastrzelono młodego chłopaka wracającego z wakacji na parkingu leśnym, postrzelono dziecko, które brało udział w nagonce - wymieniał. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • jak myśliwi traktują swoje psy?
  • dlaczego niewiele jest w Polsce wyroków skazujących myśliwych i postępowań przeciwko nim?

"Nadmierna wrażliwości" ws. zwierząt? Sumińska oburzona pomysłem ministra: Cierpliwość się wyczerpała

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (96)
Kulisy komercyjnych polowań w Polsce.
Zaloguj się
  • achaszwerosz

    Oceniono 20 razy 16

    Ostatnio przejeżdżałem koło "polowania", takiego przy drodze, kilkudziesięciu starych, tłustych dziadów z wąsami, wszyscy nia siodełkach, z flintami na kolanach, czekali na płoszoną zwierzynę co im wyjdzie pod lufę. Ohyda. Przejechałem te 500m z wciśniętym klaksonem. Miny bezcenne.

  • anonim_ka

    Oceniono 16 razy 14

    Nie rozumiem D L A C Z E G O! ! ! Szyszko nie poniósł odpowiedzialności za zamordowanie stada ptaków w ośrodku hodowlanym? ?

  • yokoono23

    Oceniono 12 razy 8

    Nie dziwi mnie że Wilk który stroni z natury swojej od człowieka nagle garnie się do niego robiąc wsród nich dziki popłoch,najpierw je hodują a potem do nich strzelają,musi to ich rajcować jak taki Wilk idzie pod lufę sam jak Pies.S...y mają swoje złote gody jak nie Szyszko to Kowalczyk same indywidua.

  • banan125

    Oceniono 16 razy 8

    kiedyś chrześcijanie też mordowali ludzi, a nawet palili ich żywcem - teraz zostały im tylko zwierzęta

  • biesczad1

    Oceniono 11 razy 7

    Polskie ośrodki hodowli śmierci?...

  • piotrt707

    Oceniono 10 razy 6

    zboczeńcy

  • naczelnik_czerpak

    Oceniono 11 razy 5

    Pamiętajcie, że zwykle zapalczywi obrońcy zygot, nie widzą nic zdrożnego w mordowaniu zwierząt.

  • Jan Winnicki

    Oceniono 3 razy 3

    Wielka szkoda, że nie można polować na tych zdegenerowanych cw eli zwanych myśliwi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX