Rząd mówi, że nie ma paraliżu w sądach. Związkowcy: Obdzwaniają emerytów i proponują umowę zlecenie

Zamiast doświadczonych pracowników etatowych - zatrudnieni na umowę zlecenie studenci. Tak wygląda dziś protokołowanie rozpraw w części sądów w Polsce, w tym w sądach w Lublinie. Protokolanci muszą to robić odręcznie, bo tymczasowi pracownicy... nie mają dostępu do systemu informatycznego sądów.

Pracownicy sądowych sekretariatów i administracji, a także informatycy, od poniedziałku są na zwolnieniach lekarskich. Oczywiście nie wszyscy, ale w wielu sądach - większość z nich. 

W Szczecinie ponad 100 pracowników Sądu Okręgowego wyszło przed siedzibę sądu by protestować.

Dla przykładu w Sądzie Okręgowym w Lublinie absencja wynosi aż 80 proc. - Priorytetem jest to, aby odbywały się rozprawy - mówi sędzia Barbara Markowska, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Lublinie.

I rzeczywiście, choć rozprawy teoretycznie się odbywają, to jednak, jak słyszymy m.in. od sędziów, termin jest tylko "odfajkowywany" w systemie, a tak naprawdę rozprawa jest odraczana.

"Paraliżu nie ma"

Wiceminister sprawiedliwości powiedział w Sejmie, że "nie ma paraliżu w wymiarze sprawiedliwości". Dodał, że w poniedziałek odbędzie się posiedzenie "zespołu, który zajmie się zasadami wynagradzania pracowników tego sektora". O takie spotkanie - z premierem Mateuszem Morawieckim - od dawna zabiegają członkowie Forum Związków Zawodowych (w skład forum wchodzą trzy związki: "Ad Rem", Związek Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości oraz NZZPSOP z siedzibą w Piotrkowie Trybunalskim).

Już 4 grudnia pisali do premiera z prośbą o spotkanie w sprawie podwyżek płac. Kolejne pismo zostało wysłane do szefa rządu 11 grudnia. - Wnosimy o przedstawienie do 15 grudnia terminu spotkania - napisali związkowcy. Jeśli premier się z nimi nie spotka, w kolejnym tygodniu zwolnień może być więcej.

Pismo do premieraPismo do premiera tokfm.pl

Jak wygląda sytuacja?

By uniknąć paraliżu, zatrudnia się osoby "z ulicy" na umowę zlecenie.Na przykład, Sąd Rejonowy Lublin Zachód wystąpił z wnioskiem do lubelskich uczelni, w tym KUL, by rozpropagowały wśród studentów informację, że trwa poszukiwanie pracowników. Potwierdziła nam to oficjalnie rzeczniczka sądu.

Pierwsi studenci już się zgłosili - pracują "na zlecenie". Za godzinę pracy (protokołowanie) dostają dwukrotność najniższej krajowej, czyli prawie 30 zł. Nie ma na to dodatkowych środków - wszystkie sądy mają sobie poradzić z tym w ramach własnych budżetów. - Zawsze na koniec roku były u nas nagrody, więc teraz nie będzie, bo pieniądze pójdą na te umowy zlecenie - komentują pracownicy etatowi.

Związkowcy przekonują, że to, co o proteście słyszymy z oficjalnych komunikatów, to propaganda. - Pokazuje się, że wszystko funkcjonuje, wszystko gra, a tak przecież nie jest. Te osoby, które się zatrudnia na zlecenie, nie są w stanie wykonać całej naszej pracy. To jest nierealne - mówi nam jeden ze związkowców.

By ratować sytuację, obdzwania się też emerytów, którzy wcześniej pracowali w sądach czy osoby, które startowały w konkursach i pracy nie dostały. Dostają propozycję dorobienia sobie na umowie zleceniu. Ogłoszenia o możliwości pracy na zlecenie pojawiają się też w sieci - widzieliśmy jedno z nich na profilu jednej z pracownic sądu w Lublinie na Facebooku.

Sąd Rejonowy dla Warszawy - Pragi Północ oficjalnie na swojej stronie w internecie informuje, że szuka osób na umowę zlecenie. "Sąd prowadzi nabór osób zainteresowanych podjęciem współpracy w ramach umowy - zlecenia w sekretariatach wydziałów i oddziałów sądowych" - czytamy na stronie. Oferuje się przy tym "bardzo atrakcyjne wynagrodzenie" i możliwość elastycznego czasu pracy. A wymagania? Poszukiwane są osoby, które mają wyłącznie maturę, biegle obsługują komputer i mają nieposzlakowaną opinię.

Zrzut ekranuZrzut ekranu tokfm.pl

Problemów coraz więcej

Sędziowie - w sprawie akcji pracowników sądowych sekretariatów - są podzieleni. Jedni wywieszają kartki na drzwiach z informacją "Popieramy"; inni milczą. W rozmowach kuluarowych podkreślają, że informacje, które są przekazywane oficjalnie przez sądy o tym, że wymiar sprawiedliwości pracuje normalnie, są w sporej części zafałszowane. - Owszem, wokandy nie spadają, ale wiele spraw trzeba odraczać, bo nie ma kto sprawnie i kompetentnie protokołować - mówią nam sędziowie. Wielu z nich podkreśla, że od poniedziałku nie dostali żadnej nowej sprawy.

- Pozwy, wnioski wpływają, tyle że biuro podawcze pracuje w mocno okrojonym składzie. Wszystko tak naprawdę czeka na powrót fachowców, którzy się na tym znają, czyli etatowych pracowników sądów - słyszymy anonimowo od sędziów. Podkreślają też, że czekają również wnioski o np. wydanie uzasadnienia czy wydanie wyroku rozwodowego. - Wykonawstwo, które w sądach jest niezwykle istotne, w tej chwili działa w tempie ślimaczym-  słyszymy.

Sędziowie i związkowcy zwracają uwagę na coś jeszcze - w sytuacji, gdy rozprawa teoretycznie jest (choć ostatecznie zostaje odroczona) niejednokrotnie oskarżonych, w kajdankach, dowozi się z aresztu. - Bywa, że stawiają się na sali na mniej niż minutę, by usłyszeć, że trzeba rozprawę odroczyć. Nikt nie zastanawia się, że to kosztuje. Za ten dowóz ktoś przecież musi zapłacić, za zaangażowanie policji - dowodzą nasi rozmówcy.

W Sądzie Okręgowym w Lublinie byłe dwie sytuacje, że to strony poprosiły o odroczenie rozprawy ze względu na osobę protokołującą (na umowę zlecenie). - Strony wniosły o wyłączenie protokolanta, właśnie ze względu na to, że była to osoba zatrudniona na umowę zlecenie - mówi nam sędzia Barbara Markowska.

W lubelskim sądzie był też taki przypadek, gdy na jednej z rozpraw miał zeznawać anonimowy świadek. Rozprawa jednak nie mogła się odbyć, bo złamano by formalne procedury. Etatowi protokolanci mają odpowiednie uprawnienia i doświadczenie - protokolant na zlecenie takiego doświadczenia nie ma.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (5)
Protest w sądach
Zaloguj się
  • miloz1

    Oceniono 1 raz 1

    Chcieliście wolne sądy, to są - nawet bardzo wolne.

  • pracownik_sadu

    0

    Ogłoszenie na fb było od pani od audytu, która myśli, że sąd to jest jej prywatny folwark. Za takie coś to prokurator powinien się wziąć!

  • indan

    Oceniono 2 razy 0

    Kij w szprychy "podłej zmianie"

  • kopandopol

    Oceniono 5 razy -1

    Prawo rynku. Nie odpowiada pensja, to zmieniam pracę i branżę. Wtedy nie muszę niczego od nikogo oczekiwać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX